pultuszczak

Facebook


Pożegnanie Władysława Eugeniusza Piotrowskiego

2017-05-18 10:25:54

Serdecznego Kolegę, Nauczyciela i Wybitnego Dyrektora wspomina Witold Saracyn

Są ślady ptasich lotów w niebie

I nic więcej;

Coś było, coś odeszło,

Pozostało coś.
(W William Wharton – „Ptasiek”)

Z początkiem maja pożegnaliśmy naszego Kolegę Władysława Eugeniusza Piotrowskiego. W ostatniej drodze towarzyszyło Mu liczne grono wiernych przyjaciół, kolegów i znajomych. Jego ziemska wędrówka ku dobru dobiegła końca. Dobro nie ginie. Dobre czyny idą w wieczność z dobrymi ludźmi. Dobre czyny idą nie tylko w wieczność, ale w pamięć pokoleń.
Władysław Piotrowski był człowiekiem czasu trudnego, lecz wykorzystał go na budowanie realnej wizji teraźniejszości i przyszłości. To była nie tylko szkoła, ale także cała nasza lokalna rzeczywistość. Z zawodu nauczyciel i wychowawca, z serca dobry człowiek, rozumiał, że od tego co da szkoła, zależy przyszłość młodego człowieka. Dlatego z takim mozołem, ale i energią, i wiarą budował pułtuskie szkolnictwo zawodowe. To, co pozostawił w sferze materialnej, już świadczy o słusznej drodze, którą podążał. To, co trwalsze, nie poddające się zniszczeniu, pozostawił w człowieku – swoim wychowanku, uczniu, nauczycielu, młodszych koleżankach i kolegach zawiadujących oświatą.
Uczyliśmy się od Niego, jak to robić, ale nie po to, by jak On odnosić sukcesy osobiste, które nie były dla Niego najważniejsze, lecz, by wytwory naszych serc i myśli służyły najpiękniej drugiemu człowiekowi – zwłaszcza młodemu. Jesteśmy Mu wdzięczni za tę lekcję. W imieniu całej pułtuskiej oświaty, wszystkich nauczycieli, wychowawców, dyrektorów szkół, organów prowadzących szkołę, kolegów pochylam głowę nad Jego trumną, jako że nie można już okazać w inny sposób szacunku, uznania i pamięci. Rzeczywiście, to Jego dzieło to „ślady ptasich lotów w niebie”.
Władysław miał w sobie niepospolity urok człowieka, który wie, dokąd i po co zmierza. Miał tyle charyzmy, że licznych mógł nią obdzielić. Nam, obserwującym Jego dokonania, zdawało się, że nie ma dla Niego zamkniętych drzwi i spraw nie do załatwienia. Z tego znali Go wszyscy: rada pedagogiczna, uczniowie, rodzice, pułtuskie środowisko oświatowe oraz przełożeni. To budowało Jego legendę.
Pracy dla szkoły, którą od podstaw zbudował, wyposażał i unowocześniał, towarzyszyła duma z tego, jak się rozwija. Zdobywał niemalże cudem środki na poprawę jej infrastruktury, a mądra polityka kadrowa wobec nauczycieli zaowocowała nie tylko ich sukcesami, ale wiązała na trwale ze szkołą. Tworzył warunki dla rozwoju tak ludzi, o czym świadczą mieszkania nauczycielskie, możliwości doskonalenia i dokształcania, jak i obiektów, czy to jako wybitny dyrektor popularnego technikum, czy jako radny powiatowy i wojewódzki, czy też jako przewodniczący komisji oświaty i kultury wojewódzkiej i powiatowej rady.
Żył dla innych, czasem surowy i konsekwentny, ale zawsze wyciągający do nich pomocną dłoń. Zawsze można było liczyć na Jego wsparcie i bezinteresowność. Jego wola działania dla innych wyzwalała aktywność społecznikowskiego działania, gdy był już emerytem. Nie zabrakło Mu wówczas energii, pomysłowości, życzliwości dla ludzi, których obdarzał zawsze uśmiechem i zarażał pogodą ducha.
Dostrzegano Jego talenty i sukcesy, przyznając Mu najwyższe odznaczenia państwowe i resortowe, nagrody, tytuły honorowe, w tym: Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski i inne oraz medal Za zasługi dla Miasta Pułtuska.
Oddany ludziom obcym, nie zapominał o najbliższych, bez których tak naprawdę nie byłby tym, kim był. Zawsze mógł liczyć na miłość, troskę i wspierającą rolę najbliższych – żony i córek z rodzinami.
W szczerości serca łączymy się z nimi w ich bólu. Kolega Władysław był wśród nas, był jednym z nas, tylko doskonalszy. Zapamiętamy Jego miękki głos, pogodny uśmiech, życzliwe spojrzenie prosto w oczy, a patrząc na Jego dzieło życia wiemy, że będzie nam Jego brakować. Ale po to jest pamięć, by przenosiła przez czas niepospolitość i wyjątkowość – to, co nazywa poeta „ptasimi lotami w niebie”. Każdy człowiek, tak i On, drogi Nam Kolega Władysław, był podobny do tchnienia wiatru, Jego dni, chociaż długie jak cień, minęły.
„Bo nic nie dzieje się przedwcześnie, i nic się nie dzieje za późno,
i wszystko się dzieje w swym czasie, wszystko”.
On i Jego czyny pozostaną w naszej pamięci na zawsze.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *