pultuszczak

Facebook


To były naprawdę piękne lata

2016-05-11 9:03:21

Dziś wyręcza mnie Jadzia Bralska, znana pułtuska nauczycielka, była wicedyrektorka, moja serdeczna koleżanka z JEDYNKI. Oto co pisze

Grażynko, dziękuję Ci bardzo za artykuł w TP o profesorze Antonim Gorczyńskim. Lektura jego wywołała u mnie wzruszenie i wiele miłych wspomnień z lat młodości. Ale do rzeczy. Osobiście nigdy nie poznałam pana profesora Gorczyńskiego, ale znałam go z widzenia na pułtuskich ulicach oraz z opowieści mojego męża, który był jego uczniem. Moje wspomnienia dotyczą też ludzi bliskich profesorowi: bratanka profesora – pana Zygmunta i bratanicy – pani Urszuli. Są to ludzie, których poznałam z tej racji, iż pan Zygmunt był bliskim kolegą Jerzego, mojego nieżyjącego już męża w pułtuskim LO im. ks. Piotra Skargi. Przyjaźniliśmy się z rodziną p. Zygmunta, jak i p. Urszuli. Były to czasy, kiedy mieszkaliśmy w Pokrzywnicy w Lecznicy Zwierząt, gdzie mój mąż przez dziesięć lat był jej kierownikiem.
Państwo, o których wspomniałam, odwiedzali swoją mamę w Niestępowie i wtedy wpadali również do nas. W naszych rozmowach osoba pana profesora była wspominana niemal zawsze. Mężczyźni z podziwem mówili o jego energii, o wojskowej pasji i o wojskowym stylu prowadzenia zajęć lekcyjnych. Słuchałam wtedy tych wynurzeń z lekkim uśmiechem, myśląc, że młodzieńcom nie bardzo chciało się ćwiczyć. Dzisiaj myślę, że ta czasem nadmierna – według nich – dyscyplina nie zaszkodziła im, a wręcz przeciwnie. Bardzo dobrze obydwaj zdali maturę, dostali się na studia, trudne studia (politechnika i weterynaria), założyli rodziny, podjęli pracę, czyli mówiąc krótko „wyszli na ludzi”.
W ślad za wspomnieniami wyszukałam w albumach zdjęcia z tych naszych spotkań, wyjazdów, później już z dziećmi, z długich rozmów… Dzięki temu przyjaciele mojego męża stali się moimi przyjaciółmi.
Minęło wiele lat, dorośleją już wnuki, niektórzy z nas odeszli na zawsze. Łza się w oku kręci. To były naprawdę piękne lata.
Przepraszam, Grażka! Miało być tylko o profesorze Antonim Gorczyńskim, ale wspomnienia były silniejsze ode mnie. Pozdrawiam – Jadzia Bralska.
PS Na zdjęciu widnieją państwo Kopszakowie, mój mąż Jerzy i ja w Lecznicy Zwierząt w Pokrzywnicy.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *