pultuszczak

Facebook


POLSKI ROCK NA ZAMKU

2019-07-10 3:45:20

W minioną sobotę i niedzielę przyzamkowym amfiteatrem im. Krzysztofa Klenczona rządziła muzyka. Ale zanim spod zamkowego wzgórza popłynęły piosenki Klenczona i Czerwonych Gitar w wykonaniu pułtuszczan – koncert NIKT NA ŚWIECIE NIE WIE – nastąpiło otwarcie wielce ciekawej wystawy złożonej ze zbiorów Wiesława Wilczkowiaka – ROCK ZACZĄŁ SIĘ W GDYNI

O to, co mieści wystawa, a i o inne sprawy,  zapytaliśmy samego Wiesława Wilczkowiaka, (Stowarzyszenie Muzyczne CHRISTOPHER im. Krzysztofa Klenczona). – Tak, to są moje zbiory. A co ja na to, że Pułtusk odszedł od formuły festiwalu imienia  Krzysztofa Klenczona? Ja reprezentuję FUNDACJĘ POLSKIEGO ROCKA  Franciszka Walickiego!  I to są zbiory dotyczące polskiego rocka. To nie jest Krzysztof Klenczon sam… Tak, dużo tu plakatów, ale powinno być więcej. Ta mała gitarka? To jest nagroda dla Franciszka Walickiego, którą otrzymał bodajże od FUNDACJI Sopockie Korzenie i którą to przekazał mnie z myślą, żebym stworzył muzeum polskiego rocka. Myślę, że kiedyś powstanie, mam taką nadzieję. Zdjęcia? Tak, jest duży ich zbiór, wiele dostałem od  wokalisty  pierwszego  polskiego zespołu Rytm and Blues Marka Tarnowskiego. Przekazał mi swoje zbiory plus wycinki z gazet i to są dla mnie najcenniejsze zbiory. A pamiątki związane z Klenczonem? Nie, nie mam nic. A tu jest gitara, którą dostałem od zespołu Trzy Korony z Torunia, od Jurka Niszewskiego, który był wokalistą w tym zespole. Tam jest wzmacniacz gitarowy, lampowy, który otrzymałem z domu kultury w Gdańsku, a tu bluzka różowa Ady Rusowicz z koncertu, dalej stroje Wojtka Kordy, też z koncertu, jest szeroki pas z klamrą, w którym śpiewał Rock n roll is king. Co mi mówili przekazujący dary? Właśnie, że u mnie nie zginą, tak też mówił Marek Tarnowski. „Przekazuję to tobie, bo wiem, że u ciebie to nie zginie, że to wykorzystasz”. Tak samo mówił Wojtek Korda. Nie, na razie nic mi nie zginęło, ale czekam, kto mi jeszcze coś przekaże. Są takie zbiory, pochowane w szufladach (dopiero podczas pisania tekstu przypomniałam sobie, że mam notes z autografami znanych rock-owców, wśród nich wiele podpisów muzyków z Czerwonych Gitar – dop. GMD). Mam nadzieję, że ludzie zaczną  je wyciągać na światło dzienne dla następnych pokoleń. Czy powiedziałem Alicji Klenczon, żeby mi coś przekazała? Niekoniecznie (ładny półuśmiech mojego rozmówcy – GMD). Niekoniecznie! I są płyty, ta jest wydana  w Stanach Zjednoczonych przez Krzysztofa – The Show Never Ends – o, ją dostałem jednak od Alicji!!! A tę statuetkę dostałem w Szczytnie za działalność na rzecz Krzysztofa Klenczona. Gdzie będzie to muzeum? Tylko w Gdyni, tam powstał polski rock n roll. Tam był początek w Klubie Marynarki Wojennej w kinie MEWA, tam zagrał pierwszy polski zespól rock n rollowy Rytm End Blues. Później zagrali jeszcze w Klubie MW RIWIERA, a następnie w klubie młodzieży socjalistycznej PICCOLO, a dopiero 24 marca `59 roku  w Rudym Kocie w Gdańsku. I dziennikarze ogłosili, że jest to początek polskiego rocka, co jest nieprawdą. Że jestem zakochany w rock n rollu? Tak! Jestem w nim od małego, od lat młodzieńczych. Gdy miałem lat 14 to, już chodziłem pod PICCOLLO właśnie, od tyłu, bo nas nie chcieli do lokalu wpuścić. I tam słuchaliśmy rock n rolla, słuchało się też RADIA LUXEMBOURG. Kolega, który pracował w sklepie muzycznym, stawiał  głośniki na ulicy i tam schodziło się pół Gdyni, młodzieży, słuchało się i tańczyło… Tak, mieszkańcy Gdyni nadal są rozkochani w tej muzyce. Organizowałem kilkanaście NON STOP-ów w Gdyni, też z takim  zespołem legendarnym Złote Struny, z tego zespołu wywodził się Seweryn Krajewski. Nie, od Seweryna nie mam nic. Nie mam z nim kontaktu…

  Dyrektor DP Michał Kisiel, prężny inicjator spotkań z kulturą i sztuką na zamku, powitał zgromadzonych na dziedzińcu zamkowym, wśród nich panów Wiesława Wilczkowiaka i Macieja Cybulskiego („Jest z nami od początku grania rocka w Pułtusku” – zaznaczył dyr. Kisiel). – Przygotowaliśmy tę wystawę, chcąc żeby młode pokolenia również czerpały z dorobku twórców rock n rolla: i muzycznych, i kompozytorskich, i tekstowych. Przenieśliśmy się więc w czasie…  I tu muszę powiedzieć, że bardzo dziękuję za tę szybką akcję, za wystawę panu Wiesławowi. Zrobił ją dla nas społecznie i to jest ważne ze względu na to, że takie przedsięwzięcia wymagają wielu środków pieniężnych. Bardzo panu za ten gest i trud dziękuję.  A pan Wiesław to postać znana w świecie muzycznym. A wystawa? ROCK ZACZĄŁ SIĘ  W GDYNI jest już  czwartą wystawą w Pułtusku na krużgankach zamkowych, odbywały się one w ramach festiwalu im. Krzysztofa Klenczona, a dzisiaj mamy ją w ramach koncertów, które chcemy zaprezentować pułtuszczanom.  Tak więc  wystąpią dziś  mieszkańcy naszego miasta, zaśpiewają najbardziej znane utwory  Klenczona w swoich aranżacjach, a po nich Czerwone Gitary.

  Część muzyczną NIKT NA ŚWIECIE NIE WIE poprowadziło zgrabne TRIO, czyli Kamila Mokrzycka, Monika Żebrowska i Andrzej Buźniak (absolutnie estradowy głos). Wystąpili w niej: Miejska Młodzieżowa Orkiestra Dęta  OSP  z solistkami: Julią Bielińską, Olgą Grzywacz, Aleksandrą Zawadzką; Artystyczny Zespół Estradowy MCKiS pod opieką artystyczną Izabeli Sosnowicz-Ptak i muzyczną Stanisława Rudnickiego oraz zespół muzyczny Luzz-Band.

Jako ciekawostkę podajmy, że wśród publiczności zasiadł „gość wyjątkowy, osoba, dzięki której kilka pokoleń Polaków  mogło wzruszać się i bawić, słuchając słów piosenek Czerwonych Gitar, to człowiek – ikona, pan Krzysztof Dzikowski”.

 – Przychodzi taki moment, kiedy najlepiej jest czynem uczcić pamięć Krzysztofa Klenczona. A ten czyn to będzie wspólne śpiewanie mieszkańców ziemi pułtuskiej piosenek Krzysztofa Klenczona i Czerwonych Gitar. Już to wspólne śpiewanie ćwiczyliśmy z okazji Święta Niepodległości, więc myślę, że i to wydarzenie pójdzie nam znakomicie – powiedział Henryk Kowalczyk, MINISTER ŚRODOWISKA.

Jako pierwsze  na pięknej scenie amfiteatru stanęły Julia, Olga i Aleksandra. To one wraz z MMOD pod kierunkiem Andrzeja Kalinowskiego rozpoczęły PUŁTUSKIE ŚPIEWANIE.

  Ciepły wieczór tego dnia zakończył koncert CZERWONYCH GITAR. A nazajutrz, w niedzielny wieczór, znowu koncerty – wystąpił Carol Markovsky  rodem z Makowa Mazowieckiego i zaszalały ŻUKI.

  Jakieś refleksje? To były bardzo udane dni z piosenkami dobrymi na wszystko. Pamiątką po nich będzie śpiewnik z piosenkami Krzysztofa Klenczona i Czerwonych Gitar wydany przez Dom Polonii w Pułtusku. Świetny pomysł.  W moje ręce  trafił z rąk przemiłego chłopca –  Jacka Zawadzkiego, pułtuszczanina.

Grażyna M. Dzierżanowska

Na pułtuskie święto muzyki zaproszono również Alicję Klenczon, żonę Krzysztofa Klenczona. Do Pułtuska przyjechać nie mogła, ale przekazała nam list, skierowany do mieszkańców, gości i organizatorów.

SZANOWNI PAŃSTWO
mieszkańcy Pułtuska i goście innych miast, uczestnicy warsztatów muzycznych Music Camp i koncertów Rock na Zamku.
Bardzo serdecznie żałuję, że nie mogę być dzisiaj z Wami. Niestety, z wielu przyczyn nie była możliwa moja podróż do Polski i Pułtuska w obecnym terminie. Jak wszyscy wiecie, w bieżącym roku nie odbędzie się Pułtusk Festiwal Krzysztofa Klenczona. Taka jest decyzja burmistrza miasta i nie chcę z nią polemizować. Szkoda, ponieważ przez te ostatnie kilka lat udało się nam stworzyć imprezę już o ogólnopolskim i ogólnopolonijnym zasięgu.
Myślę, że powinniśmy w przyszłości kontynuować promocję miasta Pułtusk przez muzykę jego syna Krzysztofa. Cieszymy się z udziału młodych artystów, którzy brali udział w konkursie festiwalowym. Wielu z naszych laureatów idzie dalej drogą artystyczną. Trzymamy za nich kciuki.
Cieszymy się ogromnie z rozwoju naszych warsztatów artystycznych Music Camp. Wspaniali nauczyciele i zdolni uczniowie, na terenie tak bardzo sprzyjającego nam Zamku Domu Polonii, po raz kolejny spotkali się w upalne dni, wspólnie doskonalili swoje umiejętności muzyczne. Cieszę się bardzo, że dzieje się to pod patronatem organizacyjnym Fundacji imienia Krzysztofa Klenczona. Pozdrawiam serdecznie wszystkich uczestników i życzę Wam wielu sukcesów.
Cieszę się także, że w koncertach Rock na Zamku wezmą udział Czerwone Gitary i Żuki. Obu tym formacjom bliska jest muzyka Krzysztofa. A motto koncertów: „mieszkańcy ziemi pułtuskiej śpiewają i grają piosenki Krzysztofa Klenczona i Czerwonych Gitar”, mówi samo za siebie.
Życząc wszystkim uczestnikom i widzom znakomitej zabawy, pozdrawiam serdecznie z Arizony. Do zobaczenia wkrótce.
Alicja „Bibi” Klenczon

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *