pultuszczak

Facebook


Wszystkich w gościnę zaprasza

2019-02-27 11:17:09

Z Domem Polonii, pułtuskim zamkiem, jest tak, że znany MICKIEWICZOWSKI dwuwers może wziąć za swoją dewizę. Brzmi on tak: „Brama na wciąż otwarta przechodniom ogłasza,/Że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza”

Z Domem Polonii, pułtuskim zamkiem, jest tak, że znany MICKIEWICZOWSKI dwuwers może wziąć za swoją dewizę. Brzmi on tak: „Brama na wciąż otwarta przechodniom ogłasza,/Że gościnna i wszystkich w gościnę zaprasza”
Dwa tygodnie temu otwarta była dla uczestników drugiej edycji DNIA OTWARTEGO W SALI MANEŻ. A ów DZIEŃ to po prostu TARGI WESELNE. – Myślę – mówi dyrektor Domu Polonii Michała Kisiel – że te TARGI nie są gorsze od warszawskich. Ponad trzydziestu wystawców, wielu gości, a to dopiero pół godziny od rozpoczęcia imprezy. Cieszymy się, że jest takie zainteresowanie. Przyjęcia weselne obecnie urastają do rangi dużego wydarzenia w rodzinie, zresztą zawsze były, dla nas Polaków, ważne. I nie chodzi tylko o to, co jemy, co jest na stołach weselnych, ale też o to, co wokół nich.
Tu pan Michał wspomina duże wesele w MANEŻU, sławne na całą okolicę, wesele córki jednego z pułtuskich przedsiębiorców, które wyróżniało się i tym, że na stołach płonęło kilkaset świeczek. M. Kisiel: – Takie teraz czasy, dużo mamy weselnych dekoracji, wszystko gustowne, stąd potrzebne są takie TARGI, jak te dzisiejsze. To taka nowa rzecz w Pułtusku, przygotowana przez zastępcę dyrektora Włodzimierza Żbikowskiego i menadżera bankietów weselnych i okolicznościowych Jana Kisiela.
Targi to okazja do poznania dostawców usług weselnych. – To duża forma rozpoznania rynku – dekoracje, oprawa muzyczna, oświetlenie… Przeważa segment dekoracyjny. Każdy z młodych znajdzie tu coś dla siebie, usług wiele – od makijażu po fotografię i przez nagranie do dekoracji kwiatowych, aż po biżuterię. Wszyscy nasi okoliczni i wiodący organizatorzy przyjęć weselnych uczestniczą w zamkowych TARGACH – objaśnia dyrektor.
A przyjęć weselnych w zamku coraz więcej. W 2019 już potwierdzono około 30. M. Kisiel liczy na rekordową ilość weselisk. Taki świetny czas zamek odnotował w 2012 roku, w ubiegłym było ich 20. Ponad 50% par to NASI nowożeńcy. – Ale Dom Polonii cieszy się i takim segmentem nowożeńców, że panna młoda Polka, a pan młody obcokrajowiec. To ludzie z całego świata. Nasz zamek to miejsce takich ożenków od wielu lat. Zamek to wizytówka polskości, polskiej tradycji, kuchni, kultury stołu – a tu mamy się czym pochwalić.
Michał Kisiel ma w pamięci mnóstwo wesel. Te MIESZANE – między Polkami mieszkającymi na wychodźstwie, czyli „gdzieś tam w Londynie, w Stanach Zjednoczonych, Australii” i obcokrajowcami. Te wesela z zespołami folklorystycznymi, z gondolami, z poprawinami, z pieczonymi prosiętami, nalewkami, miodami pitnymi, wódką też. Tu uwaga. – Musimy pamiętać, że wódka nie jest naszym narodowym trunkiem, o czym wielu Polaków nie chce słyszeć. Nasze trunki to miody pitne, piwo – tysiąc lat historii, no i nalewki – ponad 600 lat historii. Wódka to spadek po zaborach, ale to nie jest nasza kultura i powinniśmy mieć świadomość, podnosząc kieliszek – trzymając go zawsze za nóżkę, nie za pucharek.
Jakieś fanaberie nowożeńców? Owszem. Wnieść wszystkie potrawy na stół tuż po wejściu gości. – Gdyby to było jedno danie, nie ma problemu, ale kiedy na stole ma być około 12 elementów zakąsek plus masło, pieczywo, potrawy z ryb i drobiu, inne, to wnoszenie na 40 stołów po 12 półmisków jest prawie niewykonalne. Kiedyś ktoś się uparł… Ostrzegałem, ale jestem spolegliwy… Wnosiliśmy tak przez godzinę i 15 minut, mimo że do każdego stołu 10-osobowego był jeden kelner. Ludzie się oblizywali, a jeść nie mogli… Więc ostrzegam kombinujących – śmieje się pan Michał. – A jest taka moda – najważniejsze jest pierwsze wejście, wrażenie, ten efekt WOW.
A w ogóle to różne były przypadki weselne, o których nie sposób mówić publicznie. Jakie? Zamieniona sztuczna szczęka dziadka na inną, poszukiwania jej nad ranem… No, UMIEMY się bawić, żarty, anegdoty. – Ale tak naprawdę wesela to piękna sprawa. Namawiam, może być przecież skromnie i elegancko. Bez wydawania fortuny. Ceny? Zaczynamy od 180 zł na osobę i zabawa do rana, a to kwota i z VAT-em, i brutto, z opłaconą obsługą. Zamek nie gryzie! Jest nasz wszystkich, pułtuszczan.
Włodzimierz Żbikowski: – Do mnie przychodzą przyszli małżonkowie, którzy szukają informacji o przyjęciu weselnym, a to odnośnie oświetlenia, a to dekoracji, a to sali, a to wariantów stołów, no i menu. A stoisk mamy więcej niż w ubiegłym roku, jest progres, jest zainteresowanie… Nowość? Wystawione do oglądu samochody do wynajęcia. Dużo pracy włożyliśmy w te TARGI, najwięcej pan Jan Kisiel – efekty widać. Będziemy kontynuować te DNI OTWARTE, może nawet będziemy je organizować dwa razy do roku. A nasze przyjęcia? Elegancja i smak. Od chwili przyjazdu gości na dziedziniec – powitanie chlebem i solą, wystrzałami armatnimi, powitanie przez kasztelana będącego na koniu lub nie. Kasztelana można również zamówić do oczepin – konkursów, zabaw. To się cieszy dużym powodzeniem.
Przejdźmy do niektórych stoisk, bo przecież nie do wszystkich. Oto fotografia okolicznościowa, w tym ślubna, komunijna, studniówkowa. Firma o pięknej nazwie ULOTNIE z Niestępowa. – Chcemy pokazać ludziom, że nie tylko robimy zdjęcia ślubne, ale i sesje dziecięce, z chrzcin, inne… Moda fotograficzna? Zdjęcia retro, kolorystyka, strój, bukiety, samochody… Tworzymy w tych reportażach spójną historię, opowiadanie, pokazujemy uczucia… – mówi Marcin Świercz.
Agnieszka Gąsiorek przyjechała z Węgrowa. Z córką. Obie prezentują bogate stoisko z biżuterią. – Owszem, w naszym asortymencie mamy biżuterię dla panny młodej. Mamy biżuterię ze stali szlachetnej, która dziś jest bardzo modna, to pozłacana biżuteria, bardzo trwała, produkcji zagranicznej. To tak zwane celebrytki, na przykład krzyżyki, noszone wszędzie – na szyi, w uszach, na rękach w bransolecie – to hit od kilku lat. Perły do ślubu? Mało noszone i ostrożnie. Ale są ich zwolenniczki. Biżuteria ma to do siebie, że to co pasuje do jednej osoby, nie pasuje do drugiej. Tak więc każda kobieta ma swoją biżuterię. Przykład najoryginalniejszej biżuterii ślubnej? To chociażby czarne szklane kryształki, fasetowane szkło. Kolorowe szkiełka? Również. Podobne do kryształku, do SWAROWSKIEGO. I krótkie celebrytki z subtelnymi szkiełkami są bardzo modne. Prezentujemy też biżuterię ręcznie robioną z metali antyalergicznych – słyszę od pani Agnieszki, której marzeniem jest pozyskanie do współpracy firmy polskiej pracującej na stali szlachetnej, chirurgicznej, złocącej biżuterię, lub na srebrze.
Piotr Kucharski przy barze drinkowym: – Nie ma takiego drinka, którego by sobie goście nie wymyślili. I nie ma takiego, którego ja bym nie zrobił. Zanim zrobię drinka, pytam, co dana osoba lubi: whisky, rum, czy ma być słodki, czy wytrawny. Jeśli whisky, to robię najprostszy drink z lodem, syropem truskawkowym – tak trochę kobieco. – A jak pani już sobie trochę podpije tych drinków, to co pan mówi? Żeby sobie odpoczęła? – pytam. – Nie, nie, to się nie zdarza… Kultura picia się zmieniła. Kiedyś goście od stołu nie odchodzili, teraz goście przychodzą do mnie… Bez różnicy płci. I nie jest tak, że kobiety piją słodkie, a mężczyźni wytrawne drinki. Panie wiedzą, co chcą, czy to mohito, czy margaritę, a panowie jeszcze niedawno wstawali od stołu i nie i nie wiedzieli, co zamawiać – śmieje się mój rozmówca. – Owoce do drinka? Czym świeższe, tym lepiej i dla wyglądu, i dla smaku. Oczami też pijemy. No i unikamy wszystkiego, co sztuczne, żeby w koktajlu było wszystko, co można zjeść, bez martwej dekoracji. Hit drinkowy? To mohito na bazie rumu, mięty, cukru trzcinowego, wody gazowanej, prosty i orzeźwiający drink.
Stoisko konsultantki ślubnej, certyfikowanej. Mi&Ju (śluby, eventy, chrzciny, komunie, przyjęcia okolicznościowe) – pełna paleta usług – reklamuje się słowami: „Jesteśmy po to, aby dobrze zaplanować i zorganizować, a także zapiąć wszystko na ostatni guzik, zanim zabrzmi Marsz Mendelssohna”. Mi&Ju zdejmie z głów panny i kawalera każdy problem, zajmie się stroną organizacyjną wesela, tak, aby dzień „pełen niezapomnianych cudownych wspomnień” pozostał na zawsze w pamięci młodej pary i jej gości.
Mówi Adriana Kwiatkowska – Muzyka: – Pomagamy w organizacji wesela, od początku do końca, od zaręczyn. I zrobimy wszystko, aby ślub był jak z bajki. – A jak trzeba to i pana młodego znajdziemy – mówi, śmiejąc się, druga z pań konsultantek, siostra pani Adriany, Paulina. A. Kwiatkowska – Muzyka: – Największy problem młodych? Ludzie nie wiedzą od czego zacząć, jak planować ślub. A trzeba zacząć od wypełnienia ankiety. W niej jest: miejsce ślubu, rodzaj ślubu, budżet, stylizacje panny młodej, pana młodego, świadków, rodziców, przyjęcie weselne i jego miejsce, dodatkowe atrakcje, atrakcje dla dzieci, fotografia, video, transport dla młodej pary, dla gości, noclegi, atrakcje w czasie wesela, dekoracje florystyczne, poligrafia i styl wesela, i koordynacja w dniu ślubu. Styl wesela? Czy styl rustykalny, czy nowoczesny, czy na łonie natury… Stylizacja rodziców pary młodych? Rodzice korzystają z niej coraz częściej, młodzi też chcą, żeby rodzice byli pod opieką profesjonalistów pod tym względem. Coraz częściej jest też nie jedna świadkowa, tylko są druhny, które są w identycznych sukienkach.
Najbardziej oryginalne wesela zorganizowane przez panią Adrianę to te urządzane w Anglii, gdzie moja rozmówczyni była konsultantką ślubną do wesel hinduskich. – To były śluby takie na 500 osób, były bębny, dzikie lwy, atrakcje różnego rodzaju, ale też śluby aranżowane, gdzie młoda nie chciała iść do ołtarza. – Uciekająca panna młoda?- pytam. – Tak się też się zdarzyło, ale przyprowadzili ją i musiała ten ślub wziąć.
Ślub polski i ten angielski to dwie rożne bajki. – W Anglii jest tylko obiad, biesiadowanie do godziny 20 i idziemy do domu, a w Polsce to się baluje z przepychem do rana, a nawet dwa-trzy dni. Tradycja weselisk w Polsce nie upada, mamy tylko inne typy. To nie jest tylko tak, że mamy białe stoły, białe krzesała, biały wystrój… Robimy śluby w stodołach, w plenerze…
A oto i stoisko niezależnej dyrektor sprzedaży Mary Kay – luksusowej marki kosmetycznej, Doroty Rzeczkowskiej. Tu można uzyskać konsultacje kosmetyczne, porady z zakresu pielęgnacji skóry, profesjonalnego makijażu. – Dzisiaj mamy przyjemność paniom pokazać, jak zrobić sobie pielęgnację codzienną przed ślubem, jak przygotować swoją skórę na dwa – trzy miesiące przed ślubem, jak robić mikrodemrabrazję, jak nawilżać twarz, jak przygotować skórę pod makijaż… Robimy taką pielęgnację, uczymy też panie, jak sobie zrobić fajny makijaż, robimy też makijaże na wesela, na imprezy. Zabiegi pielęgnacyjne, na początku, robimy bezpłatnie. Umawiamy się na takie sesje u nas lub w domu klientki. Panie mogą sobie wszystko przetestować. Dbamy też o ciało klientek. Mamy kosmetyki damskie i męskie, mamy pielęgnację męską, łącznie z cerą problemową.
Makijaż ślubny dla panny młodej? Trendy? Delikatny makijaż, klasyczny, ale z fajnym wymodelowaniem twarzy – bronzery matowe o chłodnych kolorach, jeśli skóra tłusta, to matowienie twarzy, potem rozświetlenia niektórych partii twarzy… A usta? Kolor? Ich wygląd zależy od upodobań kobiety – słyszę.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *