pultuszczak

Facebook


WODA + BENZYNA + SZALENIEC = LATO NA NARWI

2018-08-23 12:24:07

Piękna ta nasza Narew… sielska, spokojna, pełna życia… Od pradziejów ludzie osiedlali się nad rzekami, w pobliżu wody. Bo woda to życie. Dzięki niej człowiek mógł uprawiać pola, hodować zwierzęta, przemieszczać się, handlować. Z czasem pojawił się także wypoczynek, turystyka, rekreacja i inne rozrywki

Jak to wygląda dzisiaj nad naszą rzeką? Co można robić w piękne, upalne dni?  Wypoczywać mniej lub bardziej aktywnie. Można plażować, spacerować, można wędkować z brzegu i z wody. Można pływać wpław na kąpieliskach, można spływać kajakami, pontonami, większymi czy mniejszymi łodziami. Cały czas będzie sielsko i spokojnie. Śpiewają ptaki, leniwie kołyszą się spławiki, majestatycznie i bezgłośnie płyną łódki.

Nagle czar pryska. Z przeraźliwym hałasem pojawiają się wodne skutery, młócąc wodę z dużą prędkością, strasząc podrywające się w popłochu do lotu ptactwo, omijające slalomem innych użytkowników toru wodnego, wprowadzające niebezpieczeństwo dla zwierząt i ludzi.

PRAWO

Mamy przepisy prawa miejscowego. Dyrektor Urzędu Żeglugi Śródlądowej wydał zarządzenie w sprawie szczegółowych warunków bezpieczeństwa ruchu i postoju statków na śródlądowych drogach wodnych. Wynika z niego po pierwsze, że Narew, od Biebrzy aż do ujścia do Wisły, włączając w to Zalew Zegrzyński, jest drogą wodną. Po drugie (teraz trochę cytatów): prędkość statków musi być zawsze bezpieczna i uzależniona od istniejących warunków nawigacyjnych i atmosferycznych oraz nie może stwarzać zagrożenia dla innych statków, osób kąpiących się i uczestników imprez na wodzie. Dopuszcza się indywidualny ruch statków rekreacyjnych (jak skutery wodne, poduszkowce, holowanie narciarzy wodnych i innych obiektów pływających i napowietrznych, holowanych za statkiem żeglugi śródlądowej), WYŁĄCZNIE POZA SZLAKIEM ŻEGLOWNYM. Tak zwane statki sportowo-rekreacyjne mogą warunkowo korzystać ze szlaków żeglownych, czyli płynąć Narwią pod warunkiem przestrzegania generalnej zasady: płynąć skrajem szlaku żeglownego, a kiedy nie stwarza to zagrożenia dla niego i innych użytkowników drogi wodnej, może korzystać z całej szerokości szlaku. Trochę to brzmi formalnie i urzędowo – ale tu chyba jest pogrzebany pies ze znanego powiedzenia. Na skuterach nie wolno korzystać ze szlaku żeglownego, ale przy brzegu wolno, a jak nie stwarza się zagrożenia, to można pływać całą szerokością rzeki. Kto ma ocenić, czy stwarza się zagrożenie? Ktoś mierzy prędkości? Jeśli trzech panów na trzech wodnych skuterach, ściga się slalomem i całą szerokością rzeki z prędkością 130 km/godzinę, i nikogo przy tym nie zabiją a sami także przeżyją – to stwarzają zagrożenie? Użytkownicy skuterów będą się upierać, że oni zagrożenia nie wprowadzają. Zapewne nawet mają uprawnienia. Ogłoszenia w typie: „Kurs na sternika motorowodnego w 24 godziny” wiszą na co trzecim słupie. To pewne, że taki kurs z piątku na sobotę to źródło gruntownej wiedzy i umiejętności…. Zatem wolno – czy nie wolno tak pływać na Narwi?

FIZYKA I INNE ZABOBONY.

Z kajaka trudno się fotografuje skuter pędzący znacznie ponad 100 km/godz. Zdjęcie jest nieco rozmazane. (fot. 1) Wyjaśnię zatem, na skuterze widzą Państwo sympatycznego pana (tatusia? wujka?) który przekazuje dzieciom swoją motorowodną pasję. Z tyłu, za kierującym siedzi dziewczynka ok 9 -10 letnia, a przed nim jeszcze dwoje (!!) dzieci, tak „na oko” 3 i 5 letnie. Troje maluchów i znacznie ponad 100 km/godzinę. Ktoś powie, że to odosobniony przypadek? W takim razie zapraszamy częściej nad Narew. W letnim sezonie można napatrzyć się na jeszcze bardziej groźne i bezmyślne sceny.

Być może kierujący tym skuterem – i wielu innych szalejących teraz na Narwi – akurat nie był na lekcjach fizyki w szkole podstawowej, kiedy przerabiano zadania z prędkości i bezwładności. Pomyślmy: poruszając się z prędkością 110 km/godz. pokonujemy  30 metrów w ciągu sekundy! Siła uderzenia średnio zbudowanej osoby o wodę przekracza 400 N. W chwili uderzenia masa upadającego ciała, wzrasta prawie dziesięciokrotnie. A teraz normalnym językiem: przy takiej prędkości nie ma znaczenia, czy walniemy w wodę czy w beton. Skutki będą takie same. Urazy większości narządów wewnętrznych, złamania kręgosłupa, kości, itd. Ktoś powie, ze to nieprawda. Fakt, dla skuterowego szaleńca fizyka to zapewne zwykłe zabobony. Niby jak to: że woda jest twarda jak beton? Przecież wystarczy dotknąć – prawda? Mokra – ale nie twarda! Fizyka nie jest do niczego potrzebna… Potrzeba wody, benzyny i poczucia bezkarności… A skutery to nie jedyne sposoby „uprawiania sportów motorowych na wodzie”.

Jest tylko jeden problem: Narew to tor wodny, szlak żeglowny, na którym takich sportów wodnych uprawiać nie wolno. Do poczucia bezkarności jeszcze wrócimy.

PROPORCJE I STATYSTYKI

Będę trochę zgadywał, a trochę się domyślał. W końcu nikt nie badał, ile osób „korzysta z Narwi” w taki czy inny sposób. Narew przepływająca przez pułtuski powiat ma kilkadziesiąt kilometrów długości. Część brzegów to wały, łąki, pastwiska czy pola uprawne. Jednak na wielu odcinkach brzegi to działki rekreacyjne, letniskowe domki, kempingi i stanice wędkarskie. Ich właściciele płacą za swoje nieruchomości podatki znacznie wyższe od posiadaczy działek mieszkaniowych. W sezonie pojawiają się na weekendy i na całe urlopy, żeby spokojnie wypocząć. Zapraszają znajomych, rodziny, żeby odpocząć w ciszy od miejskiego zgiełku i ulic wypełnionych hałasem. Chyba każdy z czytających już sobie przypomina jak to jest, kiedy siedząc na leżakach nad brzegiem nie sposób ze sobą porozmawiać, bo wszystko zagłuszają szaleńcy ścigający się w tę i z powrotem na skuterach. I robią to całymi godzinami. Jeden czy dwóch miłośników skuterów wodnych skutecznie zniszczy spokój setkom przybrzeżnych letników. A co z wędkarzami? Ano bardzo podobnie. Wędkowanie to pasja, hobby i wypoczynek. Względnie kosztowna – bo to i sprzęt i opłaty wnoszone za możliwość „moczenia kija w wodzie”. Jeśli Ty Czytelniku także wędkujesz, to doskonale wiesz, jak wygląda wspólne korzystanie z Narwi przez wędkarzy oraz tych pływających na skuterach. Jeśli nie wiesz, popytaj wędkarzy. Jeden skuter bez problemu demoluje ciszę, burzy wodę, płoszy ryby, a jak się trafi taki z zacięciem „żartownisia” to najchętniej przepływa w rykiem silnika wprost po spławikach. Żeby za chwilę powrócić. On się świetnie bawi… Zerknijcie jeszcze raz na pierwszą fotografię: w tle, na brzegu widać sylwetki dwóch wędkarzy. Niestety nie zauważymy ich roześmianych twarzy – a pewnie cieszyli się widząc, jak pan na skuterze pokazuje kolejnym pokoleniom, jaką frajdą jest skuter. Proporcje bardzo nierówne: jeden napsuje krwi setkom. A może widzieliście jak wyglądają spotkania spływających kajakarzy z szarżującymi skuterami? Kajaki w panice ustawiane są poprzecznie do kursu skuterów, żeby nie dać się wywrócić przez gwałtowne fale powstające za skuterami. Jak na to nie patrzeć: setki, tysiące ludzi płaci sporo za to, żeby tak czy inaczej, ale w ciszy i spokoju wypocząć nad naszą Narwią. A kilku, może kilkunastu miłośników skuterów wodnych, bezmyślnie, brutalnie i skutecznie uniemożliwia wszystkim pozostałym korzystanie z uroków natury. Jak to możliwe? Ano właśnie: aby było to możliwe, potrzeba niewielkich luk prawnych, braku oznakowania, braku nadzoru – a przede wszystkim poczucia absolutnej bezkarności. Hm – mam bowiem wrażenie, że miłośnicy skuterów – jak dotąd – mogą być niemal pewni swojej bezkarności.

PRZYRODA, NATURA I ZNAKI

Co ma zrobić rodzina dzikich kaczek czy łabędzi, płynąca nurtem z młodymi, kiedy z ogromną prędkością nadpłynie tyraliera szaleńców na skuterach? Na rzece ptaki są u siebie – ludzie, tak czy inaczej, są jedynie gośćmi. Nie będę teraz dociekał, czy z uwagi na degradację środowiska naturalnego można szaleć na motorowych torpedach na Narwi, od Gnojna na północy, przez Pułtusk, do Pogorzelca. To tak zwana enklawa narwiańska w Nadbużańskim Parku Krajobrazowym. Aby to ustalić, skierujemy pismo do Dyrektora Mazowieckiego Zespołu Parków Krajobrazowych. Napiszemy także do Dyrektora Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Warszawie z pytaniem o oznakowanie szlaku żeglownego. Na wodach – tak samo jak na drogach, sposób użytkowania określają znaki. Narew ma swojego Zarządcę, który odpowiada za prawidłowe oznakowanie – wypada zatem zapytać, czemu nie ma znaków, które zapewne wiele by wyjaśniły?  Skoro na tranzytowym szlaku wodnym nie wolno uprawiać sportów motorowych, nie wolno ciągać po wodzie narciarzy, a przede wszystkim nie wolno szaleć z wielkimi prędkościami na skuterach, to system obowiązującego w Polsce prawa przewiduje konkretne znaki zakazu. Jeśli znajdą się jakieś odcinki Narwi, gdzie skutery nie będą zagrażać bezpieczeństwu i nie będą zakłócać spokoju – tam Zarządca ma możliwość ustawienia znaku informującego o możliwości pływania na skuterach.

POLICJA

Skoro wywołujemy do odpowiedzi, to napiszemy także do naszych Policjantów. Jak oceniają sytuację? Czy i jak mogą interweniować? Dlaczego jest tak, że miłośników wielkich prędkości Policja dość szybko by „zdjęła” z drogi publicznej za przekroczenie, a na Narwi szaleją bezkarni, z pełną pogardą dla bezpieczeństwa, demolując spokój ogromnej rzeszy zwykłych mieszkańców, letników, wędkarzy, kajakarzy itd.? Uzyskane odpowiedzi opublikujemy w kolejnych wydaniach Tygodnika. Jeśli macie Państwo już teraz własne uwagi czy sugestie, prosimy o kontakt z Redakcją, także za pośrednictwem naszego profilu na FB:  https://www.facebook.com/pultuski/ albo redakcyjnej poczty redakcja@pultuszczak.pl

ZCZ

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *