pultuszczak

Facebook


SKRZATY POSZŁY NA MURAWĘ

2019-09-04 10:13:57

Pułtusk jest wręcz stworzony dla miłośników piłki nożnej, także tych małych, dzieci, zarówno chłopców jak i dziewczynek. Spytacie dlaczego?

Proste – mamy kilka przyzwoitych boisk na stadionie miejskim, mamy sprawnego dyrektora MOSiR-u, mamy zdolnych trenerów i mamy dzieci, które chcą … kopać gałę pod okiem trenera. No i mamy długą historię piłki nożnej w ogóle.

Od niedawna mamy też nową grupę treningową dla dzieciaków z roczników 2014 i 2015, czyli pięcio-i-czterolatków. Grupa stanowi już ponad dziesięcioro małych zawodników, którzy na pierwsze spotkania na murawie przyszli pod opieką mam, tatusiów i babć. To jeszcze dzieciaczki chwalące się tym, że mają w domu… ślimaki, króliki, koty i psy, ale też dzieci z nieśmiałą chęcią bycia piłkarzem nożnym.

Niektóre z tych dzieci odrobiły ją domową lekcję z piłki nożnej, jak Wiktor synek Pawła Brodzkiego. – Dzisiaj to mamy pierwszy trening-zabawę – powiedział TYGODNIKOWI Paweł Brodzki – zobaczymy, jak będzie. Rodzice się dopytywali o taką grupę, domagali się, więc ruszamy. A co będzie, okaże się za kilkanaście lat tak naprawdę. Młode Orły funkcjonują już 10 lat i dopiero pierwsi zawodnicy w seniorów wchodzą. Ci pierwsi zawodnicy mają po 16-17 lat. A z tymi maluszkami to wszystko wyszło od rodziców, dopytywali się, więc ogłosiliśmy nabór. I tak wchodzimy w zabawę.

– Będę ci kibicować – mówi babcia do Wiktorka.

Pani Martyna przyszła z młodszym synkiem, Kubą, który z trudem doczekał spotkania na murawie. Jego starszy brat, dziewięciolatek, to już zawodnik z czteroletnim stażem. Kubuś wciąż pytał: – Mamo, kiedy ja będę grał? Kiedy będę grał? Niech spróbuje, niech biega, zobaczymy, czy będzie chciał.

Grupę najmłodszych poprowadzi Michał Sępławski. – Trzeba włożyć sporo wysiłku w taką grupę – śmieje się trener. Za chwilę grupa się sobie przedstawi. Oliwcia, Jasio, Krzyś, Kuba, Brajan. Marek, Wiktor, Antek, Henio, Nataniel… – Kto ma bucik rozwiązany, to zapraszam do mnie – mówi trener Michał.  – Oj, korki masz piękne, pasują ci do stroju – komplementuje.

– Teraz pobawimy się w berka – objaśnia trener – żeby się trochę rozgrzać, ale wymyśliłem takiego innego berka, każdy w sumie będzie gonił i każdy będzie uciekał. Objaśnienia trenerskie przerywa Oliwka, pyta, czy może się napić. – Jeszcze nic nie zaczęliśmy robić, a już ci się pić chce? No, dobrze, ale bardzo szybko.

Pan Filip Piotrowski, po konsultacjach z żoną,  przyprowadził na stadion dwoje dzieci, Jasia i Oliwię, bliźnięta. W berka Oliwia grać nie lubi – uśmiecha się pan Filip. – Zobaczymy, jak długo będą razem…

Tata Brajana mocno zaangażowany, instruuje synka.  A grupa bawi się w ZABIERANIE OGONKÓW!!!

Paweł Brodzki: – W Pułtusku to dzieci mają bajkę, w Warszawie to jest dość ciężko z tymi obiektami sportowymi –  z różnych przyczyn. A tu u nas, ciekawe, kto wytrwa w grupie. No, warunki mamy.  Teraz taki rocznik oddałem, do seniora prawie doszli, 17 lat, to czterech gra w POLONII, część w Pułtusku, część po innych klubach… Zaczynaliśmy 10 lat temu i dziesięciu zawodników doszło, z pierwszego treningu. Taką książkę im wydałem ze zdjęciami – od  pierwszego treningu do ostatniego. Ale się śmiali, niektóremu łezka się zakręciła w oku. Jeden z chłopców grał od początku w reprezentacji Polski. Fajnie. A ja się cieszę, że moje dziecko się rusza, że z innymi. A praca z taką grupą jest tak ciężka, że po pierwszym  treningu to przez godzinę w sufit patrzyłem. „Trenerze, pić!”, „Trenerze, but!”, „Trenerze siku!” i tysiące pytań. O, Boże!

Utworzona w  UKS Młode Orły grupa piłkarzy to , a jakże by inaczej, SKRZATY.  – Widzimy się w piątek? – pyta trener. – TAAAK!!! – krzyczą SKRZATY.

Relacjonował Kazimierz Dzierżanowski

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *