pultuszczak

Facebook


Rolnicy załamują ręce

2015-07-21 6:44:32

Dzikie zwierzęta niszczą uprawy rolników z naszego powiatu. Nie pomaga nawet grodzenie pól pastuchami elektrycznymi. Mieszkańcy szacują straty i liczą na odszkodowania, jednak czy ich głos zostanie usłyszany?

To już nie pierwszy raz, kiedy rolnicy muszą zmierzyć się z tym problemem. W tym roku sytuacja miała wyglądać inaczej. Mieszkańcy, którzy ponieśli straty w poprzednich latach, starali się za wszelką cenę uchronić swoje plony. Zainwestowali w ogrodzenia elektryczne na polach, rzucali petardy hukowe. Wydawało się, że sytuacja będzie pod kontrolą. Nic z tego. Zwierzęta nie obawiają się niczego i niszczą wszystko, co spotkają na swojej drodze.

– Problem nie jest tylko z dzikami. Uprawy niszczą także łosie, sarny a nawet żurawie- żali nam się pan Stanisław Wóltański, poszkodowany rolnik z Sadykrza.- Moim zdaniem, przyczyn tej sytuacji należy szukać w nadmiernej wycince lasów państwowych. Zwierzęta nie mają gdzie się podziać, wyżywić i szukają pożywienia coraz bliżej gospodarstw. Na polach tworzą legowiska… W tym roku naprawdę wszystko wygląda tragicznie. W  moim przypadku największe straty wyrządziły łosie.

Z 40 arów zasadzonych sosen nieuszkodzonych jest może 5 procent, reszta jest ponadgryzana. Włożyłem w to dużo pracy i pieniędzy: musiałem zaorać ziemię, kupić sadzonki, pielęgnować drzewka…a odszkodowania nie jestem w stanie uzyskać. Koła łowieckie odesłały mnie do gminy, a stamtąd do nadleśnictwa. Tam dostałem odpowiedź, że jest to teren polny, więc już nie podlega ich nadzorowi…

– Moje plony zostały zniszczone już na wiosnę – opowiada drugi poszkodowany rolnik Jan Ickiewicz- zasiana mieszanka zbożowo – strączkowa została zdewastowana przez dziki, chociaż co drugi dzień przychodziłem na pole i rzucałem petardy hukowe, aby odstraszyć zwierzęta. Starałem się uzyskać odszkodowanie. Z koła łowieckiego uzyskałem odpowiedź, aby wstrzymać się aż rośliny powschodzą, wtedy można by było oszacować straty. Nie miałem na co czekać, nie chciałem stracić 1,5 hektara

upraw, mieszankę zasiałem jeszcze raz. Odszkodowanie przepadło a zwierzęta przychodzą cały czas, problem trwa nadal.

-Wypłacanie odszkodowań nie należy do zadań Nadleśnictwa. Nie wiemy, ilu rolników poniosło straty i jaka jest ich wysokość – powiedział Roman Jankowski nadleśniczy Nadleśnictwa Pułtusk.

– Wszystko zależy od gatunku zwierząt, które spowodowały szkody, czy jest to zwierzę pod ochroną czy nie.Wtedy należy zgłaszać się odpowiednio do gminy lub właściwego koła łowieckiego.

Ten rok jest ciężki nie tylko dla rolników z Sadykrza, ale także z okolicznych miejscowości. Nikt raczej nie spodziewa się wysokich plonów. Mieszkańcy muszą zmierzyć się z dwoma żywiołami: suszą i plagą dzikich zwierząt, które notorycznie niszczą ich uprawy. Na pogodę niestety nie mamy wpływu, jednak sytuację ze zwierzętami jesteśmy w stanie zmienić. Czy naprawdę lepiej jest udawać, że nie ma problemu, niż szukać rozwiązania?

 

Komentarze

2 komentarze

  1. irena odpowiedz

    A wcześniej nie mieli takiego problemu? Niech płot postawią w takim razie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *