pultuszczak

Facebook


PPP – Pułtuskie Plagi Pospolite

2016-02-02 10:48:31

Jest ich kilka, a może kilkanaście i zapewne każdy z pułtuszczan ma własną ich gradację. Czy są gorsze od egipskich? Pewnie tak, bo chodzi o nasze rodzime plagi, z którymi stykamy się na co dzień i które nas bulwersują, ba, utrudniają życie

TYGODNIK – po konsultacjach z pułtuszczanami – wskazuje ich cały pakiet, ale zarazem zwraca się do Czytelników TP o osobiste uwagi w tej kwestii. Co nam da owa lista? Ano może uczuli rządzących na braki/ niedostatki/ tzw. niedoróbki w naszym mieście, a pułtuszczan na zmianę swoich zachowań. Oto PLAGI MIEJSKIE (kolejność przypadkowa):

Pierwsza: brudne, poplamione chodniki, szczególnie przed sklepami, barami, restauracjami, lodziarniami. Szpecące tłuste plamy nie są w polu widzenia ani właścicieli „przybytków”, ani służb miejskich, stąd brud jest wieloletni.

Druga: wandalizm. Dotyczy zarówno blokowisk i terenów osiedlowych jak i budynków użyteczności publicznej. Podkreślmy: graffiti , kradzież/niszczenie żarówek, kwiatów, demolka domofonów, wybijanie szyb, dewastacja ławek i wejść/drzwi, niszczenie zieleni…

Trzecia: zanieczyszczenie miasta, szczególnie blokowisk/osiedli psimi odchodami, za które obwiniamy samych właścicieli zwierząt, służby, które zbyt łagodnie obchodzą się z łamiącymi zasady współżycia społecznego, dyrektorów szkół i nauczycieli, którzy nie prowadzą systematycznej akcji wykluczającej naganne zachowania młodych posiadaczy czworonogów (niezbieranie kup), także RATUSZ, który nie opracował programu przeciwdziałającego zanieczyszczaniu miasta przez psy mające swoich właścicieli (prelekcje, happeningi, konkursy, tzw. marsze grzecznych piesków i ich kulturalnych opiekunów… – przykłady można mnożyć).

Czwarta: zakorkowanie miasta w dni powszednie i niewyobrażalne zapchanie w weekendy i czas przedświąteczny (jakikolwiek). Sprytni kierowcy pozamiejscowi już znaleźli sobie objazdy, ale i te już zapchane. Minister Henryk Kowalczyk zapowiedział – w rozmowie z TYGODNIKIEM – starania o obwodnicę, pułtuszczanie też mogą go wspomóc w tym dziele (choćby systematyczne strajki drogowe).

Piąta: niereagowanie na zniszczenia i nieusuwanie owych zniszczeń/usterek, powodowanych przez samochody osobowe i ciężarówki, co szczególnie jest widoczne na trawnikach, pasach zieleni i krawężnikach. Koło Galerii Sztuki 4 Strony Świata i przy Daszyńskiego/Mickiewicza do takich zniszczeń dochodzi wręcz nieustannie i coś z tym należy zrobić.

Szósta: nieposzanowanie zieleni miejskiej/drzewostanu. Drzewa są „golone” i „strzyżone” bez żadnego nadzoru wykwalifikowanego ogrodnika czy osoby kompetentnej w tym zakresie. Ponadto nikt nie dba o nowe nasadzenia – jeśli już do nich dojdzie – po wyciętych drzewach.

Siódma: ogólne bezhołowie – mamy tu na myśli krzywe, popękane, wybrzuszone, połatane chodniki, także nieusunięte pnie drzew w dodatku „chronione” przez krawężniki, także słupy na środku przejść, piasek zrzucony w miejscu podatnym na „rozchodzenie”… W ogóle brak myślenia w działaniu i odbiorze wszelkich „budów” (z zamkniętymi oczami?). No i kultura pułtuszczan – obyczajowe bezhołowie. A przykład? Oddawanie moczu przez MĘŻCZYZN w miejscach publicznych, niemalże na oczach przechodniów. A jeśli już mowa o braku kultury… Żądamy od władz godnego przyjmowania petentów, o umówionym czasie, a od petentów, by przychodzili na wizyty do RATUSZA… trzeźwi (uwaga dotyczy wcale niemałej grupy).

Ósma: wciąż brak koszy na śmieci. Mimo postawienia nowych, estetycznych koszy, jest ich wciąż za mało – są miejsca, gdzie szukać ich trzeba z przysłowiową świecą.

Dziewiąta: zaopatrywanie się w butlowy gaz w weekendy – w soboty po południu i w niedziele – to droga przez mękę. Nasza Czytelniczka obdzwoniła dostępne jej adresy punktów gazowych i wszędzie usłyszała: dopiero w poniedziałek od rana. Tu pytanie: czy jeden z punktów nie mógłby prowadzić dyżuru? Kto ma siłacza w domu, wysyła go np. na parking przy „czwórce” , gdzie można kupić butlę z gazem, ale co może zrobić kobieta? W dodatku bez samochodu?

Dziesiąta: (nie) dostępność boisk sportowych – jest ich kilka, ale rzadko można z nich korzystać, bo albo zamknięte na trzy spusty (młodzież i dzieci wchodzą na boiska przez dziury w siatce), albo zajęte przez dorosłych/dorastających graczy. A gdzie miejsce dla dzieci? – pytają pułtuszczanie. W dodatku nie ma przy nich TOI TOI – ów, więc gdzie się udać z dzieckiem, któremu „się chce”? TOI TOI to u nas mało znany/używany obiekt. Dziwne, bo i na cmentarzach i przy boiskach/orlikach powinny się znajdować. Taki światowy obyczaj.

Jedenasta: problemy z elektrośmieciami – gdzie je wynosić (ogólnie wiadomo, że nie do kontenera na ogólne śmieci lub obok niego), kiedy miejsca jako takiego nie ma (albo o nim nie wiemy). I kto ma te elektrośmieci od nas zabierać, szczególnie wielogabarytowe, albo kto ma od nas je odbierać, jeśli żyjemy samotnie, jesteśmy w podeszłym wieku i nie mamy pieniędzy na dowóz elektrośmieci na miejsce ostatecznego przeznaczenia. Wiadomo, że kiedy miasto ogłasza śmieciową zbiórkę, to można je wystawić przed dom/blok, ale kiedy odbywają się takie akcje, ile razy w roku? I czy w ogóle? Zupełny brak informacji. I o tę informację szczególnie chodzi.

Dwunasta: Świętojańska i ruch kołowy… Jeszcze piękniejsza byłaby nasza Świętojanka, gdybyśmy mogli traktować ją jako deptak, przy którym stałyby ławki i rosły kwiaty, przy którym – w ciepłe pory roku – moglibyśmy zjeść lody, wypić napój, zjeść obiad (przy ulicy znajduje się kilka punktów małej i większej gastronomii).

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *