pultuszczak

Facebook


PUŁTUSK WIDZĘ. TAKI DOBRY SAMARYTANIN

2019-08-08 7:01:42

Spotykamy się na tych urodzinach u Andrzeja od lat. Olbrzymie stare grono
– bo SOLENIZANT jest wierny przyjaciołom i dobrym znajomym. Nie odrzuca, nie wybiera – on przy nich TRWA. I z nimi


Spotykamy się w przepięknych okolicznościach przyrody, bo na KLESZEWSKIEJ WYSPIE, pełnej zieleni, nad Narwią z gondolami, z mostkiem, pod którym szemra woda i rosną nenufary.
Andrzej Grabowski to nie Józef Tolibowski, po wodzie nie brodzi, nenufarów paniom nie podaje, ale osobiście i w towarzystwie żony Basi wita każdego osobno, potem wszystkich naraz – zza mównicy na scenie. Zawsze dowcipnie i zawsze podnosząc imię żony. Ostatnio prosił o… pilnowanie swoich…żon. „Żeby tak wyjść, jak się przyszło!”.
Zawsze też się cieszy, że oto my, goście, znowu jesteśmy. Daje wyraz owej uciesze również przysiadając przy zaproszonych, przy stołach. Tej rzuci komplement, temu dobre słowo – wszystkich usatysfakcjonuje.
– Nasz JUBILAT to taki dobry samarytanin – powiedział mi o Andrzeju ksiądz -prałat Sławomir Andrzej Stefański i że – Dostrzega każdego człowieka, obojętnie kim on jest. Z każdym potrafi jednakowo porozmawiać. A Ewa Bochenek: – Zobaczcie, jak on pisze SMS-y, imiennie, a przecież wysyła je do masy ludzi… „Droga Ewuniu, zapraszam Ciebie z małżonkiem…”. – I jeszcze różyczkę dołącza – dodaję. – A na Dzień Kobiet to i cztery kwiatki!” – uściśla Ewa. – Podziwiam go, że w natłoku tylu spraw ZADAJE SOBIE TRUDU, ŻEBY DOTRZEĆ DO KAŻDEGO. Jest po prostu dobrym człowiekiem. – Jego goście nie zmieniają się zależnie od okoliczności – dorzuca Lidka Ziemiecka. – Ktoś już gdzieś PRZESTAJE BYĆ, WYPADA z OBIEGU, a wciąż jest na liście Andrzeja. On nie ma naśladowców w naszym środowisku w kwestii jednoczenia… To leży w jego charakterze. On nie wstydzi się mówić „Kocham cię” albo „Kochana jesteś”, albo „Sympatyczna jesteś”. I to rokuje, że on zawsze wokół siebie ludzi będzie miał. I że będzie się dzielił. Ileż akcji, imprez on sponsoruje! I jeszcze mi się coś przypomina. Inauguracja tej WYSPY. Byłam wtedy w jego biurze. W pewnej chwili spytał, jak nazwać tę WYSPĘ. Powiedziałam, że BAA, od Barbary, żeby uhonorować swoją rodzinę. Nie wiem, czy się to przyjęło. Ja: – Andrzej jest uważający, uważający na drugiego człowieka, szczególnie kiedy ten jest w niedoli losowej. To coraz rzadsze… Kiedy byłam w żałobie po śmieci Siostry, ostatniej z pierwotnej rodziny, po prostu przysłał mi kwiaty i zaproszenie do Gniewu. Czy można zapomnieć o takim odruchu serca?

Wśród gości był Leon, ukochany wnuk Andrzeja i Basi. Rezolutny chłopiec. Kiedy dorośnie, niektórych z nas, gości, nie będzie już na świecie. Czy znajdzie kiedyś ten felieton, czy odczyta to, co mówił o DZIADKU, ale i o sobie? To zapewne pierwszy jego wywiad w życiu. A powiedział: „Mój dziadek jest najlepszy na świecie!” (z akcentem na ŚWIECIE), „Dziadek jest miły i codziennie żartuje. Nawet żartuje, że nie możemy do jego pokoju wpadać, a wskakujemy. No i to jest fajne!”, „Czasem mi kupuje zabawki”… Na klasyczne pytanie o to, kogo kocha bardziej: babcię czy dziadka, Leonek wypalił: „Kocham OBYDWÓCH, dziadka i babcię”. Chłopczyk dodał jeszcze, że nie ma dwóch zębów na przedzie i że „Jeden już mi rośnie”. Swoją wypowiedź popił wodą, upewniwszy się, że to woda niegazowana.

GRAża

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *