pultuszczak

Facebook


Z mojego archiwum II

2017-05-11 10:23:15

Znowu sięgam do swojego archiwum, w którym zdjęcia nie tylko mojego autorstwa

Mam w nim zdjęcia Henia Mazurka (dużo Lecha Wałęsy i profesora dra hab. Andrzeja Bartnickiego), mam kilka z przebogatych i przeciekawych zasobów panów Sieńkowskich (piękne, czarnobiałe Eli Laskowskiej – Dawidczyk), mam i takie zdjęcia, które ktoś tam cyknął mnie. Pełno w moich szufladach fotografii pułtuszczan, ale są i OBCY – często politycy (prezydent Kwaśniewski sfotografowany – tuż po naszej rozmowie – w… Zakopanem, Andrzej Lepper, Jan Maria Rokita, generał Wojciech Jaruzelski, prezydent Komorowski) i ludzie kultury (miło wspominam rozmowę z profesor Marię Szyszkowską – sfotografowałam ją w muzeum Kasprowiczów na Harendzie lub z Kirę Gałczyńską – tę „ujęłam” w LELEWELU). A tło owych ujęć? Pułtusk, jego okolice i… świat. To najbardziej egzotyczne zdjęcie, naprawdę z dalekiego świata, przysłał mi Romek Mieleszczuk, kapitan ŻW, który to „przegląda” nasz „Tygodnik Pułtuski” gdzieś w Bangkoku czy jeszcze dalej. To był żart najprzedniejszy z najprzedniejszych (gdzie to nie ma „Tygodnika Pułtuskiego”) i w moim kierunku. Nikt nie „pobił” tego żarciku.
Jak to się dziwnie plecie z tymi zdjęciami… Uwieczniłam twarze ludzi, których nigdy nie spotkam i którzy nie wiedzą, że ich trzymam w swoim biurku. Weźmy taką egzotyczną dziewczynkę, Tybetankę, robiącą odlotowe wygibasy na Krupówkach, weźmy choćby właściciela Pohulanki, karczmy w skansenie w Sierpcu, który poprosił mnie do tańca na… piachu przed karczmą, w upalny dzień, kiedy zbierałam materiał do jakiejś ogólnopolskiej gazety, weźmy Żydów w praskiej dzielnicy żydowskiej…
Zdjęcia jak człowiecze życie. Starzeją się, potrafią nas śmieszyć, zasmucać i roztkliwiać, ba, wprowadzać w szał. Zdjęcia i okrzyki: „Matko, jak myśmy wtedy wyglądali!”. To dziwne, że piękne są te przedwojenne zdjęcia, dawne, a brzydkie te z lat 80, 90. No, taka uwaga…
Wiele w moim archiwum zdjęć (to jest bardzo bardzo dziwne, bo za sportem zupełnie nie przepadam) związanych ze sportem. Jeśli ruch to tylko z kijami na ścieżce Nadleśnictwa Pułtusk. Ale że Kazimierz jest usportowiony, przeto zdjęcia z judoczkami, z tenisistkami i tenisistami, tymi którzy połknęli tenisowego bakcyla – z uczniami „czwórki”, ze szkoły społecznej, z warszawiakami (obozy w górach, nad morzem i nad jeziorami), z grającymi w baseball (Kazimierz i Sławomir Krysiak pierwsi w mieście pokazali uczniom dawnej „jedynki” tę grę, pamiętam, że grali nad Narwią na przyzamkowym terenie, potem na polanie Jaroszewicza).
Sławka z Kazimierzem, ich radość, uchwyciłam aż w Chorwacji – stali przed reklamą tamtejszego piwa z hasłem Idemo na karlovacko. Ich spojrzenie na oszronioną butelkę, ich wzniesione do góry ręce!!!
Ze Sławomirem, przez lata, stanowiliśmy… trójkąt, sportowy trójkąt. Oto Liga po 40 – piłka nożna. Dziewięciu chłopów, między innymi: Józio Łatyfowicz, za Chiny Ludowe bym go nie poznała tego dzisiejszego przystojniaka, Zbyszek Rutkowski, mój miły uczeń, Zenek Kowalewski, wesoły Andrzejek Goławski, Kazimierz Dzierżanowski, no i Krysiak – dwaj przyjaciele z niejednego boiska.
A tu wesela – panny młode z rozwianymi welonami – w Wenecji, w Paryżu nad Sekwaną i na niej – na statku, w Kazimierzu Dolnym… Taka mania fotografowania panien młodych… I nasza panna młoda (2011 rok), pułtuszczanka, ale zdjęcie ofiarowane przez nią samą – to Sylwia i Artur Grzesiakowie, cudna para. Pięknie patrzą sobie w oczy. Sylwia była piękna (i pewnie jest taka).
A tu Beatka Buźniak, Kasia Krysiak, Malwinka Perkowska, Ania Wiśniewska, Martusia Latek, Kamil Bulwicki – przed nimi Mariusz Szczygieł (wywiadowaliśmy go) i… miły Waldek Łuszcz, młodziutki…
A tu studniówka w Golądkowie. Nieodzowna wojskowa siatka maskująca na ścianach, a pod nią pan Guzel. Na tamtejsze studniówki podążaliśmy z Jadzią i Bonkiem Kozłowskimi (Jadzia zawsze miała piękny strój).
A tu? Koń by się uśmiał. Wysoka jak brzoza Irena Szewińska i ja jako ten konus, krzew przy drzewie. W „czwórce”.
No i miłe zdjęcie. Ze mną w roli głównej na komnatach ratusza w Tarnowie, gdzie odbierałam ogólnopolską nagrodę w Konkursie Jednego Wiersza, który to konkurs potem przeniosłam do… Pułtuska. I trwa do dzisiaj. Albo to z moimi „jedynkowymi” uczniami, w kinie, podczas pożegnania klas ósmych. Za mną Tereska (wówczas) Klonowska, kawałek Danusi Szczepańskiej, a przede mną moi aktorzy – uczniowie czekający na wejście na scenę. Ewa Chruścińska, dziś psycholog… Sylwia Chojnacka… Wszyscy kochani moi, uczniowie moi!

GRAŻA

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *