pultuszczak

Facebook


WSZYSTKO KRĄŻY WOKÓŁ PIENIĘDZY

2019-08-29 7:34:05

Z prezesem Gminnego Klubu Sportowego Pokrzywnica Arturem Sikorskim rozmawia Kazimierz Dzierżanowski


Panie Arturze, odkąd jest Pan szefem klubowym w Pokrzywnicy?

Od 2013 roku.

Jak Pan zaczynał swoje prezesowanie, klub był jednosekcyjny, dwusekcyjny?

Była jedna sekcja, jedna drużyna. Byliśmy w A klasie. W momencie, kiedy przyszedłem, odszedł trener.

Kto to taki?

Rafał Krzyżewski. Sądzę, że z braku funduszy na organizację… Ale odkąd jestem prezesem, budżet mamy taki sam.

O!

Nie ukrywam, że na podstawowe potrzeby, jak stroje, piłki, wyjazdy nam starczało i starcza. Teraz zmieniły się kryteria i wymogi odnośnie okręgówki, wyższej klasy… U nas problemem jest co innego – najgłówniejszym problemem jest brak boiska. Mecze rozgrywamy w Pułtusku. Wynajęliśmy na pierwszy sezon główną płytę z MOSiR-u. Ale nie ukrywam, że wynajmowanie płyty, granie u kogoś nie jest czymś co najlepsze, aczkolwiek wczoraj przyszło sporo kibiców… Kiedyś mieliśmy ambicję walki o okręgówkę, ale kilku zawodników przeszło do Pułtuska i tak wszystko się posypało – sponsorzy, zainteresowanie nami. Gramy u siebie w Pokrzywnicy swoimi zawodnikami, a część chłopaków, nawet połowa, jest z Pułtuska, dojeżdżają i wspierają nas, pomagają nam. Na wsi, wiadomo, o wolny czas trudno – praca zawodowa, na roli, studia, nauka i z tą frekwencją różnie bywa.

Macie jakie szanse na rozbudowę bazy?

Tak. Dzięki naszemu wójtowi, który też ma zamiłowanie do piłki, więc mamy w nim ogromne wsparcie.

To pan Adam Dariusz Rachuba.

Tak. I zawsze podkreślam, że komunikacja, dialog, kontakt między zawodnikiem, trenerem, prezesem a wójtem jest w stu procentach idealny. Rzadko to się zdarza. Nie ma zgrzytów.

Trener?

Trener dużo robi – dzięki niemu nie ma pola do konkurencji, do wywyższania się, stworzył bardzo dobrą atmosferę w KLUBIE, zawodnicy słuchają go, poza boiskiem są kolegami, ale podczas gry to dobrzy zawodnicy, którzy szanują swojego trenera.

A tenże trener to…

… znowu Rafał Krzyżewski. Jak odchodził, namawiałem go, żeby został, ale nie chciał, jednak wrócił. Jak zostałem prezesem, byliśmy w A KLASIE, ale to wszystko się sypało. Na siłę chciałem to utrzymać. Był inny trener. Spadaliśmy do B KLASY, nie było kim grać… Chyba w 2015 roku postanowiłem całe boisko zerwać, powiększyć ile się dało, postarać się o murawę. Rafał wrócił do nas po namowach. Pościągał chłopaków – on ma zaufanie. I tam zaczęliśmy od B KLASY, dwa lata, i teraz okręgówka. Trafiliśmy w najgorszym okresie na tę okręgówkę, bo nigdy nie była tak silna.
(Śmiech obu panów).
Sam prezes Nadnarwianki przyznał, że jakby nie awansowali, teraz nie mieliby szans. My jesteśmy małą gminą, malutką wsią, gdzie my do Pułtuska, Mławy, Ciechanowa. W Nasielsku mają budżet kilka razy większy, mają sponsorów. Tak naprawdę sponsorzy Nadnarwianki mogliby być naszymi, ale nie oszukujmy się – pan Grabowski czy pan Kaczmarczyk wolą sponsorować większe miejscowości, silniejsze kluby. Ciężko jest pozyskać kasę.

Jesteście gminnym klubem… Gmina wspomaga?

Mam w budżecie 50 tysięcy zł. Było 40 – wójt podniósł tę kwotę 2 lata temu. Z tego sami siebie musimy utrzymać.

A to wasze boisko?

Nie ma odpowiednich rozmiarów – długości i szerokości. Tam jest kilkunastu właścicieli i  jest problem z jego powiększeniem, teraz więc przenosimy boisko gdzie indziej. Robimy boisko w dwóch etapach ze względu na środki, w tym roku boisko z nawodnieniem, a przyszłym zaplecze – trybuny, szatnie.

Teraz więc gracie w Pułtusku, szybko zaczęliście

Owszem, szybko. Już rozegraliśmy mecz z TĘCZA OJRZEŃ, 0:2 przegraliśmy. Dwaj nasi czołowi zawodnicy doznali kontuzji z wykluczeniem na rok. Taki niefart. Inne drużyny się powzmacniały, a my? I nie stać nas na kupno zawodników.

Co dalej?

Mława. W okrojonym składzie. Trener musi jechać na… wesele. Wcześniej było w czym wybierać – silna drużyna, silna ławka. A przy awansie to sześciu kluczowych zawodników z kontuzjami…

Miejscowi grają?

Oczywiście, ale mamy i zawodników z sąsiednich wsi. Trenujemy dwa razy w tygodniu.

Jakieś młodzieżowe drużyny?

Nawet 3 drużyny – z całej gminy: z Niestępowa, Pokrzywnicy, Dzierżenina, Gzowa, halę mamy za darmo dzięki wójtowi. Duże wsparcie wójta, bo to kibic nad kibice. A my? My robimy duże kroki, B klasa, dwa lat awans, A klasa awans… Nigdy w życiu nie było czegoś takiego. Cztery takie naprawdę ładne lata. Z meczu na mecz kibiców przybywało – ponad 100, ponad 200 osób. To było miłe. Utworzyła się grupka kibiców u nas. Tylko ten budżet… Wszystko krąży wokół pieniędzy. Od 3. lat mam tylko trzech sponsorów, na których mogę liczyć. Na dożynkach chcemy zrobić loterię piłkarską…

Jakaś ciekawostka?

Awans świętowaliśmy aż trzy razy. Nie ukrywam, że zawodników mamy takich bardziej wiekowych i dla nich to duża sprawa i duża radość, i ostatnia szansa. Chociaż mecz ostatni pokazał, że natrafiamy na mur – przed nami są zawodnicy o klasę młodsi, lepsi kondycyjnie pod każdym względem. No, i gdyby nie te nasze kontuzje… Taki Michał Brodowski, fenomenalny, myślący, potem Adam, potem Orłoś… No, ale będziemy walczyli. Drużyna zasłużyła na awans i niech sobie gra!!! Niech się tą piłką cieszą i bawią. A zainteresowanie jest.

A TYGODNIK apeluje do kibiców: przyjeżdżajcie do Pułtuska, bo Pokrzywnicy trzeba pomóc!!!
I na koniec, proszę o zredagowanie swojego biogramu.

Artur Sikorski – przez cztery lata grał w Legionowie, tata trzech synów: Kacpra, Kamila, Jakuba. Wszyscy interesują się piłką nożną. Kibicuje Legii Warszawa. Ulubiona drużyna zagraniczna – Real Madryt. Ulubiony piłkarz – Ronaldo. Hobby – niespełnione, motoryzacja.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *