pultuszczak

Facebook


WSPOMINAŁ, ŻE PAMIĘTA O ŻEBROWSKICH

2018-03-04 12:36:18

Z Arturem Milerem, o ukrywaniu Żydów w powiecie pułtuskim, rozmawia Grażyna Maria Dzierżanowska

Na spotkanie ze mną Artur Miler przyniósł kopertę zaadresowaną następująco: Żebrowski Jan wieś Kęsy-Pańki poczta Gąsiorowo pow. Pułtusk woj. Warszawa.
Na odwrocie: Mendelko Aron Givataim vch. Katzenelson 110 (ecel Glazberg) Izrael.
List przyszedł pocztą lotniczą.
***
Kto to był Jan Żebrowski?
On się urodził, tak podejrzewam, około 1924 roku. W czasie wojny mieszkał z rodzicami, gospodarzami, w Kęsach-Pańkach.

Pan go znał?
Tak, on się przyjaźnił z moimi teściami, przyjeżdżał do nich na różne uroczystości rodzinne. Pan Jan był kolegą mojego teścia z czasów ucieczki.

Czy on w rozmowie z Panami poruszał temat ukrywania Żydów?
Tak, on mi dał nawet oryginał tego listu z Izraela, gdyż zdawał sobie sprawę z tego, że jest chory, miał wówczas dobrze po siedemdziesiątce, zmarł około 2000 roku. Dał mi ten list jako historykowi z myślą, że kiedyś to komuś pokażę, przedstawię. Ta sprawa z Żydami była niepublikowana, nierozdmuchiwana, bardzo długo trzymana w tajemnicy, czasy były niesprzyjające.

Miał rodzinę?
Tak, żonę, dzieci nie mieli, wzięli na wychowanie dziewczynkę, Jolę.
Pana bardzo zainteresowała ta sprawa związana z listem…
Tak. Nawet zgłosiłem się z tym listem do Żydowskiego Instytutu Historycznego, to było przed 2000 rokiem. Niezbyt byli zainteresowani, myślę, że rozmawiałem z niewłaściwą osobą. Usłyszałem, że oryginał mogą wziąć do archiwum, ale tak naprawdę nie wiedzieli, co z nim zrobić. Mówili, że jeśli pan Jan nie stawił się osobiście, to oni nie wiedzą, czy on chce, by nadać sprawie bieg. Poza tym, gdyby się zdecydował na zasadzenie drzewka, musiałby odbyć podróż do Izraela, a na nią nie był gotowy ze względu na wiek.

Gdzie obecnie znajduje się oryginał listu?
W `99 roku przekazałem go historykowi Tomaszowi Wituchowi, wówczas profesorowi WSH, który interesował się polsko-żydowskimi stosunkami, często podkreślał, że Polacy ratowali Żydów podczas wojny.
I tak weszliśmy w sedno naszego wywiadu – ukrywanie Żydów.
Pan Żebrowski powiedział, że w gospodarstwie jego rodziców ukrywało się dwóch żydowskich chłopców, kilkunastoletnich. Jak się tam znaleźli, nie wiem. Pewnie szli przez pola, uciekali… Zgadali się i zostali…

Nie byli to sąsiedzi?
Żydzi do 1809 roku, nie licząc czasów jeszcze wcześniejszych, na ogół mieszkali na wsiach. Odkąd zmieniono prawo, to chętnie zamieszkiwali w miastach, więc to, myślę, nie byli sąsiedzi… (Tu mój ROZMÓWCA opowiada mi o miejscu w Lipnikach, nazywanym kirkutem, to róg lasu, gdzieś 5 -10 arów lasu, gdzie chowano Żydów, kiedy ci jeszcze mieszkali na wsiach. Pamięć o kirkucie żyje dzięki przekazom ustnym).

Wracamy do tych żydowskich chłopców…
W 1962 roku przyszedł list do pana Jana Żebrowskiego. Od Arona Mendelko, który jako Adaś Mańkowski był ukrywany u rodziców Jana od 1942 do 1945 roku jako parobek, chłopiec do różnych prac w gospodarstwie. O drugim chłopcu nic w liście nie było. Możemy domniemywać, że ADAŚ nie rzucał się w oczy swoim semickim wyglądem. Na pewno był podcharakteryzowany, ponadto nauczony pewnych chrześcijańskich zachowań… Aron – Adaś pytał, czy go pamiętają, wspominał, że on pamięta Żebrowskich, że oni mu pomogli.

Ci chłopcy… Coś wiemy o ich rodzicach?
Z tego co wiem, obydwaj chłopcy byli sierotami. Prawdopodobnie ich rodzice wcześniej dostali się do getta lub obozu. (Tu Artur Miler mówi mi o getcie nasielskim, które istniało już w `39 roku i w tym samym roku zostało zlikwidowane – Żydzi zostali wywiezieni do obozów lub innych gett. Marian Miler, stryj pana Artura, opowiadał, że dziadek Wacław Miller, urodzony w 1904 roku, przeprowadzał nocami Żydów z getta nasielskiego do Pomiechówka. Było ich wielu. Kto przebył Narew, był już w Generalnej Guberni, gdzie już łatwiej było się ukryć. Co ciekawe, nie tak dawno w Ameryce znaleziono film nakręcony w 1938roku. Mówi o nasielskich Żydach. Jest w Internecie. Istnieje też film z getta w Nowym Mieście z roku 1939. Jeśli zaś chodzi o Wacława Millera, to już po jego śmierci przyszła wiadomość, że został on w jakiś sposób uhonorowany za pomoc Żydom w czasie wojny).

Pewnie Aron Mendelko dobrze wspominali pobyt u starszych państwa Żebrowskich…
Pewnie tak, bo i pan Jan był uważany za bardzo dobrego człowieka.

Długi był ten list?
Długi. Na trzy i pół strony. Pan Aron wypytywał na przykład, czy Jan się ożenił… Pisał, że dobrze mu się powodzi i że może przysłać z Izraela, co potrzebne.

Pan Jan odpisał na list?
Tak. W tym liście z Izraela chodziło też o poświadczenie, że Aron ukrywał się przed Niemcami, że był prześladowany przez okupanta.

Pan jakoś szczególnie interesuje się historią Żydów polskich? Żydów pułtuskich?
Jako historyk po prostu interesuję się przeszłością naszego miasta i powiatu.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *