pultuszczak

Facebook


TO WSTYD DLA MIASTA

2018-09-05 12:24:48

Przed naszymi Czytelnikami szczera rozmowa z mieszkańcami poniemieckiego bloku. Dowiecie się z niej, co ich trapi, co cieszy i co myślą o pułtuskim TBS, a jest to myślenie podszyte zdenerwowaniem i bezradności

Oto TBS-owski blok poniemiecki naprzeciwko BANKU PEKAO SA, przy ulicy 17 Sierpnia 60 – odpadająca całymi płatami elewacja, pęknięcia, przeciekający dach. Przed wejściem do klatki zagospodarowany ogródek kwietny – jeden ze znaków, że żyją tu ludzie, którzy dbają o swoje miejsce na ziemi. Ale… Właśnie dla tego ALE spotkaliśmy się z rodziną Sylwestra i Bożeny.
– Nasz blok to dziadostwo – mówi Sylwester Wałowski, a pani domu prowadzi mnie na strych przez miłe dla oczu pomieszczenia. – Pani spojrzy w niebo, dziura na dziurze, a jak pada deszcz, pływamy – wskazuje otwory w dachu. Pan Sylwek: – Zimą śnieg wyrzucałem przez okna. Pani domu: – Chodzi się po podłodze jak po falach, a pod okna wpychamy poduszki i szmaty, chroniące strych przed zalewaniem. Pan Sylwester: I pomyśleć, że blok 58, w którym był MOPS, kilka lat temu miał kładziony nowy dach, nowe krokwie… Dwa razy był remontowany w ciągu siedmiu lat, jak mnie pamięć nie myli. W nim jest jedno mieszkanie wykupione i dlatego jest wspólnota mieszkaniowa. Czy to jakaś machlojka była za komuny, nie wiem, bo to nie są mieszkania do wykupienia. I ciekawy jestem, jak ten jeden lokator sfinansował remont budynku? Skądś się tam jednak pieniądze znalazły, a dla nas nie już nie ma?
Pytam o formy pomocy ze strony TBS-u. Pani Bożenka: – Kilka lat temu, na parterze, dziewczyny podpaliły styropian. Korytarz był czarny. Co na to TBS? Dali farbę, mąż z sąsiadem pomalowali sami. A pomoc potrzebna… Nasz blok się sypie, widać to po elewacji… A remont dachu TBS obiecuje nam już z dziesięć lat. Pan Sylwester: – Tyle huku było z tą rewitalizacją poniemieckich bloków, przyjeżdżali jacyś specjaliści z Warszawy, z Krakowa i miała ona ruszyć… Proszono mieszkańców o zgłaszanie pomysłów – w jaki sposób te bloki unowocześnić, za burmistrza Nuszkiewicza były pomiary, była też propozycja, żeby tu podciągnąć z ciepłowni ogrzewanie.
Mieszkańcy bloku nie siedzą z założonymi rękoma, kontaktują się z TBS-em, dzwoniąc do administracji. Choćby w sprawie fasady budynku, która się sypie, czy w sprawie dachówek, które, niech tylko powieje, lecą z dachu. Niedawno jedna z blokowiczek zgłaszała prośbę o miejscową naprawę elewacji nad jej kuchnią. Bez odzewu. – A ja? Ja powkładałem w rynny rury z odzysku, żeby woda z rynien była odrzucana od budynku, żeby on nie nasiąkał… Tak się ratuję. Drobną siatkę załatwiłem, żeby śmietnik obić, bo TBS nie ma na blachę. Chodzi o to, żeby wrony nie rozrzucały śmieci. Bidne przedsiębiorstwo! Tylko prezesi się zmieniają. I ja mam robić za TBS? Owszem, kiedy rozmawialiśmy z burmistrzem Nuszkiewiczem, to jak coś obiecał, to zrobił. To był taaki facet! Przychodził do nas… Kontaktowaliśmy się z nim przez FB. Piaskownicę nam zrobił, plac zabaw, jeszcze chłopina nie zdążył, bo na rogu miał nam założyć pasażyk, minifontannę…
Pani Bożena: – Sprowadziliśmy się tu w 2006 roku, ja wtedy Pana Boga za nogi złapałam, chociaż była tu ruina, melina, ale ja nie chcę stąd wyjść, mnie tu bardzo dobrze – tani czynsz, rozkurczenie, tu mogłabym jeszcze wygospodarować jeden pokój dla syna, ale skąd wziąć pieniądze? Nikt nam nie da. Syn jest alergikiem, ale tu czuje się bardzo dobrze, dom jest zbudowany z naturalnych materiałów. I na warunki mieszkaniowe nie narzekam, nam tu bardzo dobrze, dobre mieszkania. Pan Sylwek: – Tu ludzie sobie śliczne mieszkania zrobili, tylko ta elewacja, ten dach…
Pan Sylwester jest mocno zaangażowany w drobne naprawy, w czystość i ład w bloku. Dzięki niemu pojawił się ogródek kwiatowy od 17 Sierpnia, są kosze na śmieci. Klatka schodowa na ostatnim piętrze ogarnięta. – To moja robota, panele mam z odrzutu, położyłem je. Remont? Sami wszystko robimy, żeby jakoś to wyglądało.
TOWARZYSTWO tłumaczy, że nie dysponuje odpowiednimi środkami pieniężnymi na remont. Tłumaczy się, że to w związku z niepłaceniem czynszu przez mieszkańców. Tu więc rodzi się pytanie: dlaczego ci, którzy wywiązują się z obowiązków wobec TBS-u mają cierpieć za… miliony. Co to? Zbiorowa odpowiedzialność? – Racja, że nie wszyscy są u nas aniołami, ale COŚ trzeba wreszcie robić! Jeśli chodzi o ten remont… Nie łatać, a profesjonalnie remontować, nie wdrapywać się na dach po niebezpiecznej, wysokiej drabinie, żeby układać dachówki po wichurze, jak to robią pracownicy TOWARZYSTWA. Skóra na człowieku cierpnie w obawie o ich życie. Kukawki ledwie się trzymają! To duże niebezpieczeństwo. Ostatnio to prezes Krysiak obiła je blachówką, wspaniała kobieta, kompetentna, znała nas, była w każdym domu, znała nasze problemy… Jeszcze pani Ewa Kowalska dobrze znała nasze sprawy, a reszta – nie warto wspominać.
Jedno co dobre, słyszę, to cotygodniowe zamiatanie klatek przez pracowników TBS.
Podsumowanie? – Chodzi o wygląd tego bloku. To nie jest wstyd dla mnie, to wstyd dla miasta. Taki blok naprzeciwko BANKU?! Ludzie tędy jadą na Mazury… „Boże, co za slamsy?” – myślą – podsumowuje S. Wałowski. – A bloki poniemieckie w Ciechanowie pani widziała? Piękne bloki.
REDAKCJA „TP” ZWRACA SIĘ Z PROŚBĄ do prezesa TBS w Pułtusku Krzysztofa Milewskiego o odpowiedź na pytania mieszkańców bloku przy 17 Sierpnia 60. Oto one:
1. Kiedy nastąpi PROFESJONALNY remont dachu na wyżej wymienionym bloku, a co za tym idzie, remont okien strychowych? 2. Kiedy elewacja obiektu zmieni swój odstraszający wygląd? 3. Ocieplenie domu – czy jest brane od uwagę? 4. Kiedy – jednolicie – zostaną odmalowane klatki schodowe?

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *