pultuszczak

Facebook


Pomoc płynie lawinowo

2015-10-28 12:13:52

O rzut kamieniem od szkoły stoi domek wymagający natychmiastowego remontu. Bez mediów. Szczególnie dotkliwy był tam brak wody, którą mieszkańcy przynosili od sąsiadów, dziś noszą ją ze szkoły. O tę wodę dla rodziny TYGODNIK już się upominał, niestety, bez rezultatu. Teraz, w obliczu rodzinnej tragedii, śmierci matki ośmiorga dzieci, pomoc płynie lawinowo

– Ze zdrowiem 35-letniej pani Anny było coraz lepiej. Była po terapii. Przybrała na wadze 10 kg, cieszyła się życiem rodzinnym, dbała o swoje dzieci, często bywała w szkole. Jak i w kościele. Była pogodna i uśmiechnięta, babka na sto dwa – mówi Ewa Bochenek, dyrektor miejscowej podstawówki, obecnie koordynatorka pomocowego komitetu.

– Tragedia wydarzyła się zupełnie niespodziewanie. Nie chciałam uwierzyć. Pierwszy telefon skierowałam do ciebie, potem do innych – wyjaśnia mi Ewa. – Guz trzustki, bóle miała niesamowite, a lekarka rzuciła: „Co do trupa mnie tu zawołaliście?” – powie mi wdowiec, pan Rafał, głowa rodziny. Ewa: – A rodzina to dziewczynki – lat sześć i dziewięć, i sześciu chłopców. Do nas uczęszczają chłopcy w wieku siedmiu i jedenastu lat, dwóch jest uczniami gimnazjalnej „czwórki”, dwóch kształci się w kierunku zawodu kucharza w ZS PRUSA, jeden z nich jest już pełnoletni i w tym roku kończy szkołę. Mógłby szybko znaleźć pracę.

To dla niego TYGODNIK prosi o pomoc w nauce języka angielskiego, nieodpłatnie. Znajomość języka pomogłaby chłopcu w znalezieniu atrakcyjnej pracy, lepiej opłacalnej.

– Rodzina trzyma się razem, pomaga sobie. Dzieci zawsze były związane ze sobą, ale śmierć mamy jeszcze bardziej je scaliła. Mają świadomość, że muszą być ze sobą, że tak im będzie łatwiej żyć.

A pan Rafał? Ciężko przeżywa odejście żony, sytuacja go przygniotła, przerosła, nie pracuje, bo jak przy tylu dzieciach, ale daje radę. Pomaga MOPS. To sposobny człowiek, z zawodu murarz – tynkarz. Już w czasie wakacji odnowił pokój i kuchnię, jest czyściutko, ciepło. Woda? Właścicielka domu, pani Sz., zgodziła się na przyłącza, zbieramy pieniądze na materiały, wykonanie zrobi pan Waldemar Wojtaszek nieodpłatnie. Woda więc będzie, okazuje się, że ona tam kiedyś była, jak szambo – wyjaśnia dyrektor Bochenek.

W nieszczęściu rodziny K. szczęściem jest to, że płynie pomoc. Koordynatorka Bochenek wylicza: -Sponsor ufundował cztery łóżka piętrowe, cztery rodziny z Pułtuska, które chcą pozostać anonimowe, przekażą meble do sypialni, pralkę, kuchnię gazową. Przywiozą płytę, tapetę, zaangażowały do pracy pana Rafała, żeby nie pogrążał się w rozpaczy. Dały więc i wędkę, i rybę…

A roboty huk, trzeba wyremontować i zaaranżować kilka pomieszczeń, łącznie z łazienką.

-Co potrzebne najbardziej? Materiały, ale nimi już zajęli się sponsorzy. Z artykułów spożywczych konserwy, pasztety, mięsa, ciasta pakowane… Najważniejsze pieniądze, pieniądze, pieniądze. Ewa Bochenek wylicza jednym tchem: – Prosimy nawet o 10, o 20 złotych… W szkole mamy stosowną puszkę… A niedawno na koncie było w 2.700 zł. O pomoc zwróciłam się do szkół na naszym terenie, odpowiedziała szkoła nr 2, 3, w Przemiarowie. Pomaga ZS im. Bolesława Prusa. Pomoc przyjdzie z ZPO w Winnicy – ze szkolnego koła wolontariatu, około 3 tysięcy zł obiecał poseł Kowalczyk. Pan Marek Wojtaszek przywiózł sporo artykułów spożywczych. Przedszkole Stasi Las koło Serocka przekazało artykuły spożywcze i chemiczne. Do akcji włączy się również pani Maria Ponichtera, pan Trojgo. Wiceminister Nalewajk przekazał 9 pledów. Pracownicy UG zbierają fundusze na kanalizację domu. Pan Adam Makowski przekazał kuchnię z wężownicą. Ksiądz proboszcz Sławomir Stefański chce wyposażyć pokoik dziewczynek w mebelki. Wspomoże też pan Wełna. Dziewczynki mają już kurtki na zimę, buciki. Kurteczki i buciki załatwił pan Włodzimierz Gnas, pani Kamila Mokrzycka z UG też przywiozła piękne ubrania i środki higieniczne.

„Jakie to jest piękne, ja w życiu nie miałam takich ubranek” – cieszyła się MALUTKA. Wychowawczynią Ineski jest pani Marta Domańska. Właśnie przymierza dziewczynce nowe buciki z kolorowymi rysunkami. – To mała rozrabiaczka, tak mówimy o niej. Dziś chowała się do szafy…

– słyszę. Wiktorię tuli pani Hania Chojnowska. Wszyscy w szkole matkują osieroconym – taka szkoła to pociecha dla tych, co w rozpaczy.

Pan Rafał: – Mnie nic nie potrzeba, tylko dla dzieci. Ubranka, żywność, chemia… Najważniejsze, że muszę sobie radzić, są dzieci. Ale wszystko do mnie wraca, przeraża… Co spojrzę na rzeczy żony, to zaraz się trzęsę, zaraz płaczę. Ale obiad robię, dziś będzie pomidorówka na rosole. Dzieci jakoś sobie radzą, tylko Patryk zamknięty, nie chce skorzystać z pomocy psychologa, ja korzystam. Co by się przydało, pyta pani… Talerze by się przydały, zastawa stołowa, sztućce i kubki. Bo łóżka będą, koce, dywaniki, będzie pościel…

Pomoc płynie, ale wiadomo, kiedyś ustanie… Trzeba będzie pomagać kolejnym nieszczęśliwcom. Śpieszmy się pomagać potrzebującym – w kolejce życia wciąż będą czekać następni. I następni.

Z telefonu Ewy Bochenek, po napisaniu tekstu

– Pan poseł Henryk Kowalczyk wpłacił już obiecana sumę – 2,800 zł. Rodzeństwo ma już swój wymarzony pokój, w nim komoda, piętrowe łóżka z materacami i pościelą. Dywan. W pokoju gościnnym pojawiał się komoda, w kuchni stoją nowe meble, wymieniono zlew. Domownicy coraz śmielej myślą o nowym domu, który ma powstać z inicjatywy Bartłomieja Bodio (Lubelskie Drewno – Regionalny Klaster i Wrocławska Izba Rzemieślnicza).

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *