pultuszczak

Facebook


ZWRACAMY SIĘ PO RAZ KOLEJNY

2019-09-11 2:35:17

Pułtuszczanom spoza CITY wydaje się, że mieszkać w RYNKU jest bosko i że to wielki przywilej. Korespondencja Wspólnoty Mieszkaniowej Rynek 46/48 z kolejnymi burmistrzami naszego miasta, która trwa już prawie cztery lata, świadczy zupełnie o czymś innym. O co chodzi, przeczytajcie


5 października 2015 roku Wspólnota Mieszkaniowa Rynek 46/48 (siedziba TBS) zwróciła się do burmistrza Krzysztofa Nuszkiewicza „o natychmiastowe zajęcie się sprawą wewnętrznych dróg osiedlowych naszej wspólnoty mieszkaniowej”. Jednocześnie prosiła „o ustalenie terminu inwestycji kompleksowego remontu podwórka przynależnego do naszej kamienicy i dróg dojazdowych” .
Wyjaśniała, że po ulewie deszczówka podmyła drogę od ul. Piotra Skargi i mieszkańcy przez kilka dni nie mogli wyjść z kamienicy. Prowizoryczna naprawa (podsypywanie ziemią i dorzucenie kamieni) nie rozwiązała problemu. Ale… Ale obietnice zostały złożone.
12 sierpnia 2019 roku WSPÓLNOTA – zbulwersowana brakiem jakiegokolwiek działania władz – skierowała pismo do nowo zarządzającego burmistrza, Wojciecha Gregorczyka. Prosiła w nim o ustalenie terminu inwestycji kompleksowego remontu podwórka i dróg dojazdowych do niego. Także o rozwiązanie ŚMIERDZĄCEGO problemu związanego ze śmietnikiem, który to znajduje się przed drzwiami do klatki. Śmietnik jest zbiorowy, a jak wszystkich, to… niczyj, dlatego… widać go i czuć.


Śmietnik to nie jedyny problem mieszkańców. Bo oto i kanały, i studzienki na całym podwórku zapadają się, stwarzając niebezpieczeństwo dla ludzi. – Stan pod ziemią to tykająca bomba – mówią nam mieszkanki. – Po opadach mamy w piwnicy wodę po kostki. A na domiar złego szczury, bo o muchach robaczycach gromadzących się przy śmietniku i wpadających do naszych mieszkań już nie wspominamy, jak o gołębiach, które gromadzą się przy śmieciach, brudząc odchodami wszystko wokół, wszystko obs… . No i szczury chodzą jak koty. Mamy to nieszczęście, że jest tu śmietnik pobliskiego baru. Jak się w pojemniku śmieci nie mieszczą, na przykład w weekend, to wrzucane są do naszego, wspólnotowego. Czy bar nie może sobie załatwić drugiego pojemnika? A tak to smród, cuchnące kałuże, muchy, no i szczury. Wychodzą z ziemi, leżą na podwórku, są w piwnicy – odszczurzanie nic nie daje. Może gdyby było systematyczne? Ja jeszcze takiego podwórka nie widziałam! Jak tu otworzyć okno?
– Mieszkam z mamą, kobietą 86-letnią. Szczur nam pod wannę podchodził non stop. Dwa tygodnie tak szalał, że o czwartej nad ranem mnie budził, myślałam, że zawału dostanę. BUDŁOWAŁ, chociaż z nim walczyłam na różne sposoby. Jak dziś to mówię, to jeszcze się boję. Był taki czas, że i małe szczury miałam pod wanną. Ten gryzoń to pod tą wanną siedział z pół roku, ale kiedy był remont Rynku, to szczury się wyniosły, potem znowu przyszły. Dopiero na własny koszt zmodernizowałam łazienkę, wannę wyrzuciłam, prysznic zamontowałam. Przecież ze szczurem nie będziemy siedzieć, żeby mi mamę zagryzł, jak będę w pracy? I tak sama się szczura pozbyłam, 3 tysiące mnie to kosztowało.


Schodzimy do piwnicy. Zaduch tu okropny. Łuszczące się ściany, podłoga wilgotna. W kącie trutka na szczury. – Jeszcze wczoraj była tu woda – mówi pierwsza nasza rozmówczyni. – A trzymam tu kartofle, przetwory…
– No i jeszcze kolejna sprawa – słyszymy od drugiej mieszkanki – podrzucanie śmieci przez mieszkających w budynkach jednorodzinnych. Nie godzimy się na to i taką nędzę. Przecież my ponosimy duże opłaty – podgrzanie 1 m sześciennego wody szacuje się u nas na prawie 100 złotych. O opłaty za ogrzewanie nie wspomnimy. I ciekawe, skąd się biorą ogromne uchyby ciepła i wody. Ponadto remonty – te są wyższe niż w innych częściach miasta, gdyż konserwator decyduje, że dach to z takiej, a nie innej dachówki, że ocieplenie budynku nie wchodzi w rachubę, bo zwiększa kubaturę bryły, a i dofinansowania brak.
A oto ogólne uwagi, zaczerpnięte z pism do kolejnych burmistrzów:
1.”Najstarsi mieszkańcy osiedla nie pamiętają remontu i żałosnym wydaje się fakt, że z jednej strony budynku rozkładane są piękne trawniki z rolek, a z drugiej przejść i przejechać się nie da – wybite dziury mają po kilkadziesiąt centymetrów, a nogi nie ma gdzie postawić”.
2. Mieszkańcy czują się zlekceważeni przez lokalne władze. Brak zainteresowania ich problemem upatrują w tym, że nie ma wśród nich „celebrytów, radnych czy polityków, którzy może mieliby możliwości POPCHNĄĆ sprawę”. I że są małą i biedną WSPÓLNOTĄ.
3. Mieszkańcy ubolewają, że nie odbyły się zapowiadane konsultacje dotyczące projektu renowacji podwórka mimo wspólnych ustaleń podczas spotkania z burmistrzem, przedstawicielami ZARZĄDCÓW i URZĘDNIKAMI.
4. Mieszkający przy Rynek 46/48 liczyli na kompetencję władz, ale… Doszli do przekonania, że bez krzyku i mediów nic nie wskórają, stąd pismo skierowane do „TYGODNIKA PUŁTUSKIEGO”, do prezesa TBS, przewodniczącego RM oraz powiatowego inspektora NADZORU BUDOWLANEGO.
W piśmie też proszą o…
1. Zabezpieczenie darmowych miejsc parkingowych dla mieszkańców WSPÓLNOTY na Rynku.
2. Likwidację śmietnika i wymuszenie na PPUK dostarczenia pojemników dla każdej ze WSPÓLNOT podwórka.
3. Rozwiązanie problemu szczurów i dzikich gołębi.
4. Znalezienie źródła dofinansowania na wykonanie ocieplenia i remontu elewacji.
5. Określenie terminu gruntownego remontu podwórka wraz ze zniwelowaniem zapadających się kanałów, w których mieszczą się szczury.
O tym co powie RATUSZ, napiszemy niebawem.

Grażyna M. Dzierżanowska

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *