pultuszczak

Facebook


TYLKO W ŚRODKU

2018-07-25 10:34:03

Przeszukiwałam szuflady. Cel? Wyszukanie materiałów, dla mnie skarbów, które zainspirowałyby mnie do napisania kolejnego PUŁTUSK WIDZĘ. Pisać co tydzień felieton, a trwa owo pisanie już kilkanaście lat, wykorzystując tematy związane jedynie z Pułtuskiem i pułtuszczanami, to nie lada zadanie

No i mam! Temat mam. W ŚRODKU. „W środku” to zbiór pułtuskich reportaży mojego autorstwa z 2001 roku i z mottem ” Tylko W ŚRODKU jesteśmy na miejscu. Nie z boku, nie z końca ani z początku. W  ŚRODKU jest normalność”.

Spis treści? 15 reportaży, właściwie 14 – zamiast wstępu jest wywiad z panią L., żoną K. – „Dobrze prowadzi”. Reportaże  miały wyjść drukiem w związku z wyborami. Miały im towarzyszyć, im i pewnej partii oraz pewnemu startującemu w tych wyborach. Dlaczego reportaże nie ukazały się  drukiem, chociaż wszystko było zamknięte na tip top, dziś już nie pamiętam.

Reportaże… Te nic się nie zestarzały – z wielce interesującymi  bohaterami i z historią w tle…  Pisane niezłym piórem, o czym świadczą zgromadzone w tomiku opinie o reportażystce: z „Polityki”, „Podróży”, „Przeglądu Tygodniowego” i „Edukacji i Dialogu”.

Reportaże… Pierwszy – „Dziwny jest ten świat” –  poświęcony jest panu Walentemu (Waldkowi) Siekluckiemu, który jako młody człowiek znalazł się na Kołymie, „na nieludzkiej ziemi, otchłani, przepaści bez dna pożerającej żywe trupy”. Był na tej „martwej ziemi z trzaskającym mrozem, wrzaskiem śnieżycy” jedenaście długich lat. „Nie wiedział, jaki dzień, która godzina. Zawsze w kajdanach. Zawsze ktoś za nim. Anioł stróż, który nie chronił od śmierci, bywało, że ją sprowadzał, zadawał sam”.

Drugi – „Życie jest spektaklem” – poświęcony jest pani Janinie Turek de domo Kownackiej, „starszej pani o młodej cerze i oczach ciekawych świata, jeszcze  pełnych figlarnych iskier, które nie zgasły w trudach długiego życia. Kobiecie  o wyprostowanej  sylwetce, srebrnych gęstych włosach, których nie czesze już w koronę. Pani, której pięknie w kolorze morskich fal”.

Trzeci również o pani Janeczce – „Nasza Złotopolska albo fotografie w kolorze sepii”. O jej przedwojennym  pobycie w Gostolinie, gdzie rozgrywał się serial  „Złotopolscy”, u bogatej ciotki.

Czwarty – „Ach, ten rynek albo dawnych wspomnień czar”… Niezwykle ciekawe opowieści pana Wojciecha Jaworskiego, dla którego pułtuski rynek z kocimi łbami był OXFORDEM. „- Dumny był ten, kto pochodził z rynku. Był nobilitowany, urodzony pod szczęśliwą gwiazdą. Ten z rynku to był prawdziwy pułtuszczanin” – to słowa Wojtka.

Piąty – „Ach, ten rynek albo 999 kroków” – to Pułtusk widziany oczami pułtuszczan i jego burmistrzów: Rutkowskiego i Dębskiego.

Szósty – „Georgij i Elmira”. To o Asłanjanach. On to znany malarz, ona jego muza. Mieszkali wówczas na osiedlu Pana Tadeusza.  Z wyboru Polacy, ale czekający na… polskie obywatelstwo. Piękni ludzie.

Siódmy – „Porwany za młodu” – to obraz z Julianem Tkaczykiem  w tle.  Tkaczyk urodził się w Przewodowie, w gminie Gzy. W `41 – jako osiemnastolatek – został zagarnięty przez PANÓW NIEMCÓW sprzed przewodowskiego kościoła. „Był 14 lutego, lekko rozjaśnione niebo, słońce wschodziło zza chmur, godziny poranne”.

Ósmy – „Zanim zrozumiesz” – to reportaż, którego bohaterami są dzieci z pułtuskiego SOSW.  O tych, co „Jak chcą się przytulić do wychowawczyni, to się przytulają, jak są zadziwione, to zasłaniają dłonią wargi, jak  są zaintrygowane, to otwierają usta”.  I o ludziach, którzy są przy swoich dzieciach: Wiesiu Cienkowskim, Bogusi  Sepełowskiej, Joli Korytkowskiej, Wandzi Kamińskiej, Januszu Zaborowskim…

Dziewiąty  – „Puchate za puchate” – o licealistce, jedynaczce Justynce Kogowskiej, mojej byłej uczennicy, wolontariuszce HOSPICJUM, usytuowanym przy kościele pod wezwaniem św. Józefa.

Dziesiąty – „DOR(ot)A”… DORA to  dobre imię dla osoby, która umie wytworzyć  powłokę energetyczną na ludźmi i roślinami, taki płaszczyk energetyczny. Energetyzuje pożywienie,  wodę. Dostrzega aurę… Dziadka Antonowicza uważa za szamana… Kto to taki? Pani Dorotka Polewaczyk, znana pułtuszczanka.

Jedenasty – „Wielkość WIELKOSZA”. Bohater? Roman Wiśniewski, urodzony w Płocochowie w 1910 roku, w rodzinie chłopskiej. Trzynastak.

Dwunasty – „Pasje według Edwarda M.” Edward M., to pan Malinowski, pułtuski zbieracz militariów, który nie doczekał się muzeum zgromadzonych przez siebie przedmiotów i nie został Honorowym Obywatelem Pułtuska. Z małostkowości ludzkiej.

Trzynasty – „/NIE/JESTEM SOBZIE OBRYCANIN” – o panu Bonifacym Kozłowskim, w którego zespole tańczył i śpiewał kandydat na prezydenta Jarosław Kalinowski. Człowiek zakochany w folklorze Puszczy Białej, także autor publikacji o sztuce i kulturze puszczańskiej.

Czternasty – „To się nazywa życie” – o Janie Żurawińskim, żołnierzu WRZEŚNIA `39 roku . „O krowach można z panem Janem pogawędzić, o dziewczynach w ogóle, jakby przed wojną nie istniały. Za to o 13 pp owszem” – tak przedstawiałam go w swoim reportażu.

I co?

TYLKO W ŚRODKU JESTEŚMY NA MIEJSCU.
Zdjęcie: Trzynasty reportaż był o panu Bonifacym Kozłowskim, w którego zespole tańczył i śpiewał kandydat na prezydenta Jarosław Kalinowski.

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *