pultuszczak

Facebook


SPOŁECZEŃSTWO JEST Z NAS ZADOWOLONE

2020-03-11 10:18:13

Z wójtem GMINY ZATORY, Grzegorzem Falbą, rozmawia Kazimierz Dzierżanowski

Panie wójcie, piękna jest Pana gmina, puszczańska, ze szlacheckimi wsiami, z zabytkami. Jaki ona ma charakter? Rolniczy? Turystyczny?

Powiedziałbym, że bardziej rolniczy i to od wielu lat, chociaż on jakby ewaluuje, zmienia się. Dlaczego? Od rolnictwa wiele ludzi już odchodzi, gospodarstwa w większości są rozdrobnione, tak że część osób poszukuje innego zajęcia, pozarolniczego. Gdzie? Głównie w aglomeracji warszawskiej, tak że charakter gminy przestał być rolniczy, jest mieszany. Dużo osób tu zamieszkujących ma swoje nieruchomości, ale rolnikami nie są. Bywa i tak, że dotychczasowi rolnicy nie mają  następców, bo młodzi szukają pracy w samej Warszawie i w jej okolicach.  I taki mamy też trend, że jest kilku – kilkunastu rolników, którzy powiększają swoje gospodarstwa kosztem tych mniejszych.

Czy ci rolnicy, którzy zajmują się   produkcją, mają sposobność sprzedaży swoich produktów na gminnym targowisku?

Nie, na terenie gminy nie ma targowiska, najbliższe jest w Pułtusku, nie ma ze względu na  bliskość tego pułtuskiego i nowego targowiska, nie wiem, czy już działa, w Gminie Somianka. Nie widzę więc sensu tworzenia takiego targowiska i też nie dysponujemy terenem.

Jasne! A ile sołectw jest w Pana gminie?

27, największe to Zatory, Pniewo, Gładczyn – ten z blokami mieszkalnymi  – i Cieńsza.

Te bloki są komunalne? 

Nie.  Tam działa Osiedlowa Spółdzielnia Mieszkaniowa, one nigdy nie były we władaniu gminy. Wcześniej były Agencji Nieruchomości Rolnych.

A te czworaki?

Czworaki, murowanki, różnie się je nazywa. Też były własnością ANR, która przejęła wcześniej SKR-y, PGR-y, takie popeerelowskie dobra jak w Gładczynie, jak w Zatorach. To co tam było, a jest, to  diametralna różnica pomimo różnych niedociągnięć. Obecnie Agencja większość z tych mieszkań, albo prawie wszystkie, już sprzedała, a większość tych najemców skorzystała z prawa pierwokupu.

Duże zakłady, firmy na terenie gminy?

Praktycznie brak. Jeśli są jakieś działalności, to takie rodzinne, niewielkie – kilka tartaków, sklepy, działalności bardziej usługowe. Gmina charakteryzuje się tym, że duży jej obszar to tereny NATURY 2000 i to są pewne ograniczenia. Posiadamy plan przestrzenny gminy, systematycznie aktualizowany, i są w nim wyznaczone obszary pod tego typu usługi, chociaż nie ma tam jeszcze dużych firm. Gross obszarów  jest cennych przyrodniczo i w pasie nad Narwią mamy wiele  działek rekreacyjnych, więc chcemy ten stan zachować.

To cenne myślenie o naturze. A są chętni na te działki rekreacyjne?

Teraz, to powiedziałbym, mały jest na nie popyt. Pokrywa się z tym, co w kraju. Dziesięć lat temu był  taki boom na nieruchomości i  tu też był większy popyt. No i od razu różnica w cenie. Dziś to sporadyczne zakupy. A osoby, które mają te działki, to ludzie starsi, którzy mieszkając gdzieś w blokach. Chciały sobie popracować na działce, odpocząć… Obecne pokolenia ma inne wymagania, młodzi  wolą sobie wyjechać na dwa-trzy tygodnie za granicę. A o działkę, wbrew pozorom, trzeba dbać cały rok.

Wracając do pierwszego mojego pytania… Walory turystyczne jednak gmina ma. 

Duża część gminy, bo 30% to lasy, mamy  dwa rezerwaty przyrody – Stawinoga i Wielgolas, w którym jest chroniony drzewostan. Stawinoga zaś to ochrona ptactwa wodnego, rzadko występujących gatunków. Mamy też Kuźnię Kurpiowska w Pniewie, wartą zobaczenia, ostoja dziedzictwa kulturowego, można u nas spotkać elementy kurpiowskie w architekturze, we wnętrzach – kościół pniewski. No, brakuje nam na razie bazy gastronomiczno-noclegowej, agroturystyki, pensjonatów. Brakuje takiej inicjatywy ze strony mieszkańców, ludzi  z zewnątrz. Owszem, są znani producenci żywności, ale znani raczej tutaj, są sery, są wędliny, można je spróbować podczas spotkań w Kuźni Kurpiowskiej, jest olejarnia. I myślę, że ich promocja nastąpiłaby przy okazji agroturystki. Liczyliśmy na uruchomienie zespołu pałacowo-parkowego  w Zatorach.

I co?

Nic się nie dzieje, to własność  prywatna.  Kontakt z właścicielem jest sporadyczny, ale jest, systematycznie do niego dzwonię, pytam, czy coś się zmieniło, bo tam jest skomplikowana sytuacja prawna. Liczyliśmy –  bo były poniesione duże nakłady na remont nie tylko pałacu, ale i budynków folwarcznych, innych –  na to, że obiekt zostanie uruchomiony, szacowaliśmy, że około 50 osób znalazłoby zatrudnienie w kuchni, do sprzątania, w ochronie, w sferze noclegowej. Nie wspomnę już o wizerunku wsi. O tym, że w parku mogłaby być ścieżka zdrowia, inne atrakcje. Że w pałacu mogłaby być restauracja, centrum szkoleniowo-wypoczynkowe, sale weselne…

To zespół zabytkowy?

Tak, zespól zabytkowy, kościół i wszystko wkoło. Park. I wszystko było remontowane pod nadzorem konserwatora zabytków. Ostatnio jak tam byłem, to widziałem odnowione płaskorzeźby sufitowe. Dobrze się stało, że budynek został odremontowany w taki sposób, że wstawiono okna, ale każdy rok jego bezużyteczności nie wpływa na niego korzystnie. Dla gminy obiekty zabytkowe nie są  dochodem w podatku, bo to bardzo małe kwoty, natomiast co innego byłoby, gdyby była w nim jakakolwiek działalność gospodarcza.

 Słyszałem, Gmina Zatory stoi drogami.

Dużo w nie zainwestowaliśmy w poprzedniej kadencji. Kilkanaście km wykonanych dróg, jak na nasze możliwości to bardzo dużo, nawet nie wiem, czy nie więcej tych dróg niż ma powiat, tych wykonanych  w czasie  jednej kadencji – to zbliżone wartości, jeśli chodzi o kilometraż.  Udało się pozyskać sporo dotacji z różnych źródeł. W roku bieżącym też mamy w planie wykonanie dwóch odcinków dróg, nowe nawierzchnie. Za te wymagające remontu również będziemy  się zabierać. Praktycznie wszystkie miejscowości mają dojazd asfaltowy. Plan na ten rok to budowa dwóch dróg osiedlowych w Zatorach i droga w miejscowości Drwały.

Inwestycje?

Duże.  Oświata – oddaliśmy 2 przedszkola do użytku, w Zatorach (96 przedszkolaków), tu duży wysiłek gminy i ukłon dla radnych jednej i drugiej kadencji, koszt ponad 2 miliony 200 tys.,  to koszt gminny. W Pniewie (ponad 60 dzieci) – koszt ponad 800 tys. –  to rozbudowa istniejącego budynku szkoły, gdzie zlokalizowano przedszkole.

Przybywa obywateli w gminie? 500+  pomogło?

Jeżeli chodzi o demografię to nie pomogło i już pewnie nie pomoże. Może rok `16-`17 dał drobny skok urodzeń, w tej chwili stabilizacja w tej kwestii, jedynie jest trochę więcej dzieci dzięki  rodzinom napływowym.

Wizja strategiczna gminy?

Oczywiście, mamy taką. Wspomnę, że zakończyliśmy remont ośrodka zdrowia. Mamy takie dwa – w Zatorach ESCULAP, w Pniewie filia Gajda-Med-u. O drogach mówiłem, czeka nas budowa punktu selektywnej zbiórki  odpadów dla tych, którzy mają podpisaną z gminą deklarację na odbiór odpadów, przetargi ogłoszone, czekamy na wyniki.

Śmieci?

Firma, Zakład Kształtowania Terenów Zielonych z Serocka złożyła jako jedyna ofertę w ostatnim przetargu. Warunki przyzwoite, przyzwoita cena, w przeliczeniu na osobę to 18 zł miesięcznie.  Ludzie się przyzwyczajają do tej nowości, problemem jest segregacja, bo działają jeszcze przyzwyczajenia z przeszłości.

 Jeżdżąc po gminie, widzę worki pełne śmieci, śmieci  wyzbieranych z rowów.

To śmieci przejezdnych, po części mieszkańców działek rekreacyjnych, mieszkańców wracających z pracy spoza gminy.

Kto dba o czystość lasów? Tych dużo u Pana.

W lasach dba NADLEŚNICTWO, natomiast wzdłuż dróg zarządca  drogi. Większość tych dróg na naszym terenie biegnie przez las, to są drogi powiatowe, więc tu zarządcą jest Zarząd Dróg Powiatowych w Pułtusku i właściciele  gruntów przyległych (lasy prywatne).

Sfery dla seniora?

Tak. W Zatorach działa klub seniora(zrzesza kilkadziesiąt osób) z tym, że raczej seniorzy nie są skłonni do zarejestrowania swojej  działalności w formę stowarzyszenia. Owszem, spotykają się, my staramy się organizować im zajęcia, też spotkania, odbywają  coroczne dwudniowe  wycieczki po kraju, ale było też Wilno. Wcześniej seniorzy częściej się spotykali, dużo było środków unijnych, wykorzystywanych we współpracy z  GOPS- em, zadania były finansowane  w stu procentach. Dziś się to zmieniło na niekorzyść, niestety, nie ma wkładu własnego. Mamy taką propozycję, że jak uzyskamy dofinansowanie, to zorganizujemy zajęcia w zakresie bezpieczeństwa osób starszych na drodze, ciekawe. Osoby mało zaradne są pod opieką GOPS-u, finansujemy i dowozimy im obiady…

Kultura fizyczna? Nawet pułtuszczanie przyjeżdżali na wasz ORLIK.

I przyjeżdżają. Mamy braki jeśli chodzi o infrastrukturę. Brakuje nam hali sportowej. Będziemy składać wnioski do Ministerstwa Sportu i  czynimy starania o dofinansowanie projektu budowy hali.  Jeżeli otrzymamy, w granicach 70 % , to jesteśmy w stanie taką inwestycję w przeciągu 3. lat wykonać. Zaniedbania wieloletnie w tym zakresie są na tyle duże, że dzieci ćwiczą w korytarzach i szatniach. A ORLIK dostępny dla wszystkich, najlepszy w powiecie.

A teraz CHWALMY SIĘ.

Mamy czym, w zakresie inwestycyjnym na pewno, w zakresie pozyskiwania środków z zewnątrz – krajowych i unijnych – również. Praktycznie wszystkie nasze wnioski przechodzą ocenę formalną, większość została dofinansowana, na niektóre po prostu zabrakło środków. Jeżeli uda się zrealizować to, co planujemy, to byłby znaczny postęp w gminie i w różnych dziedzinach zresztą.  Oczekiwania naszego społeczeństwa są takie, jak wszędzie – dobre drogi, możliwość skorzystania ze służby zdrowia, dostęp do przedszkola, do kultury. A czego nam brak? Miejsc pracy.

Ogólnie więc…

… społeczeństwo, myślę, jest z nas zadowolone. Ja tu mieszkam od urodzenia, już 45 lat, 25 pracuję  w samorządach i wszystkie problemy i bolączki ludzi są mi znane, niektórych sam doświadczam. Zwracam więc uwagę na potrzeby i słucham ludzi. Myślę, że jestem tu pozytywnie odbierany i że gmina drgnęła. Że ją promujemy, że wydajemy publikacje, które ciekawią mieszkańców.

Pan napisał w jednej z publikacji, że WYJĄTKOWO UDAŁA SIĘ PANU  BOGU TA GMINA.

Tak napisałem!

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *