pultuszczak

Facebook


SERY, ACH, TE SERY!

2018-08-09 1:40:16

Nawet sir jadłby ten ser. A TEN SER rezyduje w Dolinie Serowej we wsi Lutobrok Folwark 19. Według mnie, dżentelmenami wśród serów są te sałatkowe, podpuszczkowe w oleju, z przyprawami, smakowe. Ale na chleb, najlepiej ten wiejski, z podpaloną, przeoraną skórką, wyśmienite są wszystkie te produkowane przez Ewę i Henryka Jurzyków, więc: z dodatkiem orzechów, papryki, pomidorów, bazylii, czosnku – suszonych i granulowanych, także te wędzone, żółte. Te ostatnie można podawać na wzór oscypka – pieczone na patelni, z żurawinką

Panią Ewę, Ewę Jurzyk, znam tak długo, jak jej sery. Zapoznała nas z sobą Hala Witkowska, szefowa Kuźni Kurpiowskiej w Pniewie, strażniczka kurpiowskiej tradycji i kultury. W ostatnią sobotę lipca jadę do Ewy z redakcyjnym kierowcą, kłaniając się na zakrętach zbożom i trawom.

I OTO LUTOBROK FOLWARK 19
Z drogi asfaltowej na polną dróżkę, po obu jej bokach stary sad, pod drzewami gęsi i indyczki. Wiosną i jesienią, kiedy do doliny Jurzyków spływają wody, ptactwo zażywa kąpieli. Teraz susza.

Wjeżdżamy w podwórko. Witają nas dwa psy. Po prawej budynek, w którym przygotowuje się produkty lokalne – już są, bo to piątek: sery, wędliny, pierożki, dziś z borówkami, smalec gęsi biały jak skrzep na ser. Chłodno tu.

Po lewej stronie wjazdu stoi dom gospodarzy. Budzi ciekawość. Przy stole, smakując wyborne sery i wędliny, dowiem się od pana Henryka, że ich dom zawiera stuletnie, drewniane elementy, zaś od pani Ewy, że powstał w miejscu domostwa jej dziadka po mieczu. Wciąż jest szykowany.

– Urodziłam się w Pułtusku – mówi – moi rodzice stąd pochodzą, tu też miałam obu dziadków, oddalonych od siebie o kilometr. Mam tu rodzinę – Matuszewscy, Tułowiecka…

Ewa wieś kocha nadzwyczaj, tak twierdzi Henryk. Dla niej porzucili Warszawę, gdzie Ewa długo prowadziła sklep z SERAMI ŚWIATA na Szembeka. Było to jakieś 10 lat temu.

– Warszawy mi nie szkoda, absolutnie – uśmiecha się.

Pomysł na życie na wsi miała taki: BĘDĘ PROWADZIŁA AGROTURYSTYKĘ, ale zmieniła zdanie. – Szukaliśmy więc czegoś, żeby z tego żyć – mówi Henryk. – Pomyśleliśmy, że na kurach nioskach zrobimy biznes. Stodoła już była wyszykowana… Jednak okazało się, że przy tysiącu kur biznes był nieopłacalny. Było tak, że przez trzy miesiące nie była jaj, a kury jeść chciały. Dziś myślę, że i małe doświadczenie w hodowli mieliśmy.

Wtedy to państwo Jurzykowie przypomnieli sobie o serach korycińskich, podpuszczkowych. – Kiedyś je praktykowaliśmy i tak do nich wróciliśmy. Robimy je już z osiem lat, ale początki nie były łatwe.

DOBRZE ZROBIĆ TEN SER, TO SPORY WYSIŁEK

Razem dochodziliśmy do wszystkiego – mówi pani Ewa. – Uczyliśmy się od ludzi, z Internetu, ale praktyka najważniejsza, doświadczenie… – dopowiada pan Henryk.

Jeśli wytrwają w przyjaźni z serami przez ćwierćwiecze, ich produkt, zgłoszony, gdzie trzeba, stanie się produktem tradycyjnym.

Mleko krowie skupują od miejscowych rolników. – Nie ma problemu, od znajomych, od rodziny, od kolegów Henryka – objaśniają serowarzy, którzy twierdzą, że przepis na wykonanie sera korycińskiego nie jest skomplikowany, ale ważne jest to, żeby wciąż się udoskonalać w tej serowarskiej produkcji. Mówi Ewa: – Ważne jest przechowywanie serów. Na początku nie umieliśmy ich przechowywać… Czas pokazał, że gdy poleżą w solance przez osiem do 24 godzin stają się bardziej trwałe. Nasi klienci? Mamy klientów, którzy lubią, kiedy z naszych serów wypływa jeszcze serwatka, kiedy ser nie jest jeszcze zbyt ścisły, inni nasi klienci cenią sobie sery w kostkach w oleju i przyprawach, jeszcze inni lubią dodawać je starte do potraw zapiekanych.

Jurzykowie produkują sery w piątek, w sobotę już są w sprzedaży. Sprzedawane są w Dolinie Serowej w Lutobroku (telefony: 512 403 084 i 500 486 785 (ten dostępniejszy) , w soboty na targu w Legionowie.

Zanarwiańskie sery znane są również pułtuszczanom, serocczanom, ciechanowianom – podczas różnych imprez w tych miastach., raczej sporadycznie.

Jakieś serowe plany? Tak. – Myślę o serach długo dojrzewających, co najmniej 3-4 miesiące dojrzewania.

ZIELONE ŚWIATŁO DLA LOKALNYCH PRODUCENTÓW?

Ewa miała to szczęście, że poznała Halinę Witkowską, szefową Kuźni Kurpiowskiej w Pniewie. – Poznałam naszą Halinkę i zaraz zabrała mnie do Płońska, skąd ni stąd, ni zowąd przywiozłam I miejsce za sery podpuszczkowe. To od tego momentu zaczęła się moja serowa przygoda na dobre – objaśnia Ewa, a Henryk dodaje: – Mamy już kilka dyplomów za swoje produkty.

Producent, produkty… Ważne jest, aby nie mylić handlarza z producentem. Jeśli zaś chodzi o Pułtusk, to miasto nie potrafi reklamować swoich producentów. Żadnej reklamy, żadnego pomysłu na umożliwienie producentom sprzedaży ich wyrobów w określonym miejscu i czasie. Na początku bieżącego roku zwracałam się do władz RATUSZA o listę lokalnych wytwórców – nie otrzymałam takiej. Ale wiem, że wśród nas są tacy, którzy produkują miody, oleje, wędliny, sery, tradycyjne jadło, pieczywo, ciasta…

Inaczej na sprawę patrzą wójtowie naszego powiatu oraz marszałek województwa, ogłaszając różnego rodzaju konkursy na produkty lokalne, szczególnie przed dożynkami.

W DOLINIE można kupić również jaja – Jurzykowie hodują gęsi, kaczki i kury.

ALE I SMAKOWITE WĘDLINY

– doskonałą wręcz obsuszaną kiełbasę z gęsi, kabanosy z indyka, kiełbasę krakowską, pasztet i pierogi z gęsiny, smalec gęsi, półgęsek, szynkę indyczą… Na pytanie o ulubione wędliny klientów, słyszę, że „Nie ma reguły, klienci chcą spróbować wszystkiego”. Najwięcej tych smakowitych wyrobów schodzi w Święto Gęsi, 11 listopada (ŚWIĘTO MARCINA). Gdzie? W Legionowie. To wówczas klienci gonią za pasztetem z gęsi, półgęskami, pierogami z gęsi, gęsią pieczoną… Na najbliższym święcie pojawią się również gęsie pipki. Pipki… Znane są dwie ich wersje – gęsie szyjki nadziewane tartymi ziemniakami i cebulą oraz żołądki duszone w gęsim smalcu z dodatkiem cebulki i czosnku.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *