pultuszczak

Facebook


WYWIAD. Cudów nie obiecuję

2019-07-17 10:11:37

Z prezesem TBS, Pawłem Krężołkiem, rozmawia Grażyna M. Dzierżanowska

Pan już się zapoznał z zasobami mieszkaniowymi TBS-u?

Tak.

Był Pan osobiście w każdym z domów, rozmawiał z mieszkańcami?

W większości byłem. A rozmowy? Prowadzę je na dyżurach, w środy od 9.30 do 11.30.

Ile  osób było podczas ostatniego Pana dyżuru? W jakich sprawach?

Jest okres urlopowy, więc w ostatnim czasie jest mniejsza częstotliwość interesantów. Dyżur jest jakby ze względów formalnych, musi być, ale do mnie można przyjść każdego dnia.

Kto był więc ostatnio?

Pani z domu przy Wspólnej, gdzie do zrobienia jest dach, elektryka oraz rynny. O tych remontach pomyślimy w przyszłym roku. Widzi pani, problem jest w tym, że przez lata robiono to, co ja nazywam PUDROWANIEM TRUPA. Robiono elewację, a nie zajmowano się np. instalacją. A jak się coś psuje w środku, to najpierw to powinno być robione.

A jakich zasobów Pan jeszcze nie zwizytował?

Ciężko mi powiedzieć, mogą być to pojedyncze budynki, o których nie miałem żadnych sygnałów, że są tam palące problemy do rozwiązania.

A bloki poniemieckie Pan zlustrował?

Tak, tak, byłem tam.

I jak Pan ocenia te substancje mieszkaniowe TBS-u?

Niestety, delikatnie mówiąc, problematycznie. Problemy są dwa. Po pierwsze, stan techniczny, szczególnie chodzi o budynki komunalne – wymagają daleko idących nakładów. To są cztery budynki poniemieckie, ale też budynek na Wspólnej, budynki na Piotra Skargi, na Daszyńskiego, wszędzie są jakieś problemy i często zagrażające życiu i zdrowiu ludzi. Chodzi mi tu chociażby o fatalny stan instalacji elektrycznej. Z instalacją elektryczną jest jeden podstawowy problem – remont  małego budynku na Wspólnej tylko w tym zakresie wynosi 30 tysięcy zł. Koszty  remontów  budynków TBS-u, własności spółki, są tak duże, że  to są  pieniądze nierealne do wygenerowania. Cały budżet remontowy w TBS-ie, na ten rok,  wynosi 42 tysiące. Budżet miejski wynosi 74 tysiące, więc tak naprawdę to są środki, które trzeba trzymać na zabezpieczenie takich rzeczy nadzwyczajnych, np. zawalony dach. Ta wysokość funduszu remontowego to nie jest fundusz remontowy, powiedziałbym, że to fundusz ratunkowy.

Drugi problem?

To mieszkańcy, dwie ich grupy, tacy, których wkład trzeba docenić w dbanie o swoje miejsce –  dbają o budynki, zwracają się do nas o farby, materiały budowlane, zakładają ogródki i  tacy, którzy traktują swoje mieszkania jako coś, co się należy, uważają, że gmina czy TBS ma dać, którzy często nie dość, że nie dbają o budynek to również często go dewastują… Jeśli chodzi o bloki poniemieckie, to one mają jeden z wyższych wskaźników zadłużenia, np. 17 Sierpnia 58 – 45 % zadłużenia, 17 Sierpnia 60 – 52%, Traugutta 23 – 44 %, Traugutta 26 -55%  zadłużonych mieszkań. To powoduje, że średnio każde mieszkanie w tych budynkach jest zadłużone na ponad 7 tysięcy. Sytuacja polepszyła się i tak dzięki stosowanym przez nas działaniom windykacyjnym, chodzi o płatność bieżącą-obecny wskaźnik 94% jest najlepszy w dotychczasowej historii TBS. Niestety, dopiero jasne powiedzenie, że żarty się skończyły i pokazanie, że TBS ma realne instrumenty windykacyjne, poskutkowały i co bardziej oporni zaczęli płacić.

Pan Jacek Kowalski jest windykatorem. Efekty jego pracy?

Jestem zadowolony z tego, jak pracuje dział windykacji i jego pracownicy. Z samej współpracy z BIG-iem za dwa miesiące, bo rozpoczęliśmy współpracę w maju, osiągnęliśmy 14 tysięcy zysku w stosunku do poniesionych kosztów. Od początku mojej kadencji udało się ściągnąć przeszło 100 tysięcy różnego rodzaju należności.  Zawsze mogłoby być lepiej, natomiast jest wyraźny progres, jeśli chodzi o ściągalność w stosunku do tego, co było wcześniej. Windykator był tu potrzebny, nie było osoby, która zajmowała się tylko windykacją, dlatego stworzyłem to stanowisko. To, że w budynkach poniemieckich stan jest taki,  jaki jest, to jest też efekt tych braków opłat. Przecież opłaty pokrywają bieżące koszty – konserwację, sprzątanie… Żeby przeprowadzać realne remonty domów, musiałby być wskaźnik między 80 a 90 % płatności, jak jest w spółdzielniach. Dla mnie irytujące jest, jak nas ktoś porównuje ze spółdzielnią, bo to zupełnie inna liga. Jest pewien taki paradoks windykacji w zasobie komunalnym, że z racji tego, że gmina nie ma pomieszczeń tymczasowych, nie ma lokali socjalnych, to tak naprawdę nie ma gdzie tych ludzi eksmitować. I dlatego część dłużników się po prostu śmieje nam w twarz.

Dokładnie o eksmisjach porozmawiamy  innym razem, tymczasem spytam o stanowisko pana Andrzeja Łacha.

Zajmuje się windykacją. Z pracy moich pracowników jestem bardzo zadowolony.

Półtora etatu z zadaniami windykacji… Jak płaca windykatorów ma się do generowania ich zysków dla TBS-u?

Bardzo wysoko oceniam kompetencje, zaangażowanie, ale też rezultaty pracy osób zajmujących się windykacją. Tworzą istotną wartość dodaną dla spółki. Warto zauważyć, iż poza windykacją właściwą – przygotowanie porozumień wekslowych, lokalizowanie dłużników czy rozmowy z nimi – osoby te wykonały gigantyczną pracę w zakresie wyprostowania spraw formalnych w zakresie windykacji np. w zakresie weryfikacji terminów przedawnień. Wcześniej różnie z tym bywało, mamy długów na kilkadziesiąt tysięcy, których nie uda się już windykować ze względu na przedawnienie. Chociażby to pokazuje, że stanowisko windykatora jest w TBS-ie  potrzebne.

Pomówmy o liście osób oczekujących na zamianę mieszkania i przydział.

Są to setki osób, gdy zliczymy wszystkich oczekujących! Gospodarstw jednoosobowych na liście jest 44, dwuosobowych 16, trzyosobowych 14, czteroosobowych 23, pięcioosobowych 14, sześcioosobowych 3. Na przydział jest 114 gospodarstw.

Lista osób do eksmisji?

72  eksmisje do przeprowadzenia.

Że Pan chciał zostać tym prezesem TBS-u… Ostatni z listy to kiedy będzie usatysfakcjonowany?

Lubię wyzwania, ale cudów nie obiecuję. Stąd być może biorą się różnego rodzaju pretensje do mojej osoby- mówię zawsze, jak jest, nie opowiadam bajek i nie składam obietnic bez pokrycia. Widocznie dla niektórych to powód do skarg i narzekań, ale chcę być fair wobec osób, które przychodzą do mnie ze swoimi problemami. A satysfakcja oczekujących na mieszkanie? W tym tempie 3-4 lata to najmniej.

OK, zamiana mieszkań.

35 osób czeka na zamianę.

A kto jest pod szóstką na liście?

Tego nie mogę podać ze względu na nieszczęsne RODO.

 Czteroosobowa rodzina. Imię  Anna. W tym numerze TP będzie o niej tekst (czytaj cie na str. 5 – dop. red.) , więc muszę wiedzieć.

Momencik, jest, ale na 9 miejscu. Mało ma punktów.

Ale ma córeczkę chorą na astmę. Jej życie jest zagrożone w związku z warunkami, w jakich żyje.

Ale niestety, uchwała Rady Miejskiej jeszcze z zeszłej kadencji przewiduje z tego powodu bardzo mało punktów.

 Możecie zmienić ten system punktowy?

Musi być uchwała RADY. Chociaż trzeba pamiętać, że kij zawsze ma dwa końce – obecny system nie przewiduje możliwości szybkiej pomocy takim osobom, ale z drugiej stwarza równe szanse dla każdego. System wcześniejszy, w którym zespół mógł przyznawać mieszkania, biorąc pod uwagę więcej czynników, był narażony na zarzuty o stronniczość i uznaniowość. Zawsze są argumenty za i przeciw każdemu rozwiązaniu.

Tam w sześćdziesiątce przy 17 Sierpnia są dwa pustostany. Jeden z nich interesowałoby bohaterkę mojego materiału.

Jedno jest  trzymane dla osoby, której będziemy robić eksmisję (co niestety trwa czasami bardzo długo), a drugie lokum wynajmuje pani, która za nie płaci, a mieszka gdzie indziej. I nie ma tu niestety podstaw do eksmisji.

Pan zna panią Annę?

Osobiście nie

Ona twierdzi, że bywa w TBS-ie, a Pan wciąż pyta, gdzie mieszka i po co przychodzi?

Czasami dziennie przychodzi tu 10-15 osób! Zatem ciężko oczekiwać, abym pamiętał każdego, kto u mnie był z imienia i nazwiska. Staram się ponadto zapisywać problemy po adresach, a nie nazwiskach, bo tak łatwiej mi wytypować budynki, powiedzmy, wymagające szczególnej opieki i troski.

Ona mieszka w szczególnie zaniedbanym bloku z zewnątrz, a i wewnątrz. Rynny nieszczelne zalewają ścianę, w elewacji ubytki, więc ściana zawilgocona, co powoduje zagrzybienie w pomieszczeniach. Jakiś tam pracownik  zaczął  robotę, ale jej nie skończył.

Jeżeli zrobił to nasz pracownik, sprawdzę to i wyjaśnię.

Pan ma ładne mieszkanko?

Wynajmuję od osoby prywatnej.

Czyli Pan nie dojeżdża i nie spóźnia się do pracy, jak słyszę?

Nie, na co dzień mieszkam w Pułtusku! Warto zauważyć, iż mam kontrakt menadżerski – nieregulowany czas pracy. Nie mam czegoś takiego jak stałe, regulowane umową godziny pracy jak na etacie.

No, ale ileś tam godzin musi Pan wypracować.

Tak, tak. I tak wypracowuję więcej niż 40 godzin tygodniowo, gdybym tak wszystko zliczył!

Mimo tej mizerii pieniężnej, Pan zabrał się za jakieś remonty i naprawy?

Na pewno będziemy chcieli robić remonty, ale w przyszłym roku, bo w tym roku mamy ten nieszczęsny kredyt na Jana Pawła II 19.  Mamy związane  ręce na inne sprawy i tak możemy się poruszać tylko w ramach funduszu ratunkowego. A ten projekt na Jana Pawła II… On nie jest skrojony ani na możliwości finansowe tej spółki, ani gminy. Łącznie ów projekt wymaga ponad 8 milionów zł, ponad 4 miliony to kredyt. Ile to remontów można byłoby zrobić w zasobie komunalnym! Warto dodać, że będzie tam bardzo wysoki czynsz, 14.51 za metr kwadratowy bez mediów, bo sam kredyt to prawie 10 zł za metr. Kilka razy już mówiłem, że ten projekt to był bardzo drogi event wyborczy.

Zaszczurzenie! Bardziej na górze miasta czy w dole?

Rozkłada się ono proporcjonalnie, chociaż może na dole miasta zaszczurzenie jest większe. Ten problem też jest związany z mieszkańcami. Są tacy, którzy do piwnic wrzucają jakieś śmieci, zanieczyszczają klatki schodowe…  A my? My regularnie zamawiamy odszczurzanie. W kontekście tych problemów myślę o rozwiązaniach stosowanych w innych miastach – budki dla kotów wolnożyjących… Rozwiązanie to wpływa znacząco na redukcję liczby gryzoni. Dlatego zamierzamy takie budki zakupić.

Śmieci do własnej piwnicy rzucają? Odpadki spożywcze?

Może wydawać się to nieprawdopodobne, ale niech Pani wierzy, że się zdarzają takie przypadki.

Ludzie mi zgłaszają, że szczury przechadzają się  po podwórkach, gromadzą przy śmietnikach.

Śmieci to  kwestia działalności PPUK, który wychodzi powoli  z wieloletnich zaniedbań i milion dwieście poszło na dokapitalizowanie. Powoli wychodzi…

Widzi Pan, jakie oczy robię?

Ale powoli wychodzi. Odróżniajmy nieodbieranie śmieci mieszkańców od nieodbierania śmieci podrzucanych, sprawę wyznaczonych miejsc na odpady od de facto dzikich wysypisk. Problem podrzucania i dzikich wysypisk może być rozwiązany jedynie systemowo – przez monitoring miejski oraz proces grodzenia wjazdów w ustronne miejsca np. od Nadwodnej na plac Teatralny 3 lub od kanałków na Rynek 9, gdzie śmieci są podrzucane.

OK, OK, koniec o PPUK, to temat osobny.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *