pultuszczak

Facebook


WSZYSTKO JUŻ BYŁO, czyli czytanie przy kawie

2017-09-01 6:49:23

Jak słodkie są wspomnienia

Lubicie wspominać? Kto nie lubi! Sezon ogórkowy, w Pułtusku zminimalizowany przez imprezy… przedwyborcze, powoduje, że nie musimy… grać w zielone, nie mniej TYGODNIK wraca do 2000 roku, do przełomu wieków. Dawno to było, bo 17 lat temu, a jakby wczoraj
Jest więc 6 stycznia 2000 roku, wychodzi pierwszy numer TP tego roku. Sylwester upłynął nam spokojnie, pogotowie wyjeżdżało z bazy tylko sześć razy, fajerwerki spowodowały nieduże obrażenia tylko u trzech osób, kilkanaście osób w stanie nietrzeźwym zakłócało porządek, tłukąc butelki.
Pierwszym noworodkiem urodzonym w pułtuskim szpitalu, oczywiście starym, był syn państwa Agnieszki i Wojciecha Wójtowiczów, Adaś . Noworodek został powitany na pułtuskim świecie wyprawką.
Jak styczeń, to i WOŚP. „Idziemy pod kościół” – wołał wolontariusz Bartek, „Ogary poszły w las?” – pytał dyrektor ZS Franciszek Dąbek, „Nie, pod bazylikę” – odpowiadali wolontariusze, „Pan rektor dał nam sto złotych” – chwaliły się uczennice, „Tylko uśmiech na buzi!” – prosiła Jadwiga Szolc, maestra Orkiestry.
Andrzej Gregorczyk rzucił palenie, kodując się na niepalenie w warszawskim Centrum Psychoterapii i Rozwoju Indywidualnego BEN. Niżej podpisanej powiedział, że palił 40 papierosów dziennie i że przygodę z niepaleniem uważa za jedną z piękniejszych w swoim życiu. (Palisz, Andrzeju? Jeśli tak to trochę wstyd…).
5 lutego zapytaliśmy radnego miejskiego Romana Dukalskiego, ile wynosi dieta radnego. Powiedział, że 84 zł. Dodał: „Wszystkie diety z poprzedniego roku przekazałem do STOWARZYSZENIA dla biednych dzieci do księdza Jastrzębskiego”. „Zna Pan radnych, którzy przekazują swoje diety potrzebującym?” – drążyliśmy. Odpowiedź: „Nie”. I tak mamy do dzisiaj.
Malina Gerek została laureatką Turnieju Tańca Towarzyskiego w Przasnyszu. Jej partnerem był Adam Lisiecki. (Malina do dziś jest z artystycznym sportem na TY).
„WSH zagraża” to tytuł notki, w której czytamy: „W naszym mieście stworzone zostało miasteczko studenckie (ok. 12 tys. studentów). Coraz poważniejszym zagrożeniem jest narkomania, studenci często narkotykami pomagają sobie w zdawaniu egzaminów. Ten problem w bardzo krótkim czasie może dotyczyć szkół średnich i podstawówek. W trakcie obrad komisji wicestarosta zaznaczył, jak ważna jest współpraca z pedagogami szkolnymi, by zminimalizować ten problem”. A potem problem się ROZLAŁ…
Starosta Tadeusz Nalewajk zapoczątkował dyskusję na temat rozbudowy Komendy Powiatowej Policji w Pułtusku. Komenda zainteresowana jest budynkiem do niej przylegającym. „Niestety, górę tego domu zajmują osoby prywatne. Budynek ten jest własnością gminy Pułtusk”.
W ferie młodzi pułtuszczanie wyjechali na łyżowanie, czyli na narty na Słowację, do Lipan. Obóz zorganizował – jak zwykle – dynamiczny Sławomir Krysiak, pomagała dynamiczna Grażyna Paczuska. Sławek zdradził zaprzyjaźnione Zakopane. A w Lipanach urozmaicone stoki, ciekawa konfiguracja terenu, bez tłoku, więc jeżdżono na okrągło. Jednego obozowego wieczora był bal, zorganizowany przez Słowaków. Na tym balu nad balami Kazimierz Dzierżanowski wygrał worek… kartofli, Lucyna Lesiuk miała więcej szczęścia – zdobyła… piłkę na sznurku.
Bezrobocie? Jest tragicznie. Wskaźnik bezrobocia (stosunek czynnych zawodowo mieszkańców powiatu do liczby bezrobotnych zarejestrowanych w PUP) wynosi 17%. „Nie ma zapotrzebowania na rynku pracy na ludzi utalentowanych, tylko ustosunkowanych. Praca zdobywana jest przez protekcję i znajomości” – tak swoje opinie wyrażali pułtuszczanie.
Z rozmowy o SLD z Witoldem Saracynem i Andrzejem Wiśniewskim dowiedzieliśmy się, że powiatowe SLD liczy 150 członków, ludzie to światli i mądrzy, doświadczeni, kompetentni działacze i też młodzi członkowie. „Każda partia, jeśli się nie odradza generacyjnie, to obumiera” – usłyszeliśmy. Na pytanie TP, czego panowie życzą sobie, odpowiedzieli, że „Dla powiatu tak sprawować władzę, by w przyszłych wyborach zyskać poparcie i wyborców. Dla gminy – aby z konstruktywnej opozycji wejść do układu rządzącego – dzięki zaangażowaniu naszych członków i przy aprobacie naszych sympatyków”. Ha!
„Trwają prace nad koncepcją zagospodarowania Rynku. Mamy kilka projektów. W najbliższym czasie skierujemy tę sprawę pod obrady Komisji Polityki Regionalnej” – powiedział TP burmistrz Zbigniew Rutkowski. Nad zagospodarowaniem starej części miasta pracowali… studenci III roku Wydziału Architektury PW. Ich projekty miały dotyczyć m.in.: projektu fontanny, skweru przy Marii Magdalenie, adaptacji piwnic przyrynkowych, aranżacji kanałków i wzgórza Abrahama, adaptacji piwnic ratusza… (I wciąż to samo).
5 marca zmarł Stanisław Kaczyński – żołnierz AK, ps. BUJANOWSKI, prezes Zarządu Obwodu Pułtusk Światowego Związku Żołnierzy AK. Człowiek zasłużony Ojczyźnie i Ziemi Pułtuskiej. (Zapamiętałam go jako PIĘKNEGO i zacnego mężczyznę).
W tekście „Maki polskie, czyli rzecz o narkomanii” wypowiadali się nauczyciele, dyrektorzy szkół i pedagodzy. Także, poproszeni przez TYGODNIK, uczniowie, anonimowo. Jeden z nich: „Miałem po amfetaminie pełny odlot przez 3 dni. Matka nic się nie kapnęła. Z bratem całą noc gadaliśmy. Jak się coś robi po amfie to aż błysk! Najgorzej jak wszystko odchodzi, wtedy się rzyga. Ja powiedziałem, że zjadłem przeterminowany serek. Spróbowałem ze 3 razy, dobre to jest. Ecstasy jest dla dziewczyn. Są po nim łatwe. Pokazują swoje klejnoty. Najważniejsze jest zaufanie u dilera, jak się raz kupi, to on potem przychodzi do szkoły i przynosi. Ćpa się w parku, na klatce, w piwnicy…”.
11 maja 2000 r. ulicą Daszyńskiego, w ciągu godziny, przejechało w kierunku Warszawy: 54 samochody ciężarowe, 4 autobusy, 362 osobówek. Na Mazury: 62 ciężarówki, 8 autobusów, 422 osobówek.
Czy Dom Polonii jest państwem w państwie? Lepszym w gorszym? – zapytaliśmy dyrektora Grzegorza Russaka. „Ja o to co mi powierzono, dbam. Posadziłem 1000 klematisów, kwitnie 30 tys. róż. Jest łąka polska… Wszyscy chodzili ją oglądać. Jestem ostatnim człowiekiem, który chciałby, żeby Dom Polonii był gettem. Zrobiłem wszystko, żeby był otwarty. Ceny na stanicy i cyplu są naprawdę na każdą kieszeń. Pracuję 7 dni w tygodniu, nie mam wolnych sobót i niedziel. Kładę się spać o 1, wstaję o 7. Przyszedł czas pozytywistycznej pracy. I nie można bać się decyzji. Nie patrzę, co robią inni, patrzę, co robię ja”.
My, TYGODNIK, też nie rozglądaliśmy się na boki. Wytyczaliśmy dziennikarskie drogi i dróżki. Myśląc o Pułtusku, stworzyliśmy… miasto godne turystów. POWOŁALIŚMY do życia SŁOWIANKĘ – kawiarnię/herbaciarnię i opisaliśmy ją tak plastycznie, że pułtuszczanie dzwonili do REDAKCJI, pytając, gdzie mieści się ów słodki przybytek – SŁOWIANKA.
Pierwsi przeprowadziliśmy wywiad ze Sławomirem Lenarcikiem, przed sklepami którego – już od rana – ustawiały się kolejki. Pan Sławek powiedział nam, że sukces mierzy się kulturą ekspedientek i jakością wyrobów i mięsa. A przyprawy? „To zioła, ale zależy do jakich wędlin. Pieprz i czosnek to podstawa. Przedobrzyć nie można”. W 2000 Lenarcik chciał zwiększyć ilość sklepów. Myślał o Płońsku i Warszawie. A najdalej dostarczał towary do Legionowa.
W Pułtusku powstaje HOSPICJUM Caritasu. Jego oddanie odbędzie się 9 sierpnia, ale pacjenci już korzystają z troskliwej opieki pracowników hospicjum. Kierownikiem jest siostra Stanisława Rupińska, całym sercem oddana podopiecznym. „To anioł, a nie człowiek” – mówią o niej pacjenci, którym oddano 5 pokoi, każdy z węzłem sanitarnym, kuchnię, pokój dzienny, kaplicę.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *