pultuszczak

Facebook


U NAS W CZWÓRCE SĄ FAJNI NAUCZYCIELE

2020-01-28 10:24:53

Z Mariuszem Osicą – radnym miejskim, prezesem, trenerem UKS POSEJDON PUŁTUSK rozmawia Kazimierz Dzierżanowski

Jesteś trenerem, nauczycielem, radnym… Będziemy więc rozmawiali wielotorowo. Na rozgrzewkę pytanie o ostatnią sesję w RATUSZU. TBS!

TBS to ciężka do zarządzania spółka prawa handlowego. Przede wszystkim największym problemem są niskie standardy i wysokie koszty utrzymania lokali zajmowanych przez najemców, bądź brak lokali w stosunku do zapotrzebowania w naszym mieście. Ludzie są zbulwersowani tymi warunkami, które nie ulegają poprawie, a jeśli tak, to w małym stopniu. Gmina przeznacza na naprawy i konserwacje zbyt niskie środki. Z drugiej jednak strony gmina Pułtusk ma jeszcze inne zakłady budżetowe i spółki, o które również musi zadbać…. Myślę, że wszystko zależy od zarządzania, jak w każdej spółce, firmie prywatnej. Dobry prezes, rada nadzorcza, która podejmuje trafne decyzje, to klucz do tego, aby spółka notowała zyski. Pamiętając jednocześnie, że to nie korporacja i czynnik ludzki jest tu bardzo ważny – mam tu na myśli naszych mieszkańców. Jeśli struktura TBS-u – „spółka prawa handlowego” nie sprawdza się, należałoby się zastanowić nad innym modelem zarzadzania TBS-em.

Mieszkańcy się angażują w te TBS-owskie sprawy?

Zgłaszają różne pomysły, tak, ale także przychodzą z konkretnymi sprawami do realizacji.
Miasto byłoby skłonne zrezygnować z części zasobów mieszkaniowych TBS-u, gdyby byli chętni do wykupu?
Jest taka sytuacja obecnie. Są mieszkania do wykupienia z bonifikatą. Rada Miejska w Pułtusku podjęła uchwałę, w której wyznaczyła lokale do sprzedaży. Lokale te mogą nabyć aktualni najemcy. Jeśli nie będą zainteresowani, nie ma powodów do obaw, gmina nie będzie wypowiadać umów najmu. Jest po prostu możliwość wykupu lokali, o które upominali się od dłuższego czasu mieszkańcy.

Z racji twojego wykształcenia, zawodu i twoich pasji, co cię najbardziej interesuje jako radnego?

Kiedy byłem poza RADĄ, zajmowałem się pływaniem i ratownictwem wodnym, skupiałem się na stronie sportowej. To mnie tylko interesowało. Kiedy zostałem radnym, dostrzegłem sprawy, które mnie zainteresowały, a kiedyś po prostu nie były mi bliskie, potrzebne. Weźmy infrastrukturę miasta, problemy miasta, mieszkańców, inwestycje. Mnóstwo spraw, ale najbardziej interesuje mnie rozwój Pułtuska, jego modernizacja, wygląd. Oczywiście, nie można pominąć tu mieszkańców, bo jak się podniesie standard życia w mieście, to i mieszkańcom będzie łatwiej żyć. Chciałbym, żeby tak było. Ostatnie inwestycje, strefy zieleni, lodowisko, plaża miejska, modernizacja ulic Starego Miasta, która się zaczęła, czy ostatnio zakończona modernizacja Rynku powoduje, że Pułtusk jest coraz częściej odwiedzany przez turystów.

A inwestycje, które by generowały środki?

Też. Na przykład inwestycja związana z przystanią wodną. Tego postaram się przypilnować, oczywiście nie sam, bo do realizacji potrzebne jest wsparcie koleżanek i kolegów z RADY, i akceptacji burmistrza, oczywiście. Myślę, że na miasto przemysłowe to nie mamy co liczyć. Przez tyle lat żaden przemysł tu nie wszedł, więc zostaje tylko turystyka … Na nią jesteśmy skazani, tylko że nakłady na turystykę i rekreację nie są adekwatne do możliwości miasta, jego walorów i położenia. Zawsze w kampaniach wyborczych na burmistrza słyszymy o stawianiu na turystykę, a nie idzie to w parze z nakładami, niestety. Zawsze są ważniejsze cele, na przykład mieszkania, kanalizacja w mieście, drogi….

Twoja praca w szkole jakoś łączy się z działalnością radnego?

Tak, zdecydowanie. Bycie nauczycielem i jednocześnie radnym powoduje, że ludzie cię znają, chcą z tobą rozmawiać, niekoniecznie w szkole. Pytają o sprawy związane z samorządem, z gminą, z problemami, które ich dotyczą, dotykają. Jeśli mogę, pomagam, wyjaśniam.

Ty i WOPR?

Z WOPR-em jestem związany od 2005 roku. Do wstąpienia w szeregi ratowników wodnych namówił mnie mój dobry kolega. Ukończyłem kurs młodszego ratownika w Ciechanowie u Zbyszka Grochowskiego, instruktora ratownictwa wodnego, trenera ORKI Ciechanów, prywatnie fajny gość. A w 2006 roku ratownika wodnego. Pracowałem sezonowo na plaży miejskiej w Pułtusku, pamiętam jeszcze, że wtedy kąpielisko organizowane było przez PPUK. Od grudnia 2006 pracowałem w charakterze ratownika wodnego w Jachrance w Hotelu Warszwianka (aquapark). W międzyczasie ukończyłem kurs instruktora pływania na AWF Warszawa. W 2008 powstał basen i otworzyły się pewne możliwość i związane z tym, co się teraz tam dzieje. W 2009roku uczestniczyłem w szkoleniu centralnym ratownictwa wodnego w Tamie – Jez. Rajgrodzkie, gdzie ukończyłem kurs młodszego instruktora WOPR i starszego ratownika WOPR. Obecnie w P-WOPR są cztery osoby, które mają za sobą takie szkolenie – Ala, Piotrek, Józek i ja. W 2011 roku w Niwkach koło Opola – po zmianie ustawy o bezpieczeństwie osób przebywających na obszarach wodnych – ukończyłem kurs i zdałem egzamin według nowych zasad na instruktora ratownictwa wodnego. Potem wprowadzono zmianę ustawy, która wprowadziła konieczność ubiegania się o zgodę ministra, aby stać się podmiotem do ratownictwa wodnego. Wtedy prezesem był Wojciech Błaszczyk i za priorytet postawiliśmy sobie to, żeby zdobyć tę zgodę. To nam otworzyło pewne możliwości rozwoju. Wcześniej mieliśmy jedną łódeczkę, tzw. wannę. W tej chwili po 13. latach funkcjonowania mamy użyczoną bazę lokalową, mamy teren, gdzie mamy wiatę na łodzie, mamy 4 łodzie motorowe, samochód do ratownictwa wodnego, mnóstwo podręcznego sprzętu ratowniczego i jest to zasługa bardzo dobrego zarządzania stowarzyszeniem przez te 13 lat. Chwile temu dostaliśmy łódź ratowniczą SPORTIS 650m, silnik 175 kM suzuki, 220 tys. zł. W realizacji zadania pomógł nam burmistrz Wojciech Gregorczyk oraz wszyscy radni miasta, a także po raz drugi minister Henryk Kowalczyk, który też pomógł nam w przypadku samochodu w 2019 roku. Obecnie prezesem Pułtuskiego WOPR jest Mariusz Mroziewicz.

No to bezpiecznie na wodzie.

Tak. Nie wyobrażam sobie bezpieczeństwa na wodach rzeki Narew bez pułtuskiego WOPR-u i posterunku rzecznego POLICJI z Pułtuska. Muszę nadmienić, że od 2 lat (2018 i 2019r) nie mieliśmy przypadku utonięcia w okresie wakacji, od czerwca do września na obszarze gminy i powiatu pułtuskiego. Wcześniej takie wypadki się zdarzały. Tym się należy chwalić . Muszę także wspomnieć o samochodzie dla P-WOPR-u, o który walczyliśmy i za aprobatą starosty, Jana Zalewskiego, i Zarządu Powiatu oraz ministra Henryka Kowalczyka udało się zrealizować również to zadanie. Zainwestowaliśmy również w łączność cyfrową, za którą zapłaciliśmy 30 tys. i mamy zasięg na wodzie do 40 km. Będąc w Makowie na zalewie, mamy łączność z Pułtuskiem i bazą ratownictwa wodnego w Legionowie .

Dlaczego w Makowie?

Pułtuskie WOPR pełni nadzór ratowniczy w Makowie Maz., Winnicy – pływalnia, w poprzednich latach Wyszków.

Zajęcia na pływalni?

Jestem instruktorem i trenerem pływania, ukończyłem studia podyplomowe w tym kierunku. Wkręciłem się w pływanie. Wcześniej pracowałem w Fundacji Zdrowa Młodzież sekcja pływacka, jednak organizacja ta zaprzestała swojej działalności i 2012 r. zdecydowałem się – wspólnie z kolegami instruktorami – założyć Uczniowski Klub Sportowy Posejdon

Początki były trudne?

Były trudne. Nowo powstałe kluby mają ciężko, zanim zdobędą akceptację, środki…
Opłaty?

Cały czas płacimy, od 20 do 25 tys. rocznie.

Ile masz dzieciaków – pływaków?

Około 70. młodych zawodniczek i zawodników. Więcej dziewcząt. Prowadzę 2 grupy, najstarszą i młodszą, 9-10 latków. Mamy 7 grup. Siedmiolatki najmłodsze. Fajnie już pływają, fajne dzieciaki, są w treningu od roku. Zasuwają. Romek, Malwina, Gabrysia, Karol, Olaf, Ola, Lena – nie znam wszystkich imion. Mariusz Mroziewicz jest trenerem tej grupy. A ja? Wcześniej miałem fajnych zawodników – Oskar, Kacper, Daniel, Przemek, Bernard, Sylwia, Ola. Teraz już mają po 19 lat, są na studiach, mamy kontakt, ukończyli kursy ratownika wodnego i w okresie sezonu wakacyjnego pracują na akwenach wodnych, wyrośli na fajnych młodych ludzi.

Jak to się dzieje, że dzieci przychodzą na pływalnię?

Rożnie, jedni z receptą od lekarza, niektórzy z czystej chęci nauczenia się pływania, potem nauka przeradza się w przygodę z pływaniem. Jakieś sukcesy? Mamy bardzo dobrych młodzików ,którzy według rankingu swimrankings zajmują miejsca w pierwszej piątce i pierwszej dziesiątce w swoich rocznikach w Polsce. Naszą zmorą jest to, że w rywalizacji młodzików w pływaniu jest tylko formuła drużynowa. Pierwsze mistrzostwa Polski są dla juniorów młodszych 14-letnich. Owszem, jest kilkoro młodzików, którzy zajmowaliby miejsca medalowe, ale nie pozwala na to formuła najważniejszych zawodów w tej kategorii wiekowej. Róża, Janek, Wojtek, Franek i jeszcze pewnie o kimś zapomniałem to zawodnicy, którzy mogą zdobyć ten pierwszy medal MP w pływaniu. Mam nadzieję, że w niedługim czasie młodzicy w pływaniu będą mogli rywalizować jednak w formule indywidualnej na najważniejszych zawodach w tej kategorii. W roku 2020 wiek juniora młodszego(14 -lat) osiągnęło 4. zawodników.

Ty jako prezes POSEJDONA?

Zajmuje mi to 3-4 godziny dziennie, popołudniowo. No i oczywiście soboty i niedziele, na które przypadają zawody.
Wynagrodzenie? Pytam, bo to motywacja do pracy. Najwyższy czas to powiedzieć.

My, trenerzy, mamy wynagrodzenie z tego tytułu. Skończyły się czasy, w których trener pracuje za darmo. Nie po to trener studiował, szkolił się, dokształcał … Pamiętajmy, że trener też ma rodzinę, którą musi utrzymać.
Ktoś ci pomagał w opłaceniu twoich szkoleń, podyplomowego kursu trenera pływania?

Połowę kwoty dołożył mi dyrektor naszej szkoły Krzysztof Łachmański w ramach doskonalenia zawodowego i myślę, że dyrektorowi się to opłaciło, ponieważ prowadzę również zajęcia z pływania w naszej szkole w ramach lekcji wychowania fizycznego.

To gratulacje dla niego za otwartość na sprawę.

On nie zamyka furtki rozwoju nikomu…

Ty nauczyciel… Jak oceniasz zainteresowanie uczniów sportem, aktywnością ruchową?

Młodzież, dzieci mają wiele różnych bodźców, ale uważam, że jeśli nauczyciel wychowania fizycznego odpowiednio podejdzie do ucznia, to go zachęci do sportu. Wystarczą atrakcyjne zajęcia, tak jak to robią moje koleżanki i koledzy nauczyciele wychowania fizycznego. Dużo też zmieniła nowa podstawa programowa, według której ucznia ocenia się za zaangażowanie w lekcji, za aktywność i postęp, a nie za wyniki uzyskiwane podczas sprawdzianów sprawności. Spowodowało to spadek liczby zwolnień z wychowania fizycznego wśród uczniów. U mnie rzadko kto nie ćwiczy. Według mnie młodzież jest chętna do aktywności. Wystarczy odpowiednio ją zmotywować. W CZWÓRCE są fajni nauczyciele. Dla mnie wzorem nauczyciela wychowania fizycznego jest Marzena Sadowska, fajna kobitka, daje z siebie wszystko. I utrzymuje wysoką sprawność fizyczną, jestem w… szoku.

Też ją podziwiam, łącznie z pracą na lodowisku. Lodowisko i ty? Pomysłodawca!

Lubię jeździć na łyżwach, zawsze czekałem na zimę, chodziłem na wylewy, o czym nie powinienem mówić. Wiedziałem, że to będzie pomysł trafiony. Michał Kisiel go podzielił. Z pomocą przyszli nam radni z innych klubów. I sprawa przeszła. Radni stanęli na wysokości zadania, chociaż nie wszyscy.
Niech się nie wychylają! (śmiech). Lodowisko jest oblężone, tętni życiem. Szkoły przychodzą, przyjeżdżają.

A jak sportowo oceniasz nasze miasto?

Wysoko! Piłkarze, lekkoatleci od Sławka Krysiaka, ciężary, sporty walki… Odnoszą bardzo duże sukcesy na poziomie krajowym, europejskim i światowym, co mnie bardzo cieszy. Tak, bardzo dobre wyniki zależą od wielu czynników: rodziców, trenerów, coraz lepszej bazy sportowej w naszym mieście. Trzeba jednak pomyśleć o zwiększeniu nakładów finansowych na KLUBY. Sukcesywnie gmina zwiększa nakłady na sport. Z tych środków finansowych można korzystać w ramach otwartych konkursów na realizację zadania publicznego w ramach kultury fizycznej. Myślę, że małymi kroczkami, sukcesywnie, z roku na rok dojdziemy do kwoty, która będzie satysfakcjonowała pułtuskie KLUBY SPORTOWE.

Zajęcia pozalekcyjne?

Ministerstwo Sportu stworzyło takie programy jak SKS-y, nauczyciele realizują je z rożnych dyscyplin, Ministerstwo Sportu płaci za to. Inny program i środki na zajęcia pozalekcyjne to UNIA ZWIĄKÓW SPORTOWYCH, gdzie również dzieci mogą korzystać nie odpłatnie z różnych form aktywności fizycznej.
Nauczyciel musi tylko o nie wystąpić.
Właśnie.
Tośmy sobie pogadali jak wuefista z wuefistą. Dziękuję.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *