pultuszczak

Facebook


Wychodzi szydło z worka

2017-07-19 8:06:21

To jak działają różnego rodzaju dziedziny życia gminy czy powiatu, jak wprowadzane zarządzenia i przepisy funkcjonują w praktyce, najlepiej pokazują konkretne przypadki.
Tak właśnie było w sobotnie przedpołudnie, kiedy na nasz redakcyjny telefon zadzwonił pan Jakub. Jadąc na urlop z rodziną, zatrzymał się przy drodze krajowej w Lipie. Tam natknął się na niezwykłe znalezisko. Ktoś właśnie w trawie przy drodze zostawił w kartonie małe śliczne kotki, widocznie mając nadzieję, że ktoś je znajdzie i się nimi zaopiekuje. Co by było gdyby tak się nie stało? Dlaczego ludzie skazują zwierzęta na tak okrutny los?
Pan Jakub na szczęście ma dla naszych braci mniejszych ogromne serce, dlatego nie zostawił kociąt bez pomocy. Najpierw próbował się dodzwonić do pułtuskiej Straży Miejskiej, niestety bez skutku. Pod numerem stacjonarnym straży nikt nie odbierał, co zresztą później sprawdzaliśmy i jak najbardziej się potwierdziło. Zadzwonił więc do weterynarza, a ten poradził mu zawiadomić policję. Wiadomo, policjanci nie powinni interweniować w takich sprawach, ale co zrobić skoro na horyzoncie nie ma innej opcji. Pan Jakub czekał na policję ponad godzinę. między czasie skontaktował się z Tygodnikiem, prosząc o interwencję i wyjaśnienie tej, można śmiało rzec, absurdalnej sprawy. Przecież takie sytuacje nie są odosobnione! Może się zdarzyć, że ktoś znajduje ranne, chore, porzucone zwierzę poza godzinami pracy Urzędu Miejskiego i Straży Miejskiej, również w weekend. Co wtedy ma począć? Przecież wzywanie policji, która, jak pokazują ostatnie statystyki, ma mnóstwo zgoła innych interwencji, jest zupełnie nieuzasadnione. Policjanci pojawili się na miejscu, gdzie porzucono karton z kotami, ale też nie wiedzieli za bardzo, gdzie mogą je zawieść, kto powinien się nimi zaopiekować. Chcąc szybko pomóc panu Jakubowi, zadzwoniłam do burmistrza Krzysztofa Nuszkiewicza, który obiecał się sprawą natychmiast zająć. Teraz postanowiliśmy się dowiedzieć, jak to w praktyce wyglądało i co ludzie mają robić w podobnych sytuacjach.
Od burmistrza wiemy, że kotki na razie znajdują się w na bazie PPUK i jeśli nie znajdzie się dla nich dom, być może sam gospodarz miasta się nimi zaopiekuje. Co najważniejsze, mamy interwencyjny numer telefonu, na który można dzwonić, w takiej jak ta lub innych pilnych sprawach. To numer 505 013 175, na który podobno ludzie dzwonią średnio raz dziennie. Tyle informacji źródłowych. Radzimy, by numer ten był wyeksponowany na stronie Urzędu Miejskiego, szybko widoczny dla wszystkich szukających pomocy w sprawach interwencyjnych.

Synek pana Jakuba nie szczędził kociakom czułości

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *