pultuszczak

Facebook


Zielonym do góry

2016-03-22 9:39:49

Spotkanie podsumowujące rok pracy burmistrza Krzysztofa Nuszkiewicza odbyło się we wtorek, 8 marca, w Akademii Humanistycznej. Sala wypełniła się po brzegi, dopisali pracownicy Urzędu i podległych jednostek, byli radni, samorządowcy i mieszkańcy – przeważnie osoby dojrzałe i starsze, choć nie tylko

Lwią część spotkania zajęła prezentacja burmistrza na temat zrealizowanych inwestycji i planów na najbliższą przyszłość. Krzysztof Nuszkiewicz podkreślał, że realizuje swoje hasło wyborcze i ze środków pozabudżetowych zmienia Pułtusk. Przez rok rządzenia gminą udało mu się pozyskać ponad 8 mln złotych, a plany też są ambitne. Wszystko zostało dokładnie opisane w wydanym na tę okazję kwartalniku w którym, jak policzyliśmy, nazwisko Krzysztofa Nuszkiewicza pada 54 razy, więc można bardzo dokładnie zapoznać się z dokonaniami debiutującego burmistrza. Była mowa o kładce, żłobku, domu Senior Wigor, nowych koszach, przystankach, ławkach, dekoracjach – wszystkim o czym na bieżąco informujemy i informować będziemy. Mają bowiem powstawać nowe place zabaw, obiekty sportowe, siłownie plenerowe, miasto i gmina powoli zmieniać swoje oblicze.
Póki co, chcemy się jednak skupić na dyskusji, tematach kontrowersyjnych, którymi ostatnio żyje nasze miasto i gmina. Tytułowe „zielonym do góry”, choć u niektórych może wywołać skojarzenia czysto polityczne, tyczy się nowych nasadzeń w mieście i jest cytatem z wypowiedzi jednego z mieszkańców. Zaczęło się oczywiście od głośnej wycinki wierzb, tyle lat będących prawdziwą ozdobą pułtuskich kanałów. Teraz wyglądają one po prostu jak rowy z brudną wodą i tak już przez długi czas zostanie. Burmistrz po raz kolejny oparł się na ekspertyzie dendrologa, twierdząc, że praktycznie wszystkie drzewa w ciągu trzech, pięciu lat powinny być wycięte, 13 zagraża bezpieczeństwu.
– A gdyby mama z dzieckiem tamtędy szła, a gdyby ktoś przepływał kajakiem i coś się wydarzyło, kto by wziął za to odpowiedzialność? – argumentował Krzysztof Nuszkiewicz.
Pytającego nie przekonał, przywołując jedynie skojarzenie z tekstami z filmów Stanisława Barei. Wielu pułtuszczan i ludzi kochających Pułtusk również nie. Świadczą o tym zebrane przez nas opinie (patrz obok), przesłane do Tygodnika stanowisko wędkarzy ze Stowarzyszenia Nasza Narew, komentarze na naszych portalach internetowych. Ba, powstał nawet wiersz na cześć „urzędowego drwala”. Bo co by nie mówić, nie było powodu robić takiej rzezi, z takim pospiechem i rozmachem. To co się stało jednego dnia, zepsuło wygląd kanałków na wiele lat. Burmistrz zapewnia, że po przejęciu ich na własność gminy będą oczyszczone, pogłębione, a na wyremontowanych nabrzeżach zrobi się nowe nasadzenia. To, zdaniem Krzysztofa Nuszkiewicza, kwestia roku, dwóch. Problem w tym, że takich drzew jak te wycięte, nie będziemy mieli przez następne dziesięciolecia!
Kolejny temat to głośne Walentynki na Mostku Zakochanych, skrytykowane nie tylko przez nas, za kompletny brak polotu i organizacji. Burmistrz jest z nich dumny, bo z gminnych pieniędzy wydał tylko 101 zł „na lizaczki”, w tle była muzyczka i jak to zgrabnie określił, pułtuskie Walentynki zostały oszczędnie „odfajkowane”. Tylko że nam nie chodziło o wydawanie dużych pieniędzy, a pomysł na zorganizowanie czegoś, co nie byłoby byle jakie! Skoro impreza szumnie nazwana eventem miała być „odfajkowana”, to po co to w ogóle ją organizować? Mamy taką zdolną młodzież, która na Mostku Miłości z chęcią popisałaby się swoimi umiejętnościami, np. śpiewając czy recytując wiersze, prezentując romantyczne czy zabawne scenki. Coś lekkiego, z humorem, do tego śmieszne monidło, gdzie zakochane pary mogłyby wsadzić „buźki” i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Na pewno dałoby się je potem wykorzystać przy innych okazjach, a koszt dla gminy naprawdę niewielki.
Dość emocjonującym tematem były również wywindowane ostatnio diety radnych. Akurat na tę absurdalną decyzję burmistrz wpływu nie miał, chciał nawet by Rada z pomysłu się wycofała. Jeden z mieszkańców zapytał o zasadność utrzymywania przez gminę Straży Miejskiej. Krzysztof Nuszkiewicz przekonywał, iż temat analizował temat i z zeszytu z codziennymi zadaniami wykonywanymi przez strażników wynika, że robią naprawdę dużo dla bezpieczeństwa mieszkańców, którego na pieniądze przeliczyć się nie da. Roczny koszt funkcjonowania Straży Miejskiej to ok. 300 tys. rocznie.
Kontrowersyjna sprawa opieki nad zwierzętami bezdomnymi i zablokowanych decyzją burmistrza działań wolontariuszy, to temat na oddzielny artykuł. Teraz kilka słów o dość niesmacznym finale oficjalnej części spotkania z gospodarzem miasta. Kilka merytorycznych pytań, dotyczących m.in. zagospodarowania rynku, szumnie ogłaszanej strefy ekonomicznej, która „nie wypaliła”, miał młody mieszkaniec Pułtuska. Pan Adam często odważnie komentuje poczynania pułtuskich władz. Trzeba dodać, że w swoich internetowych wypowiedziach jest stanowczy, ale nigdy wulgarny. Od burmistrza dostał krótkie pięć minut przed wręczaniem kwiatów paniom i częścią artystyczną. Nie potraktowano go jak partnera w dyskusji, tylko przedstawiciela grupy „sfrustrowanych osób, które chciały rządzić w mieście, nie rządzą i całe szczęście”- jak to określił sam Krzysztof Nuszkiewicz. Wyliczonej czasowo wypowiedzi pana Adama towarzyszył pomruk niezadowolenia zwolenników burmistrza. A przecież było to spotkanie dla wszystkich a nie tylko dla nich… Prowadzący, oprócz niewątpliwych osiągnięć, pozyskanych środków i wykonanych inwestycji, powinien być przygotowany na trudne, nieprzyjemne pytania i odpowiadać na nie bez niepotrzebnej ironii i szczególnie wyczerpująco.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *