pultuszczak

Facebook


WIELKA WYSTAWA O MAŁYCH ŻYDOWSKICH MIASTECZKACH

2016-03-08 12:28:10

14 stycznia 2016 r. odbył się wernisaż wystawy „Życie sztetla w sztuce Żydów polskich na świecie w XX wieku” (Muzeum Uniwersyteckie w Toruniu). Na początku bieżącego roku Toruń był miejscem ogólnopolskich obchodów 19 Dnia Judaizmu. Wystawa ukazująca prace 37 artystów (malarzy i grafików z całego świata), będzie czynna do 10 kwietnia. Znajdziecie na niej codzienne życie Żydów i odświętne ich rytuały, tradycje religijne… Z Julitą Michalską, pułtuszczanką mieszkającą w Toruniu, rozmawia Grażyna Maria Dzierżanowska

Julito, byłaś kuratorką wystawy „Życie sztetla…”, na czym polegała Twoja praca?

Wraz z kilkuosobowym zespołem, na czele z doktorem hab. Mirosławem Supruniukiem (dyrektorem Muzeum Uniwersyteckiego i Archiwum Emigracji w Toruniu), opracowałam katalog wystawy pt. „Życie sztetla w sztuce Żydów polskich na świecie w XX w.”. Moim zadaniem było między innymi stworzenie biogramów kilkunastu artystów, których prace widnieją na wystawie.

Które z biogramów należy przypisać właśnie Tobie?

Opracowałam życiorysy takich artystów jak Devi Tuszyński (fragment jego pracy zdobi okładkę katalogu wystawy), a także znanego szerzej Marca Chagalla (wystawiona została przepiękna grafika, która cieszyła się dużym zainteresowaniem), Samuela Teplera, Zylberberga Fiszela czy Jankiela Adlera, a także paru innych.

Twoje kontakty z artystami, których prace zamieszczone są w „Życiu sztetla…”? Z ich rodzinami?
Niestety, w większości artyści, których prace znalazły się na wystawie, nie żyją. Jednak dzięki niezwykle ciekawemu zbiorowi Muzeum Uniwersyteckiego możemy oglądać niezwykle interesującą twórczość. Przykładem tragicznych niekiedy losów artystów jest postać Fiszela Zylberberga, który był niesamowicie utalentowanym grafikiem i malarzem, jednak przez okrucieństwo wojny jego twórczość została drastycznie przerwana śmiercią w obozie w Oświęcimiu.

Czy katalog, zresztą piękny, był dostępny dla każdego zwiedzającego wystawę?

Wielu zwiedzających miało przyjemność być oprowadzanym przez dra hab. Mirosława Supruniuka, który posiada ogromną wiedzę na temat sztuki polskiej na emigracji, sztuki żydowskiej i nie tylko. Niezwykle przyjazna i otwarta atmosfera panująca w Muzeum sprawia, że każdy odwiedzający może poprosić o przedstawienie szerszej perspektywy przez kuratora i opowiedzenie kilku słów więcej, niż zostało to napisane w katalogu.

Trudności i przyjemności dotyczące pracy kuratorki wystawy…

Bardzo wiele nauczyłam się pracując z tak świetnym zespołem, w którego skład weszli inni historycy sztuki, archiwiści, pracownicy Archiwum Emigracji czy Muzeum Uniwersyteckiego oraz graficy. Pisanie biogramów i przygotowywanie wystawy było pracochłonne, wielu artystów nie było dotąd dobrze opracowanych, informacji trzeba było szukać również w innych językach. Na pewno dużo pracy zostało włożone w ukazaniu szerszego kontekstu sztuki żydowskiej, mimo paru bardziej znanych nazwisk, większość nie jest rozpoznawalna i naszym celem było przybliżenie tych sylwetek odwiedzającym.

Skąd u Ciebie zainteresowanie tematem Żydów polskich?

Wcześniej zajmowałam się głównie sztuką polską na emigracji. Tematem, który nie jest popularny ani w pełni opracowany naukowo. Studiując i opracowując postać Jana Mariana Kościałkowskiego – polskiego malarza tworzącego na Bliskim Wschodzie, we Włoszech oraz Anglii natknęłam się również na sylwetki innych artystów min. Jankiela Adlera, którego prace możemy podziwiać na wystawie. Można ująć, że tematyka sztuki polskiej na emigracji i sztuki żydowskiej łączy się ze sobą, a będąc historykiem sztuki, było mi łatwiej dotrzeć do wielu interesujących mnie informacji i poszerzyć moją wiedzę naukową.

Czy Pułtusk – miasto o tradycjach żydowskich – miał wpływ na Twoje zainteresowanie wystawą?

Mieszkam w Toruniu od prawie 8 lat, jednak moim miastem rodzinnym jest Pułtusk, który zawsze przywołuje pozytywne wspomnienia. Mogę o sobie powiedzieć, że jestem lokalną patriotką i zawsze staram się z pasją opowiadać o dziejach Pułtuska. Myślę, że to skąd pochodzę, oraz moja szeroka wiedza na temat historii tego miasta, głównie kontekst epoki napoleońskiej i lat późniejszych miały wpływ na zainteresowanie toruńską wystawą. Kiedy zostałam poproszono o dołączenie do zespołu, byłam niezwykle wdzięczna, że mogę opracowywać tematykę, która od zawsze widniała w kręgu moich zainteresowań.

Nowe projekty?

Jednym z nowych projektów będzie najprawdopodobniej praca dotycząca niezwykle interesującej postaci – Jerzego Pietrkiewicza – polskiego poety, tłumacza, prozaika i historyka literatury tworzącego za granicą. W chwili obecnej opracowuję dziennik – wspomnienia przytaczanego wcześniej malarza Jana Mariana Kościałkowskiego. Kontynuacją mojej pracy naukowej będzie także wydanie katalogu owego artysty.

W Pułtusku też mile byłaby widziana TAKA wystawa – to miasto związane z Josefem Malovanym, słynnym kantorem (żyjącym), z Samem Dombem (żyjącym), z innymi nazwiskami… Corocznie nasze miasto odwiedzają Żydzi z całego świata… Co o tym sądzisz?

Myślę, że Pułtusk – niezwykle poetyckie miasto z tak barwną historią i związane z wieloma utalentowanymi artystami, byłoby wspaniałym miejscem do stworzenia podobnej wystawy. Jako miasto odwiedzane co roku przez Polonię z całego świata, w tym Żydów, bez wątpienia stałoby się ciekawym punktem na mapie kulturalnej Polski.

Piszesz jeszcze wiersze? Nie pomyślałaś, żeby do „Życia sztetla…” dodać swój wiersz (krótką prozę poetycką) o tematyce żydowskiej?

Uwielbiam poezję, zaczytuję się namiętnie w wierszach Jonasza Kofty i zawsze z nostalgią wspominam twórczość Wiktora Gomulickiego, związanego z Pułtuskiem, jednak sama już wierszy nie piszę. Ostatnio jednak zaczęłam pisać opowiadania, być może staną się kolejnymi pielęgnowanymi zainteresowaniami, które wzbogacą moje inklinacje do sztuki, która to stanowi olbrzymia sferę mojego życia. I dziękuję bardzo za wywiad
To ja Ci dziękuję!

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *