pultuszczak

Facebook


W obronie siostry Rafaeli

2018-06-22 2:04:34

Jakiś czas temu opublikowaliśmy list pułtuszczanki, który wywołał natychmiastową reakcję ludzi mających zupełnie inne spojrzenie na sprawę niż autorka listu. Od Waldemara Patejuka, pomagającego siostrze w transporcie produktów żywnościowych, dostaliśmy list w jej obronie

List pułtuszczanki
Piszę do Waszej REDAKCJI, bo nie wiem, gdzie szukać sprawiedliwości i nie jest mi łatwo, bo niesprawiedliwa i nieczuła na potrzebujących ludzi jest siostra zakonna, zajmująca się w naszym mieście rozdawaniem darów. Uczono mnie, że Kościół w Polsce to samo dobro, współczucie i sprawiedliwość, ale po postawie siostry nie mogę się zgodzić z takimi opiniami. Dokładnie to chodzi o to, że do rozdawnictwa trafiło ostatnio wiele produktów potrzebnych w domowym gospodarstwie. Nie zawsze się takie trafiają w darach, np. różne śledzie. Cóż z tego, kiedy zakonnica nie dzieli tych darów sprawiedliwie. Ma swoją osobistą listę, na której są nazwiska ważnych i mniej ważnych ludzi. Są tacy wybrańcy, którzy produkty, te bardziej niecodzienne, odbierają z miejsca wydawania późnym wieczorem.
Piszę do PAŃSTWA w imieniu wielu ludzi, którzy nie mogą się zgodzić na takie traktowanie przy rozdawaniu darów. Oni prosili mnie o napisanie tego listu, a ja się do nich dołączyłam, bo znam sprawę, sama jestem obdarowywana tymi darami, niestety, też niesprawiedliwie, bo na co mi serki i jogurty, które są na granicy terminu ważności, albo już przeterminowane?
Przeżywam tę niesprawiedliwość, nawet księdzu na spowiedzi o niej powiedziałam, że siostra nie jest odpowiednią osobą do rozdawania darów, jak pani G. i młody pan Z. Najpierw powiadamia o nich swoich znajomych i ludzi – wg mnie – bogatych. Podjeżdżają samochodami, a Cyganie wybierają sobie, co chcą. Skrzynki warzyw, pakowane sałaty, ryby w puszkach, chyba z Lidla, coca colę, bombonierki, brokuły i inne. Rozdaje się towar bogatym za zamkniętymi drzwiami, potem powiadamia się biednych.
Kiedy ludzie mówią siostrze o tej jawnej niesprawiedliwości, to siostra nie chce rozmawiać na ten temat.

Bardzo wzburzana pułtuszczanka
(Imię i nazwisko znane REDAKCJI)

List Waldemara Patejuka
A JEDNAK SIOSTRA RAFAELA TO „PRAWDZIWA KRÓLOWA SERC PUŁTUSKICH UBOGICH”
Tak, jak ongiś Lady Diana została przez Brytyjczyków obwołana „królową ludzkich serc”, tak teraz w moim mniemaniu Siostra Rafaela w Pułtusku została prawdziwą królową, nie tylko serc pułtuskich ubogich, ale i ich żołądków.
Namacalnym dowodem tej tezy jest kilkadziesiąt podpisów (okazanych redakcji) złożonych spontanicznie przez zainteresowanych tłoczących się tłumnie po odbiór kolejnej transzy darmowych produktów żywnościowych (tym razem było to 560 kg luksusowej kaszanki) zorganizowanej tylko i wyłącznie (bez żadnego wsparcia instytucjonalnego) dzięki osobistemu, bezinteresownemu zaangażowaniu Siostry Rafaeli i jej osobistym koneksjom w Firmie „Peklimar” pod Płockiem. Tak się bowiem złożyło, że „dostarczycielem ww. produktu” byłem ja osobiście własnym środkiem transportu, ulegając (nie po raz pierwszy) zaproszeniu do współpracy w tym szlachetnym przedsięwzięciu Siostrze Rafaeli, w imię i dla dobra uboższej części pułtuskiego społeczeństwa.
Zebrane podpisy i solenna szczera prośba sygnatariuszy, bym w ich imieniu dał odpór obrazoburczym treściom artykułu w lokalnej prasie oraz będąc ich reprezentantem, bym zdecydowanie potępił wierutne kłamstwa oraz niewyobrażalne chamstwo zawarte i opublikowane w 23 numerze Tygodnika Pułtuskiego z dnia 08/06/2018 w artykule – liście do redakcji, szkalującym w sposób perfidny, szlachetne poczynania Siostry Rafaeli przez jedną „czarną owcę” wywodzącą się z ich otoczenia, noszącą (o zgrozo) imię Maria.
Taki splot zdarzeń zmusza mnie do tego bym podjął to wyzwanie, choć zarówno mój światopogląd, jaki i językowa ostrość formułowanych przez mnie wypowiedzi sprawia, że mam wątpliwości, czy jestem najwłaściwszym orędownikiem sprawy o którą optuję.
Z drugiej zaś strony fakt, że będąc naocznym świadkiem i wielokrotnym uczestnikiem dostarczania i redystrybucji darów mój pogląd na sprawę może być traktowany jako ekspercki.
Jako agnostyk ( czytaj ;osobnik którego „Pan Bozia” nie obdarzył w sposób należyty łaską wiary w Stwórcę ) , a jednocześnie otrzymawszy staranne wychowanie od swoich nauczycieli w kwestii, że dobroć i szlachetność poczynań ludzkich jest wartością nadrzędną (stąd moje czynne zaangażowanie w pomoc w szlachetne poczynania Siostry Rafaeli) jestem wprost „porażony” piramidalną głupotą i totalną nieznajomością podstawowych faktów prezentowaną przez autorkę listu do redakcji.
Wbrew temu, co imputuje autorka listu, to nie pułtuski kościół instytucjonalny jest organizatorem produktów żywnościowych, a siostra Rafaela, li tylko oddelegowana do ich biernego rozdawnictwa.
Wszystko to, co dzieje się w materii pozyskiwania produktów żywnościowych dla uboższej części społeczeństwa, to tylko i wyłącznie indywidualna kreacja „Naszej Siostry Rafaeli” i to jej kandydaturę winni rozważyć nasi włodarze miasta jako najodpowiedniejszą do tytułu „Honorowy Obywatel Pułtuska”, bo na ten tytuł najautentyczniej zasługuje. W opiniach wielu „Siostra Rafaela to na swój sposób nasza pułtuska Matka Teresa.”
To ponadprzeciętny urok osobisty Siostry Rafaeli, Jej żarliwe indywidualne zaangażowanie w sprawę bezinteresownego pomagania uboższej części społeczeństwa, magia zakonnego habitu oraz niezwykła pracowitość sprawiały, że Siostra Rafaela zjednywała sobie nie tylko poniżej wspomnianych „lokalnych pomocników organizujących transport” do przywiezienia pozyskiwanych w ilościach setek kilogramów produktów, ale spowodowała, że dyrekcje takich firm jak: „Peklimar” z Płocka , „Cedrob” z Ciechanowa , „President” z Winnicy, Bank Żywności z Ciechanowa przekazywały Jej pełnowartościowe produkty żywnościowe z pełnym przekonaniem, że trafią do potrzebujących – i tam też trafiały.
W moim mniemaniu tylko braki w elementarnym wychowaniu niektórych obdarowywanych i nadużywanie zaufania oraz gościnności Siostry Rafaeli na terenie zakonu (która nie rzadko zapraszała powiadamiając telefonicznie ponad 120 rodzin) oraz Jej bezgraniczna ufność w elementarną wdzięczność ludzi sprawiało, że sporadycznie redystrybucja darów nie przebiegała pod całkowitą Jej kontrolą.
Konstatując zaistniałą sytuację w odniesieniu do rozwoju intelektualnego autorki listu, braku jej wychowania oraz stopnia prezentowanej zapiekłości zaistniałą sytuację można najogólniej sparafrazować dwoma ludowymi porzekadłami:
– „Nie dała Bozia świni rogów, bo by ludzi bodła”
– „Każda społeczność musi mieć swojego Judasza”
W moim osobistym odczuciu , jak i artykułowanych odczuć sygnatariuszy składających podpisy, treścią swojego listu autorka, nie tylko metaforycznie „napluła w twarz” Siostrze Rafaeli, jako wyraz „osobliwego podziękowania” za te liczne produkty spożywcze (nierzadko dużej wartości materialnej) które całkowicie bezpłatnie otrzymywała, ale zaocznie uznała za „skończonych idiotów” Panów: Białczaka, Bulwickiego, Grabowskiego oraz moją osobę, którzy w odruchu porywu szlachetnego serca, nie szczędząc ponoszonych wymiernych kosztów na opłacenie eksploatacji samochodów, godzin pracy kierowców w imię wspierania szlachetnych inicjatyw wspierali czynnie i bezinteresownie altruistyczne zaangażowanie Siostry Rafaeli, zwożąc do Pułtuska rzeczone produkty.
Nie wiem czy będzie to pocieszeniem dla Siostry Rafaeli, że nie tylko Ona ujmując rzecz metaforycznie „wyhodowała żmiję na własnej piersi”. Podobne doświadczenia stały się udziałem innych pułtuskich altruistek i filantropek angażujących się społeczne akcje wspierania ubogich i potrzebujących.
Osobiście miałem sposobność niejednokrotnie obserwować „osobliwe dowody wdzięczności” obdarowywanych, które plastycznie można określić jako „paniusie z poniemieckich bloków, o depresyjnie niskiej proweniencji”. A jakże owe panie, stawiały się gremialnie na zaproszenie po odbiór zbieranych w supermarketach przez dzieci szkolne i ich nauczycielki z okazji Świat Bożego Narodzenia lub Wielkanocy darmowych produktów z pełnym przekonaniem, że im się to absolutnie należy jak przysłowiowa „psu micha”. Żadna z nich nie wyraziła słów wdzięczności i podziękowania za ogrom społecznej pracy, jaki został włożony w zbiórkę, pakowanie paczek i darmowe ich rozdawnictwo.
Jedyna formą „specyficznego osobliwego podziękowania” były nieodosobnione, niewybredne komentarze typu cyt.:. „Te sk…..syny ( czytaj synowie mamuś o obyczajach lżejszych od powietrza) same zabierają co najlepsze, a nam zostawiają same ochłapy”.
W tym miejscu nieodzownym będzie wyrażenie swoistych przeprosin od przeważającej części pułtuskiej społeczności za karygodne zachowanie „marginesu” i okazanie należytej wdzięczności nie tylko Siostrze Rafaeli za jej działania.
Podobne słowa należą się również:
Paniom Nauczycielkom ze wszystkich rodzajów pułtuskich szkół od podstawowych, gimnazjalnych, po średnie, za zorganizowanie świątecznych akcji pomocy
Paniom Asystentkom – Annie i Barbarze z Biura Poselskiego p. ministra Henryka Kowalczyka
Paniom Wiesławie i Barbarze z PCK Pułtusk
Wolontariuszom i sponsorom akcji „Szlachetna Paczka”

Nie tylko w dziedzinie pozyskiwania produktów żywnościowych „panie aktywistki” nie doczekały się należytego podziękowania i uznania za ich zaangażowanie.

Analogicznie rzecz się miała w pułtuskiej ochronie zdrowia, gdzie tylko ponadprzeciętna determinacja i niezłomna wiara w słuszność sprawy Przewodniczącej NSZZ Solidarność w SPZOZ w Pułtusku i Jej nielicznych orędowników uchroniła „nowy pułtuski szpital” przed zakusami pułtuskich notabli w dążeniu do jego nieuchronnej upadłości i przejęcia substancji szpitalnego majątku za „przysłowiowe grosze”. Dzisiaj Przewodnicząca NSZZ Solidarność w SPZOZ w Pułtusku bez najmniejszych oznak wdzięczności społeczeństwa pułtuskiego spłaca koszty zastępstw procesowych „wybitnych spadochroniarzy” zarządzających ówczesnym szpitalem, za podjęcie heroicznej walki o dobro wspólne. Jej prawdziwi adwersarze (dawni starostowie) piastują dzisiaj stanowiska prezesów spółek miejskich bez najmniejszych kompetencji, traktując te stanowiska jako swoiste synekury przy biernej reakcji pułtuszczan i ich wybrańców radnych.
Kto był na owy czas Przewodniczącą NSZZ Solidarność w SPZOZ w Pułtusku ? Przez skromność nie wymienię nazwiska, wystarczy iż wspomnę, że byłem i jestem dumny z poczynań małżonki.
Jeżeli potwierdzą się moje przypuszczenia to m.in. za „swoją ponadprzeciętną działalność dla dobra społeczeństwa pułtuskiego” i takim ocennym listom do lokalnych publikatorów od mieszkańców Pułtuska, Siostra Rafaela zostanie przeniesiona do innego miasta, a autorka listu i podobno liczni zwolennicy jej poglądów obudzą się z przysłowiową „ręką w nocniku” i będą mieli empiryczną sposobność zweryfikowania swojej tezy o „darach kościoła” dzielonych przez inną zakonnicę. Póki co wypada im życzyć smacznego, póty nie najedzą się własną głupotą.
Gdyby parafrazując pismo święte ” …słowo stało się ciałem ” i Ciebie Siostro Rafaelo zabraknie w Pułtusku wśród nas, a uboższa część społeczeństwa pułtuskiego przestanie doświadczać materialnych łask płynących z Twojej i tylko Twojej społecznej działalności, zostaje nam powtarzać za JPII w Twojej intencji „Niech zstąpi Duch Twój, Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi” …. tej pułtuskiej ziemi oraz charakterów jej mieszkańców.
Będę zapewne wyrazicielem opinii (w imieniu wszystkich sygnatariuszy) i głębokiego przekonania, że gdybyśmy nie mieli sposobności (jako – że kościół to instytucja hierarchiczna) należycie Ci podziękować na koniec Twej posługi w Pułtusku i w pełnej estymie i empatii pożegnać Cię, jak na to zasłużyłaś, już teraz
Siostro Rafaelo żegnamy Cię Alleluja !!! , zawsze zostaniesz w naszych sercach!!!

Waldemar Patejuk Orędownik sprawy

Na zdjęciu Waldemar Patejuk

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *