pultuszczak

Facebook


SIEDLISKO LELUJA

2018-03-29 1:50:18

Leluja – to nazwa kurpiowskiej wycinaki w kształcie drzewa. Znana nam pułtuszczanom z racji bliskości z Puszczą Białą. A SIEDLISKO LELUJA to czarowne miejsce we wsi WIELGOLAS. Słynie z pysznego, domowego jedzenia, z ciekawych warsztatów dla dzieci i dorosłych (możesz tu nawet wydoić kozę!). No i klimatyczne miejsce na dzień, na weekend, na dłużej. Monice się udało! – piszą ci, którzy już znają zanarwiańską LELUJĘ. A właścicielka to Monika Żurawska, u której można spędzić dzień powszedni i święta

O swoim zaczarowanym miejscu mówi osobiście.

***

Wszystko zaczęło się 7 lat temu. Szukając swego miejsca na ziemi na najpopularniejszym portalu sprzedażowym, trafiłam na ogłoszenie sprzedaży siedliska. To miało być miejsce, gdzie zamieszkamy z nowo narodzoną córką i Wojciechem. Jak patrzę teraz, jak to wyglądało, myślę, że euforia spowodowana narodzinami dziecka przyćmiła wszystkie wady tego miejsca i dostrzegłam piękno bardzo głęboko ukryte. Stara stuletnia chata, która trzymała się tylko dzięki temu, że mieszkały w niej różne pasożyty drewna, błoto po kolana, mlecze sięgające do brody, rozwalający się płot i zero znajomych osób w okolicy sprawiły, że zdecydowaliśmy, że TAK – to tu będzie nasz dom ;).

I się zaczęło… Praca, praca, ciągle praca i tak do dziś, ale wiecie jak ta praca cieszy, gdy z każdym miesiącem okazuje się, że stworzyliśmy coś nowego, że nasze miejsce się zmienia, że goście chętnie przybywają do niedawno odremontowanej starej chaty, że rodowici mieszkańcy coraz bardziej się na nas otwierają.

Przez 7 lat udało nam się odbudować od zera starą, prawie stuletnią chatę dla gości, zagospodarować ogród, założyć ogródek warzywny, dokupić 8 ha ziemi i tym sposobem doprowadzić do tego, że mamy 20 kóz i 4 konie. Udało się odremontować oborę oraz stodołę, w której powstało Muzeum Sakralne Sztuki Ludowej oraz przestrzeń warsztatowa dla dzieci. Latem zeszłego roku zaczęła działać nasza Fundacja Maryjkowo, która bierze pod swoje skrzydła lokalne dzieci, jak też pokazuje wiejskie życie dzieciom z miasta. Na Wielkanoc oddajemy kolejny domek dla gości. W międzyczasie nauczyliśmy się też wytwarzać sery i piec chleb na zakwasie, a nasza piwniczka przepełniona jest przetworami.

A plany? Plany też są. Ja mam tak, że tworzę plany długoterminowe i jak na razie wszystkie udało się zrealizować. I oby tak dalej. W tym roku mamy nadzieje sfinalizować umowę o zakup traktora ze środków unijnych, postawić saunę i gorące balie, w których będzie można zażywać kąpieli zimową porą. Rozpocząć remont kolejnej drewnianej chaty – daję nam 2 lata na jej odrestaurowanie. W międzyczasie, mam nadzieję, ruszymy z remontem budynku pod serowarnię.

Eh, jest co robić!!!

Ale nie wróciłabym do miejskiego życia za żadne skarby, kontakt z przyrodą, zwierzętami, wolność, którą mają moje dzieci, to najcenniejsze co mamy.

Warto podążać za marzeniami, snuć plany na przyszłość i czerpać radość z każdego minionego dnia.

***

(Kontakt tel. 512 291 685).

Autorka rubryki dziękuje Anetce Szymańskiej za przysługę felietonową.

GRAŻA

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *