pultuszczak

Facebook

Podejrzani o zabójstwo w rękach policji

2017-03-20 9:05:16

Pułtuscy policjanci z wydziału kryminalnego wyjaśnili okoliczności brutalnej zbrodni, do której doszło w lutym na terenie miejscowości Zatory. W związku ze sprawą zatrzymano cztery osoby. Zebrany w sprawie materiał dowodowy pozwolił postawić im zarzut zabójstwa

Do zbrodni doszło w połowie lutego. Policjanci uzyskali informację, że w Zatorach doszło do pobicia 24-latka. Miał liczne rany. Mężczyzna poniósł śmierć na miejscu. Do zdarzenia skierowani zostali funkcjonariusze prewencji, ekipa dochodzeniowo-śledcza wraz z prokuratorami rejonowymi w Pułtusku. Policja przeprowadziła oględziny, przesłuchiwała świadków i zabezpieczyła ślady. Wszystko wskazywało na to, że 24-latek padł ofiarą zabójstwa.
Zebrane przez śledczych dowody, intensywne i nieustanne czynności procesowe i materiał operacyjny wskazywały, że związek z tym zdarzeniem mogą mieć osoby, które znały ofiarę. Uzyskane w toku śledztwa informacje pozwoliły na ustalenie pierwszej osoby. Zatrzymany został mieszkaniec pow. pułtuskiego, który usłyszał zarzut utrudniania postępowania i zacierania śladów przestępstwa. Objęty został dozorem policyjnym.W niecały tydzień po zabójstwie na terenie województwa kujawsko-pomorskiego zatrzymana została kolejna osoba. 34- letni mieszkaniec powiatu legionowskiego. Na wniosek Policji i prokuratury został tymczasowo aresztowany.
Na początku marca ustalono dane personalne mężczyzny, którego podejrzewano o zabójstwo. Mężczyzna ukrywał się przed organami ścigania. Kilka dni później został zatrzymany. 40- letni mieszkaniec Warszawy usłyszał zarzut zabójstwa z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Został aresztowany. Ponadto od podejrzanego zabezpieczone zostało mienie o wartości 30 tys. złotych.W miniony wtorek na terenie Warszawy zatrzymano ostatniego podejrzanego (34 lata), który w ubiegłym roku, po 10 latach, opuścił zakład karny.
Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że motywem zbrodni mogły być porachunki związane z narkotykowymi transakcjami.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *