pultuszczak

Facebook


PTASI obrazek z Grabówca TE CO SKACZĄ I FRUWAJĄ

2019-09-13 1:20:05

Niedzielne targowisko na Grabówcu nie zmienia się od lat. Na plac – w zależności od pogody piaszczysty lub błotnisty – zjeżdżają mazowieccy producenci i handlarze, i przybywają pułtuszczanie. Full ludzi, full samochodów, full stoisk


W Grabówcu znajdziecie wszystko – wędlinę, jaja, warzywa i owoce, grzyby, miody, pieczywo, kwiaty i krzewy, drzewka, sprzęt domowy i gospodarski, książki i ubrania, karmę dla zwierząt i oczywiście zwierzęta: gołębie, kury, perliczki, kaczki i gęsi, króliki, rybki i… pawie.
Rozmawiam z hodowcą pawi, ale nie tylko tych królewskich ptaków, Witoldem Jakubowskim ze Słoniaw. – Zajmuję się taką miniegzotyką, hobbystycznie: mam pawie, gołębie egzotyczne, takie ozdobne, papugi, bażanty-uszaki – te są młode, inaczej wyglądają w dorosłości. Kolor niebieski, ogony inne niż u tych pospolitych. A tu gołębie rasy KING – para 50 zł – wskazuje pan Witold.
– Na gołębie nie ma teraz chętnych – skarży się jeden z hodowców. – A jeszcze teraz, na zimę, kto gołębia kupi? Tak jak i kury.
Rozmawiam z hodowcą, który na targ przywiózł gołębie budapesztańskie, krymki, kapucynki, żałobniki, krakowiaczki, winerki, bociany, wyszwance, najróżniejsze. (Gołębia można kupić już od 10 zł). Mówi: – Wszystkie lubię. Mam też pocztowe. Jakbym wypuścił, to do domu by poleciały. Czy ludzie kupują gołębie na rosół? Nie! Rzadko!!! Panie, klient dołoży 5 zł i kupi mięsa na rosół!
Moją uwagę przyciąga gołąb PAW. Czy jest drogi? – W zależności, różnie chodzi, mniej więcej od 20 złotych do stu, nawet do 150. Te akurat nie są za specjalne. Wyróżniki tego najdroższego? Pulsująca szyjka, ilość piór w ogonie… Te dwa to młodziaki. Głowy wychodzą im już poza ogony.
A oto i szymelki, kingusie, garłacze, olbrzymy rzymskie i skowronki. – Olbrzymy nie uciekają, nie idą w górę, są za ciężkie. Są podwórkowe, chodzą z kurami. Kingusie są czarne, białe, czerwone, żółte, szare. Można je mieszać, wychodzą… pstre – mówi hodowca.
– Dlaczego pan interesuje się gołębiami? Chce pan założyć hodowlę? – pytam. – Nie, mam ze trzydzieści, ale może by tak coś świeżego? Czy to drogie hobby? No, latem gołębie pocztowe wyżywią się same, idą w pola, inne trzeba dokarmiać cały czas. Muszą mieć jedzenie podane.
Dowiaduję się o nowej rasie gołębi pocztowych – to TYGRYSY. W ogóle gołębi jest na targowisku najwięcej.

Króliki, tych niedużo. Są króliki rasy REX, mięsne. – Niech pan dotknie sierść, aksamitna, prawda? – mówi hodowca. Objaśnia: – Te są z marca, ładne króliki. Kostka delikatna, skórka delikatna, łebek malutki, mało odpadków, a kupa mięsa. Mam jeszcze BELGI, ale z nich dużo odpadów: łeb wielki, uszy wielkie, łapa gruba, skóra gruba i ciężka.
Zwracam uwagę na futerko REX-a, śliczne. – Panie, aż za Małkinię jeździłem, żeby je zdobyć, a pochodzę spod Ciechanowa. Dostałem dwa i powoli zacząłem je rozmnażać, dochowałem się trzech miotów. To w ogóle ciekawa rasa. Ludzie się przyglądają i mówią, że nie widzieli jeszcze takiej. W zeszłym tygodniu byłem w Płońsku na targu, miałem takie malutkie, to poszły jak świeże bułki. Dzieci się nimi zachwycają.
Trwa handel, trwają rozmowy. – Wziąłbym tę gęś, ale się zlisiłem, ta gąska to ze 4 kilo ma, ale ona po jajkach wysiedziana, wypierzona jest spod spodu, bo siedziała na jajkach – słyszę. – Proszę pana, na wszystkim trzeba się znać. Indyczka, na przykład, jak usiądzie na jajkach, to potrafi kilka dni nie zejść z gniazda. Wiadomo, oddaje temperaturę tym jajom, traci tłuszcz, chudnie… Jak gospodarz nie zsadzi z gniazda, to i jeść nie pójdzie… Wody się nie napije, a  masa z ptaka schodzi.
Najwięcej wrzawy jest przy kurach, wiadomo, głupie to i krzyczą. Ale jaja znoszą dobre. – Nośność kur? Panie, to od kury zależy, a najpierw od tego, jakiego pisklaka się dostanie. Tu mam kury rasy NERA i ROSA. Odmian ROSY jest pięć. Duża kura wyrasta i duże jajka znosi. Kremowe jajeczka, ładne.
A tu kury rasy DOMINANT BLUE, na jajka. – Najwięcej sprzedaje się czerwonych – informuje mnie miła hodowczyni z okolic Winnicy, ze wsi Wieśniany. – Każdy kupuje według swoich potrzeb, jeden mniej, drugi więcej – mówi pani Malwina, która nie wyraża zgody na zdjęcie, ale dodaje, że ma najlepsze kury w powiecie pułtuskim.

Kazimierz Dzierżanowski

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *