pultuszczak

Facebook


PRAWDZIWY MIÓD TYLKO OD PRAWDZIWEGO PSZCZELARZA

2020-06-16 1:09:39

Z Henrykiem Krasuckim, znanym pszczelarzem, rozmawia Grażyna Maria Dzierżanowska

Henryku, jak się mają twoje pszczoły i w ogóle polskie pszczoły w czasie pandemii? Podobno chińscy pszczelarze, najwięksi dostawcy miodu na świecie, znaleźli się w trudnej sytuacji, bo trudności z przemieszczaniem się ludzi i inne niedogodności…

Moje pszczoły mają się dobrze. Oczywiście, tak jak w całym polskim i światowym pszczelarstwie, są problemy, ale dzięki opiece i odpowiedniemu prowadzeniu gospodarki pasiecznej można w pewnym stopniu niwelować zagrożenia. A jest tych zagrożeń wiele i z każdym rokiem coraz więcej. Borykamy się, jako pszczelarze, z ciągłym zagrożeniem powodowanym przez środki ochrony roślin. Nawet stosowane w prawidłowy i zgodny z przepisami sposób osłabiają nasze pszczoły, które muszą się z nimi zetknąć. Pszczoły tracą, tak jak i inne stworzenia wystawione na działanie trucizn, część swojego zdrowia. Takie powtarzające się podtruwania prowadzą do szybszej śmierci pszczół. Jeszcze 10 lat temu pszczoły w lecie żyły około 40 dni. Obecne badania mówią o 12-15 dniach. Pszczoła pierwsze 10 dni swojego życia spędza na pracy w ulu karmiąc larwy, sprzątając i zagospodarowując przynoszony przez jej siostry nektar i pyłek. W tym czasie wytwarza też wosk i buduje z niego komórki do wychowu następnego pokolenia i na zapasy miodu. Po dziesięciu dniach wylatuje z ula i zaczyna zbierać nektar i pyłek z kwiatów. I jeżeli żyje tylko 12-15 dni, to na zbieranie dla nas, ludzi, miodu poświęca tylko 2-5 dni zamiast 30. Tak to było wcześniej, kiedy pszczoły żyły 40 dni. Z tego prostego rachunku widać, że tego miodu jest niewiele. Pszczelarze, aby zapewnić lepsze zbiory miodu, przenoszą ule z pszczołami jak najbliżej miejsca, w którym kwitną rośliny- wędrują z nimi. Stąd określenie „pasieka wędrowna”. W związku z ograniczeniami spowodowanymi epidemią koronawirusa mieliśmy, my pszczelarze, problem z przemieszczaniem się z ulami. Po uzgodnieniach na szczeblu ministerstw, po interwencji Polskiego Związku Pszczelarskiego, ten problem został rozwiązany i pszczelarze mogli bez przeszkód przemieszczać swoje pasieki. Nawet pszczelarze w trakcie kwarantanny mogli doglądać swoje pszczoły. Pracując samotnie w pasiece, nie mogli nikogo zarazić i stąd ta zgoda władz sanitarnych.

Miód z twojej pasieki, zresztą przepyszny, miał być na dniach. Będzie?

Oczywiście będzie. Jest to miód rzepakowy z niewielką domieszką kwiatów drzew owocowych i mniszka. Jest dobry, bo zbierany w czystym środowisku. W Koziegłowach, gdzie jest moja pasieka, nie ma problemu z nieprawidłowymi opryskami rzepaku. Są światli rolnicy, którzy rozumieją, że pszczoły przez swoje zapylanie podnoszą plon rzepaku o 30%. Dlatego dbają o moje pszczoły prawie tak samo jak ja sam. I dzięki temu rodzina i znajomi będą mieć miód rzepakowy. Nie będzie go dużo, bo pogoda w tym roku nie rozpieszcza. Jest zbyt zimno.

Ile razy w sezonie zbierasz miód? I z jakich kwiatów pochodzi?

U mnie w pasiece stacjonarnej (czyli stojącej w jednym miejscu) zbiory miodu są dwa razy w roku. Teraz miód wiosenny z przewagą rzepaku i w lipcu miód letni wielokwiatowy z całego przekroju roślin kwitnących po rzepaku. Jest w nim akacja, lipa, chaber bławatek, wierzbówka kiprzyca, przegorzan i rożnik przerośnięty. Te rośliny uprawiam na swoim polu. W tym miodzie są również chwasty i rośliny rosnące na terenie w promieniu 2 km od pasieki. Ale większość nektaru pochodzi z trojeści. Dzięki tej roślinie mój miód ma niepowtarzalny smak i kolor. Powiem nieskromnie, że jak ktoś spróbuje raz tego miodu, to innego nie chce.

I tak jest w istocie! Teraz mamy taki trend, żeby siać/sadzić rośliny miododajne… Dlaczego? Mało tych samoistnych? A jakbym chciała „zaprosić” pszczoły na swój taras, lubię ich brzęczenie, to jakie kwiaty powinnam zasadzić?
Wspaniały trend. Patrząc na otaczającą nas rzeczywistość, widzimy coraz więcej betonu i asfaltu, wypielęgnowanych trawników obsadzonych tujami. Na polach monokultury upraw bez jednego kwitnącego chwastu. I skąd pszczoła ma wziąć nektar do wyprodukowania miodu? Skąd ma wziąć pyłek do wykarmienia swojego potomstwa? Aby pszczoła przetrwała, musimy to my, ludzie, się zmienić. Budzi się już ta świadomość. I dlatego powstała inicjatywa łąk kwietnych w miastach. Nie dość, że są przyjazne pszczołom, to jeszcze mają inne zalety. Wymagają mniej pracy przy ich pielęgnacji, mniejszych nakładów finansowych przy ich utrzymaniu. Podnoszą wilgotność w swoim otoczeniu, co przy obecnych letnich upałach jest też zaletą nie do pogardzenia. Widać tę inicjatywę również na przykładzie naszego miasta. Może to moje rozmowy z byłym zastępcą burmistrza, panem Tomaszem Sobieckim, lub może inne okoliczności to spowodowały, ale „pierwsza jaskółka” już jest. Kwietna łąka na ulicy Widok wpisuje się w ten trend. Taka łąka, niekoszona, daje schronienie wielu organizmom. Pomaga skutecznie zapylaczom, szczególnie dzikim pszczołom i trzmielom. Jest ich coraz mniej w przyrodzie. One też, tak jak i pszczoła miodna, są potrzebne w środowisku. Nawet utrzymanie kwiatów na balkonie pomaga dzikim zapylaczom w przeżyciu w mieście i rozwoju nowych pokoleń. Z roślin pożytecznych na balkony polecam niecierpki, lobelię, uczep, aksamitkę, lawendę (odstraszającą również komary) i każde inne kwitnące rośliny. Pszczoły znajdą w nich coś dla siebie.

Pszczoła to ponoć najważniejsza ISTOTA na świecie…

Jedni mówią, że pszczoła. Inni, że człowiek, bo sobie podporządkował świat. Ale ten człowiek musi jeść. Aby miał co jeść, pszczoła musi zapylać uprawy, szczególnie owoców i warzyw na nasiona. Jak nie będzie pszczół, to nie będzie owoców i warzyw. Nasza ludzka dieta sprowadzi się do zbóż i kukurydzy. Tego chyba nie chcemy. I aby dalej jeść truskawki, czereśnie, jabłka, ale i mandarynki i pomarańcze, musimy chronić pszczoły. Bez nich nie będzie to samo co teraz. Kto jest ważniejszy? Oceńcie sami.

Pyta laik, chociaż zjadacz miodów: można rozpoznać miód prawdziwy od podrabianego? Ludzie mówią, że jak skrystalizowany, to coś z nim nie tak…

Nie taki znów laik. Po naszych rozmowach i wywiadach wiesz już sporo o pszczołach i ich produktach. Ja zajmuję się pszczołami już 45 lat, to siłą rzeczy wiem trochę więcej. Ale do konkretów. Ja, nawet po tylu latach, mam problem z rozpoznaniem produktu, który ma na nalepce napisane miód i jest w stanie płynnym. Oczywiście są drastyczne przypadki podróbek widoczne od razu, ale są też „dobre podróbki” miodu i je trudno „na oko” wychwycić. Dopiero jak miód skrystalizuje (nie ma to nic wspólnego, jak niektórzy mówią, ze scukrzeniem miodu), widać od razu nieprawidłowości. Miód skrystalizowany musi być jednorodny w swojej objętości, nie może zawierać jednocześnie części stałej i płynnej (wyjątek miód gryczany). Może mieć białe wykwity skrystalizowanej glukozy – świadczy to o niskiej zawartości wody w miodzie. W trakcie spróbowania wyczuwamy słodycz i zapach specyficzny dla rośliny, z której powstał miód. Musimy wyczuwać również na języku kryształki, bardziej lub mniej wyczuwalne. Przy miodzie kremowanym, coraz bardziej popularnym, te kryształki są bardzo małe, praktycznie niewyczuwalne. Ja preferuję taki kremowany miód i tylko taki przekazuję konsumentowi. A wracając do pytania. Prawdziwy miód tylko od prawdziwego pszczelarza. To podstawa. Nie od handlowcy na jarmarku czy kiermaszu, który ma piękne stoisko, ma miód w pięknych ozdobnych słoikach z kolorowymi nalepkami, ma wszystkie rodzaje miodu i jeszcze wie, co który leczy. Na dodatek ma wspaniałą „gadanę” i jeszcze niskie lub dla odmiany wysokie ceny. Takie rzeczy powinny zapalić czerwoną lampkę u kupującego miód.

Co to jest kremowany miód? Ja go wprost uwielbiam, ten od ciebie.

Kremowanie miodu to proces odpowiedniego mieszania miodu, tak aby powstała jednorodna drobnokrystaliczna struktura. Bez żadnych dodatków czy procesów chemicznych. Tylko mieszanie. Taki miód ma postać smalcu, ale takiego dawnego, babcinego.

Żeby smakować słodkość miodu, pszczelarz musiał się narobić… Co robiłeś w tym 2020 roku, by twoje pszczoły dały miód?

Rok pszczelarski rozpoczyna się 1 sierpnia. I tak naprawdę, co będę robił w 2020 roku, zaplanowałem w 2019. W sierpniu rozpoczynamy przygotowanie pszczół do zimowli. Jak tę zimowlę przygotujemy, tak będą wyglądać i pracować pszczoły na wiosnę przyszłego roku. To w sierpniu leczymy pszczoły, dajemy pokarm i odpowiednio układamy ramki w gnieździe na cały okres zimy. Pszczoła, która urodzi się w sierpniu, będzie żyć do kwietnia. W tym czasie musi ogrzać gniazdo, karmić matkę i wychować pierwsze pokolenie pszczół na wiosnę oraz zebrać pierwszy pyłek i nektar dla rodzących się swoich sióstr pszczół. W latach wcześniejszych praca pszczelarza na jesieni kończyła się we wrześniu. Obecnie, po zmianach klimatu, kończymy swoją pracę przy pszczołach w listopadzie. Później do lutego pozwalamy pszczołom na spokojną zimowlę sprawdzając od czasu do czasu czy nie niszczą uli dzięcioły czy kuny. Zazwyczaj w połowie lutego wykonuje się pierwszy przegląd wiosenny rodzin. W tym roku ze względu na niesprzyjającą pogodę pierwszy przegląd wykonałem dopiero 10 marca. I od tego czasu jestem w pasiece co kilka dni, a w maju praktycznie codziennie. Cały czas trzeba pilnować rodzin pszczelich, aby nie weszły w nastrój rojowy, poszerzać gniazdo, dodając ramek w zależności od ilości pszczół i przynoszonego do ula nektaru. W tym czasie wymieniłem stare i niepełnowartościowe matki na młode, pozyskane od profesjonalnych hodowców i te wyhodowane w mojej pasiece. W przyszłym tygodniu będę robił miodobranie. Więc czeka mnie ciężka fizyczna praca.

Powiem tak – pszczelarz to niewolnik pszczół! I spytam: czy już wiesz, jaki to będzie rok ten 2020? Miododajny czy taki sobie? Susza bardzo zaszkodziła „produkcji” miodu?

W pszczelarstwie to tak jak w życiu – nie chwal dnia przed zachodem słońca. To powiedzenie dobrze oddaje to, co wydarzy się w pasiece. Możemy świetnie przygotować pszczoły do zimowli, mogą dzięki temu mocno rozwijać się na wiosnę i wtedy przychodzi zimno, przymrozki i rodziny zaczynają głodować. Bo zjadły zapasy zimowe, a nowych nie mogą sobie przynieść ze względu na zimno. Wtedy konieczna staje się interwencja pszczelarza, który dostarczy im pokarm. Ale ten incydent z głodem w ulu tak stresuje matkę, że przestaje składać na długi okres jajeczka. To powoduje taki spadek siły rodziny pszczelej, że później przynosi ona mało miodu. A inna rodzina, która rozwija się słabo, ma mało larw do wykarmienia, nie zje zapasów zimowych i nie zazna stresu głodowego w późniejszym okresie, rozwinie się do dużej siły, przeganiając w rozwoju tę pierwszą przykładową rodzinę i przyniesie dużo miodu. Tu widać, jak wielki wpływ na pszczoły i pszczelarza ma pogoda. Nie wszystko zależy od jego wiedzy, umiejętności i zaangażowania. A w ostatnich latach to naprawdę niewiele. Nie możemy my pszczelarze i nasze pszczoły nadążyć za zmianami klimatu. Czy ten rok będzie miododajny? Czas pokaże. To co jest do tej pory – ta susza nie zaszkodziła bardzo pszczołom. Bardziej dokuczało zimno. Na pewno jest mniej nektaru i będzie mniej miodu.

Ale rzepak obrodził, więc…

Rzepak na wiosnę, ze względu na suszę, był bardzo słaby. Po opadach deszczu zaczął rosnąć i nektarować. Ale przyszły przymrozki i zimno, i nektarowanie zamarło. Rzepak dobrze nektaruje przy 20 stopniach. Takich temperatur praktycznie nie było. Więc rewelacji z miodem rzepakowym nie ma.

Myśmy już wiele powiedzieli o pszczołach i miodach, także o dobrodziejstwie miodu i zwyczajach pszczół… Pamiętasz nasz ostatni wywiad w „TP”? Nie spytałam cię wtedy o miody smakowe, więc teraz pytam, polecasz je?

Jak najbardziej. Każdy z nich jest inny. Są zwolennicy miodu rzepakowego (musi być biały po skrystalizowaniu), bardzo słodkiego i praktycznie bezsmakowego. Dzięki temu jest dobry do słodzenia napoi. Są zwolennicy miodu gryczanego o ostrym specyficznym smaku i zapachu oraz dużych ostrych w dotyku na języku kryształkach. Jego smak i zapach odpowiada niewielu osobom. Również mi. I między tymi smakami i zapachami jest cała masa innych miodów: mniszkowy, lipowy, faceliowy, słonecznikowy, malinowy (broń Boże w kolorze maliny, bo to podróbka – musi być biały), akacjowy (często podrabiany, bo długo nie krystalizuje i w stanie płynnym trudno go odróżnić od syropu glukozowo-fruktozowego) czy też spadziowy ze spadzi iglastej lub liściastej. Albo trojeściowy, jak mój. Ale nie spodziewajmy się, że każdego roku dany rodzaj miodu, nawet z tej samej rośliny i pasieki, będzie taki sam. Z miodem jest jak z winem. Liczy się pogoda, ilość słońca i deszczu. Co roku smak jest trochę inny. Trzeba się z tym pogodzić i to zaakceptować. Ale oprócz miodu pszczoły dają nam inne produkty: pyłek, pierzgę, mleczko pszczele, kit pszczeli wosk, a nawet zapach ula. Ale myślę, że o nich w trakcie następnej naszej rozmowy. Dzisiaj zaschło mi w gardle i trzeba go przepłukać miodem pitnym.

Rozmowy z tobą o pszczołach i miodach to przyjemność, nawet bez wspomagania miodem pitnym!!!

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *