pultuszczak

Facebook


Sąd nad spółkami

2018-03-14 10:53:33

Komisja Rewizyjna wzięła na razie pod lupę dwie spółki gminne – Towarzystwo Budownictwa Społecznego i Pułtuskie Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych. Radni solidnie przeanalizowali dokumenty, odbyli spotkania i przygotowali wnioski, które przynajmniej w przypadku jednej z tych spółek są przerażające. Z dyskusji nasuwa się przede wszystkim jeden wniosek – prezesi i rady nadzorcze byli zbyt ulegli i pewnych rzeczy nie przewidzieli, a RATUSZ nie do końca dba o interesy jakby nie było gminnych spółek

TOWARZYSTWO BUDOWNICTWA SPOŁECZNEGO

Kondycja finansowa spółki nie jest zła. Komisja rewizyjna sprawdzała natomiast pogłoski o, jak to określił radny Ireneusz Purgacz „dziwnych pożyczkach”, udzielanych przez TBS innej spółce oraz sygnały o tym, że planowana budowa bloku przy Jana Pawła II może być zagrożona. Radni chcieli się też dowiedzieć więcej o powodach odwołania Ewy Kowalskiej i Przemysława Lelenia i przeniesienia ich na inne stanowiska – prokurenta w przypadku Ewy Kowalskiej oraz kierownika administracyjnego w przypadku Przemysława Lelenia. Z lakonicznej informacji rzecznika prasowego spółek gminnych wynikało, że osoby te nie mają odpowiednich kwalifikacji w świetle obowiązujących przepisów.

Jak się potwierdziło, 6 grudnia ubiegłego roku, zarząd TBS w osobach Ewy Kowalskiej i Przemysława Lelenia udzielił PPUK pożyczki na kwotę 450 tys. złotych, ze spłatą do 28 lutego 2018, oprocentowaniem 3% w skali roku i odsetkami na opóźnienie 9%. Komisja Rewizyjna pytała, z czyjej inicjatywy taka pożyczka została podpisana i skąd pochodziły na nią środki. Zgodnie z ustaleniami, nie było pisemnego wniosku pożyczkobiorcy. Podpisanie umowy nie zostało też poprzedzone akceptacją rady nadzorczej.

Sprawa jest o tyle niepokojąca, że TBS musi mieć zabezpieczone środki w kwocie ponad 660 tys. na wpłatę zwrotnej kaucji do Banku Gospodarstwa Krajowego, by kredyt na budowę bloku został uruchomiony. Kaucja będzie zwrócona w momencie rozpoczęcia inwestycji i spłacania kredytu. Jeśli PPUK nie zwróci całej kwoty zaciągniętej pożyczki, a oddało dopiero 100 tys., to pieniędzy na kaucję może zabraknąć. Dodatkową niepokojącą przesłanką jest fakt, że gmina obecnie zalega z należnościami dla TBS na kwotę ponad 600 tys. Terminy gonią, do 15 marca miała być podpisana umowa z wykonawcą bloku, a 12 marca jest kolejny przetarg, więc dotrzymanie tej daty jest nierealne. Renegocjowanie warunków z bankiem są możliwe, ale wymagają zabezpieczenia środków na koncie TBS.

Jeśli chodzi o kredyt dla PPUK, była już prezes, a obecny prokurent spółki Ewa Kowalska udzieliła szczerych i klarownych informacji nie owijając w bawełnę. Stwierdziła, że w listopadzie ubiegłego roku, z ustnym wnioskiem o pożyczkę wystąpił prezes PPUK Sławomir Bloch. Opinia zarządu TBS była negatywna, właśnie w obawie, że wycofanie środków z lokaty, może być zagrożeniem dla planowanej inwestycji.

– Parę razy pani skarbnik bardzo na nas naciskała, żeby udzielić tej pożyczki. W dniu 5 czy 6 grudnia spotkaliśmy się ja, moja pani księgowa, pani skarbnik i radca prawny pan Paszkowski. Nadal się nie zgadzałam, ale pan Paszkowski i pani skarbnik zapewniali, że to jest zgodne z prawem,. Nikt wtedy nie przewidział, że sytuacja będzie taka, jaka jest. Udzielając pożyczki spółka nie straciła, gdyż na lokacie było w granicach 2,7% odsetek, natomiast w umowie jest 3%. 28 lutego PPUK wystąpiło do nas o przesuniecie terminu płatności, na które się nie zgodziliśmy.

Ewa Kowalska dodała, że przed podpisaniem umowy kredytu konsultowała się z prezesem rady nadzorczej spółki i osoba ta też była sceptycznie nastawiona do pomysłu. Widocznie presja okazała się silniejsza. Teraz, gdy wpłynęła tylko część kwoty pożyczki, TBS ma zamiar podjąć kroki prawne zgodnie z umową. Na kaucję do banku środki będą, jeśli gmina zapłaci zaległości, a PPUK odda dług.

– Teraz niech pani skarbnik myśli, jak to załatwić – skwitowała Ewa Kowalska.

Przewodnicząca Rady Nadzorczej TBS potwierdziła, że do zmian kadrowych w spółce obligowały przepisy prawa obowiązujące już od 2016 roku. Wymogi dotyczące członków zarządu spółek gminnych burmistrz określił dopiero na początku 2018 roku i rada nadzorcza natychmiast wprowadziła je w życie, odwołując członków zarządu nie posiadających odpowiednich kwalifikacji.

PUŁTUSKIE PRZEDSIĘBIORSTWO USŁUG KOMUNALNYCH

O kondycji spółki, w imieniu radnych z Komisji Rewizyjnej, mówił Sławomir Krysiak.

– Przypadł mi w udziale przykry obowiązek przekazania państwu takich wiadomości, które w żaden sposób nie są budujące. Z pewną trudnością przyjdzie mówić mi na ten temat, zwłaszcza że są to sprawy finansowe. Robiłem analizę sytuacji finansowej TBS-u i PPUK i są to zupełnie inne dokumenty. W przypadku TBS-u sytuacja jest stabilna, dobra, nie ma żadnych zagrożeń jeśli chodzi o inwestycje, może być najwyżej nie zbudowany ten blok, ale działalność nie jest zagrożona. Analizę finansową opierałem na sprawozdaniach finansowych obu firm za lata 2014 – 2017 (…). Sytuacja PPUK jest natomiast, delikatnie mówiąc, fatalna i pogarsza się z każdym rokiem z coraz większym przyspieszeniem. Aż boję się myśleć, jakie będą wyniki 2018 roku, jeśli się coś nie wydarzy.

W latach 2013 i 2014 spółka odnotowała niewielki zysk bo odpowiednio – 65 tysięcy i 41 500 zł (…) Pozytywne było to, że odnotowano nieznaczny wzrost aktywów trwałych (sprzęt, samochody), który niestety przez następne dwa lata spadł z 328 tys. na 165 tys.(…). W ciągu tych dwóch lat sytuacja uległa takiemu pogorszeniu, że wtedy już należało podejmować poważne, radykalne decyzje. W 2015 roku, bardzo dużemu spadkowi sprzedaży o 570 tys. towarzyszył minimalny wprawdzie, ale wzrost kosztów usług zewnętrznych. Przez następne dwa lata wartość sprzedaży ustabilizowała się na poziomie 2015 roku, za to koszty funkcjonowania spółki wzrosły o 890 tys. w tym usług obcych o ponad 600 tys. złotych (roboty zlecone podwykonawcom). Usługi obce pochłonęły w 2017 roku prawie połowę wpływów ze sprzedaży.

Jako komisja rewizyjna odnosimy wrażenie, że spółka nie ma mocy przerobowych i istnieje tylko po to, aby zlecać wykonanie swoich zadań podmiotom zewnętrznym. Mało tego, odnosimy wrażenie, że za prace wykonane w ramach usług obcych, przedsiębiorstwo płaci podwykonawcom więcej niż uzyskuje od zleceniodawców w formie zapłaty (…). Ze wzrostem usług obcych nie poszedł w parze spadek zatrudnienia i wynagrodzeń. Wręcz przeciwnie. Z 53 osób zatrudnionych w 2014 roku zatrudnienie wzrosło do 57 w 2016 roku. Wzrost ten w całości nastąpił w administracji, a nie w wykonawstwie. Wzrost wydatków na wynagrodzenia między 2014 a 2016 roku wyniósł aż 452 tys. Biorąc po uwagę powyższe okoliczności nie dziwi fakt, że spółka w latach 2015 – 2017 odnotowała stratę. W 2015 roku strata wyniosła ponad 450 tys., w 2016 rawie 800 tys., a w 2017 wyniesie prawie milion czterysta tys. zł. Strata ta osiągnęła poziom skrajnie niebezpieczny. Właściciel musi podjąć drastyczne decyzje, w przeciwnym razie rok 2018 będzie ostatnim rokiem działania spółki. Drastyczne decyzje właścicielskie powinny dotyczyć również rady nadzorczej spółki, która w imieniu właściciela ma pilnować pracy spółki i podejmować stosowne decyzje (…).

Prezes PPUK Sławomir Bloch wraz z księgową spółki tłumaczyli, że koszty usług zewnętrznych to w lwiej części opłaty za składowanie odpadów na wysypisku w Ciechanowie. Do tej pory pieniądze, które PPUK dostawało z gminy nawet nie wystarczały na pokrycie tych kosztów, a do tego dochodzi jeszcze paliwo do samochodów, koszty pracownicze, amortyzacja śmieciarek. Odpady kosztują PPUK miesięcznie 285 tys.Na śmieciach tracili ok. 70 tys. zł mięsięcznie, teraz jest to jeszcze o 17 tys. więcej.
Sławomir Bloch przyznał, że informacja przedstawiona przez Sławomira Krysiaka jest zgodna z prawdą. W związku z tym Ireneusz Purgacz zapytał prezesa, czy mają zabezpieczone pieniądze na wypłaty dla pracowników w miesiącu marcu.

– W tym momencie jest z tym delikatny z problem, ponieważ od stycznia nie mamy zleceń na zielone busiki elektryczne, dostaliśmy na kwartał na utrzymanie dróg 100 tysięcy, a w styczniu wykorzystaliśmy 97 tysięcy. Dzisiaj wystawiłem fakturę za luty na utrzymanie dróg, odśnieżanie na 2 tysiące bo tyle zostało. Nie mamy zleceń z gminy.

Wprost należy to rozumieć tak, że na chwilę obecną kasy na wynagrodzenia dla pracowników brak. Starczyło jedynie na spłatę 100 tysięcy z tytułu pożyczki udzielonej przez TBS. Co z pozostałymi 350 tysiącami? Prezes liczy, że gmina wystawi zlecenia i zapłaci za odśnieżanie, sprzątanie, również dzikich wysypisk, które w latach poprzednich były dotowane, a w minionym i tym PPUK reaguje na sygnały mieszkańców, ale za sprzątanie śmieci nie dostaje ani grosza z budżetu gminy. Zaciągając pożyczkę liczyli na lepsze wsparcie samorządu i podwyższenie stawek za wywóz nieczystości. Taka propozycja trafiła w ubiegłym roku na komisje Rady Miejskiej, ale została wycofana przez burmistrza Krzysztofa Nuszkiewicza.

Radni, między innymi Ochtabiński, Piórek i Kisiel, dziwili się, że pracownicy PPUK są widoczni na terenie miasta i gminy, ich praca jest dobrze oceniana, wykonują zadania, łatają drogowe dziury, a nie mają płacone za to na bieżąco. Michał Kisiel przypomniał, że kilka lat temu, gdy PPUK stawało do przetargu na odbiór odpadów z naszej gminy i obniżyło kwotę za zamówienie, radni już mieli wątpliwości, czy będzie mogło normalnie funkcjonować. Wtedy skarbnik Teresa Turek zapewniała podobno, iż pieniędzy wystarczy na normalną realizację zadań.

Teraz panuje tu jakaś odwrócona kolejność. Najpierw praca, a długo potem zlecenia i przelewy. W ostatnim czasie było to związane również z faktem, że przez prokuratorski zakaz wiceburmistrz Róża Krasucka nie miała uprawnień do podpisywania dokumentów związanych z zamówieniami publicznymi. Miejmy nadzieję że teraz, gdy w urzędzie pracuje już Dorota Subda, sytuacja choćby częściowo się unormuje. Marianna Bochenek wspomniała zresztą, że przygotowywane jest dopiero zlecenie uzupełniające kwotę za pierwszy kwartał tego roku na utrzymanie dróg o 150 tysięcy i to dotyczące elektrycznych busów.

– Całe zło jest tutaj w tym urzędzie – skwitował dosadnie Ryszard Befinger – Ja wierzę panu dyrektorowi, wiem jak to jest. Burmistrz dzwoni, mówi zrób to, zrób tamto, a my ci nie zapłacimy bo nie mamy na razie. Jestem tu od tylu kadencji i wiem jak to się robi. Przy niektórych pracach się nie płaci. W urzędzie wszyscy wiedzieli jaka jest sytuacja w spółkach. Doszło do tego, że trzeba będzie spółkę ratować, bo to są ludzie, chcą pracować i zarabiać. Ja mam jeszcze jedno podejrzenie i mówię prosto z mostu. Chciano zrobić tak, by ta spółka upadła, bo są pewne firmy zainteresowane, żeby to wziąć. Nie chcę nazwiskami mówić, bo znam taką firmę. Może były takie zamiary, choć nie podejrzewam dyrekcji.

Komunikacja między obecnymi na sesji przedstawicielami rady nadzorczej PPUK, a występującym w imieniu komisji rewizyjnej radnym Ireneuszem Purgaczem niestety nie była dobra. Nie dowiedzieliśmy się, ile zaprotokołowanych posiedzeń rady było od zeszłego roku, kiedy to zmienił się jej skład i dlaczego tak naprawdę, skoro w spółce źle się dzieje od dawna, rada nadzorcza podjęła czynności kontrolne dopiero w lutym tego roku.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *