pultuszczak

Facebook


POŻEGNANIE BONIFACEGO KOZŁOWSKIEGO

2021-01-12 4:02:44

Bonifacy Kozłowski, po prostu BONEK, mąż zmarłej niedawno Jadzi, ojciec Iwonki i Czarka, podążył w chmury za swoją żoną. Ja i mój mąż mieliśmy zaszczyt i przyjemność kolegowania się z OBOJGIEM

Dziś, wyrażając współczucie JEGO DZIECIOM i WNUKOM, żegnam GO fragmentami tekstu opublikowanego ponad dwadzieścia lat temu, tekstu, który pokazuje Bonifacego jako filar kultury na Mazowszu, tancerza zawołanego, niosącego tradycje Kurpi Białych po regionie, kraju i za jego granicami.

Mój ówczesny reportaż („NIE) JESTEM SOBZIE OBRYCANIN”) nie odnosi się jednak do: jego człowieczeństwa, do niewadzenia nikomu, do życzliwości do ludzi, do kultury bycia, do jego poczucia humoru i tytanicznej wręcz pracowitości. I do miłości do lokalnej piłki nożnej oraz innych dyscyplin sportowych, i do gawędziarstwa, od którego trudno było się oderwać. Odnosi się do Jego pracy, jak to się mówi, na kulturalnej niwie.

***

W zespole Bonifacego Kozłowskiego tańczył i śpiewał kandydat na prezydenta Jarosław Kalinowski, który folklorem zaraził się na całe życie. Najstarszymi jego tancerzami i śpiewakami są państwo Ładowie z Porządzia. Ona ma 74 lata, on 73. Tańczą i śpiewają już 21 lat. Mówią, że dokąd będzie z nimi pan kierownik, będą i oni. Stawiają się na scenie jak żołnierz na służbę. Najmłodszą jego artystką jest Ania Kalinowska, dziesięciolatka, która do zespołu przyszła jako siedmiolatka. Ośmiu jego tancerzy zdobyło zawód choreografa.

Bonifacy zjeździł Polskę wzdłuż i wszerz, bywał z zespołami w wielu krajach Europy. W ciągu 21 lat cztery razy wystąpił w Pułtusku. Co pięć lat Pułtusk przypominał sobie o Bonku, chociaż Bonek o Pułtusku myślał nieustannie.

Obecnie prowadzi dwa zespoły zanarwiańskie – DZIECI PUSZCZY BIAŁEJ i PUSZCZA BIAŁA. Ich siedziba mieści się w Pniewie. Członkami zespołów są mieszkańcy z dziesięciu kurpiowskich wsi. Wielu z nich pochodzi z Rząśnika i Dąbrowy.

Oczkiem w głowie Kozłowskiego, od 20 lat, jest uczniowski zespół golądkowski, znany jako najlepszy w kraju w kategorii szkół ponadpodstawowych. Jakby tego tańczenia i śpiewania było mało, prowadzi jeszcze zespól w Serocku przy ZSR, gdzie znajduje doskonałe warunki do pracy, dzięki dyrekcji szkoły i życzliwemu zainteresowaniu burmistrza Sokolnickiego oraz jego zastępcy Zająca.

– Tydzień ma 7 dni, doba 24 godziny, miesiąc ma 30 dni – wystarcza czasu, żeby się nie nudzić i propagować Pułtusk i Serock, Golądkowo i podpułtuskie wsie w całej Polsce – twierdzi choreograf.

*

Bonifacy jest człowiekiem niespokojnym twórczo. Wiecznie w biegu. W drodze do swoich ludowych artystów i w biegu za myślami lub pomysłami własnego chowu. Jeśli nie śpiewa i nie tańczy, nie pracuje nad choreografią, nie ratuje pieśni ludowych od zapomnienia, a zebrał ich ponad 300, to na pewno pisze. Niedawno skończył książkę, „pierwszą i ostatnią”. Myśl o niej musiała się zrodzić, dała upust szerokiej wiedzy nagromadzonej latami, zasłyszanej we wsiach Puszczy Białej. Do repertuaru swoich zespołów wprowadzał pieśni, tańce, obrzędy i zwyczaje – wszystko zebrane przez siebie. Odkąd, daaawno temu, podjął pracę z zespołem KURPIE BIAŁE w Obrytem czy KURPIE GOCIE w Golotczyźnie, zbierał po okolicznych wsiach… słowa. Zbierał je, jak zbiera się jesienne liście z mazowieckich miedz i grzyby w lasach. I do kosza. Prowadził wywiady z ludźmi, kazał sobie śpiewać, co usłyszał, nagrywał, kazał ludziom tańczyć, chociaż nie zawsze im było do tańca, zapisywał kroki. Tańczyli przed nim ci, którzy już hasają na niebiańskich polanach. Kilkadziesiąt lat zbierał materiał do książki, pisał ją „okrągły roczek”. Tak powstał „Folklor muzyczny i taneczny Puszczy Białej”, obejmujący 140 pieśni, scenariusz wesela z regionu Puszczy Białej w formie widowiska, doroczne obrzędy i zwyczaje, także opis tańców i bajecznie kolorowe zdjęcia kurpiowskich strojów. Ale… Ale książka jest, a jakby jej nie było, nie wyszła drukiem, bo pieniędzy nie było. Ani urok polki równej, ani trzęsionej, ani galopki czy cyganki, niestety, nie spowodował, że ci, którzy mogli, pieniędzy nie dali. Może Bonek za mało prosił, zbyt rzadko pukał do drzwi, za którymi znajdowali się ci, którzy mieli władzę. (Książka wyszła drukiem w 20O4 roku – dop. z 2020 roku). Władzy oczywiście było na rękę, że Bonek rozsławia folklor Puszczy Białej na licznych festiwalach krajowych i zagranicznych, że reprezentuje Polskę na festiwalach i wielokrotnie – we Francji, na Węgrzech, w Bułgarii, na Litwie i Słowacji, w Estonii i na Ukrainie. Że wraz z artystami koncertował w Filharmonii Narodowej, w studiu muzycznym im. Lutosławskiego na Woronicza, że dawał wywiady w radiu i telewizji. Że dziesiątki razy był na antenie radiowej…

*

Owszem, za całokształt działalności zespołu Puszcza Biała został uhonorowany najwyższą nagrodą im. Oskara Kolberga i nagrodą ministra kultury, potem wojewody za ochronę dziedzictwa kulturowego.

*

Bonifacy mówi, że spełnia swoją powinność. Od 1963 roku, kiedy to zjawił się w Pułtusku. Zakładał zespoły tam, gdzie żyli autentycznie utalentowani twórcy ludowi, „nosiciele autentycznego folkloru”. Nigdy nie zastanawiał się, ile może zrobić jeden człowiek. Uważał, że każdy powinien robić to, co lubi, kocha i potrafi – stąd sukcesy. Nie było festiwalu, z którego nie przywiózłby jakiejś nagrody. Mówił: – Przetrwamy i ocalimy, co jest najwspanialsze dla naszego regionu, dla całego powiatu pułtuskiego…

ŻEGNAMY CIĘ, DROGI BONKU!

 

Grażyna i Kazimierz Dzierżanowscy

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *