pultuszczak

Facebook


PLOCIUSZEK

2019-08-23 1:01:37

Lubimy gadać z zastępcą burmistrza Tomaszem Sobieckim, zawsze się przy tych rozmowach pośmiejemy. Ostatnio mówiliśmy o zielonych przestrzeniach, które powstają w Pułtusku, na Popławach i w Grabówcu. Roboty przy nich huk, a te mają być skończone w bieżącym roku. Przyglądamy się tymże robotom.  Na tę przy Widok zerkamy po kilka razy dziennie, ba, słyszymy ją od godziny 6.15 każdego ranka. Warczą piły. Ale do rzeczy… I tak sobie rozmawiamy z zastępcą burmistrza… Mówimy: – Obym dożyła ukończenia tych zielonych inwestycji. A pan Tomasz, pocieszająco: – Nie ma obawy! I to się nazywa pocieszeniem i komplementem zarazem.

Robota na Widok jeszcze w proszku, a ludzie już się martwią, że zimą będą łamać nogi na – tak im się wydaje –  śliskich, licznych  tu chodnikach. Charakterystyczne zachowanie pesymistów i ludzi WIESZCZĄCYCH!  Spytaliśmy więc z marszu pracownika układającego chodniki o ten zimowy (po) ślizg. Powiedział, że nie ma obaw. I poszurał stopą o chodnik. „Widzi pani, że jest tarcie?”. „No widzę” – powiedzieliśmy, chociaż nie wiemy, czy uwierzyliśmy  do końca, czyli na amen.  Bo przecież może być tarcie i może być ślizg. No nie?

Dostaliśmy zaproszenie na otwarcie kompleksu handlowego Vendo Park. 22 sierpnia godz. 9 – otwarcie sklepów (nowe marki). Atrakcje? Dla dzieci, dla smakoszy Food Trucków, dla wszystkich – występy artystów lokalnych i o godz. 17 Sarsy. I powiemy na koniec to, o czym i wy mówicie: i kto by pomyślał, że tyle będzie w Pułtusku marketów, supermarketów i jeszcze Vendo Park! Ten nasz to już dwunasty z kolei w kraju. I co ciekawe, w tym zagranicznym dziele mamy pułtuski akcent, o który nam, pułtuszczanom, biegało. To renowacja i wtopienie w budynek handlowy zabytkowych elementów  dawnego dworca PKS, tych ceramicznych w kolorze brązu. Popatrzcie na nasze zdjęcie, już archiwalne.

Niestety, nie ma w tym roku, chyba, pomidorów na przydomowym stoisku w Grabówcu. A jakie były smaczne, a jakie różnorodne. Jakie kolory. Z tymi pomidorami to jest tak, że co kupisz, to nie takie w smaku, jak sobie wymarzysz i jak sobie wyobrazisz. Niby wąchasz… ogonek, czujesz wyraźnie pomidorowy zapaszek, znany z dawnych lat, kiedy pomidory miałeś na wyciągniecie ręki, na działce, w ogródku, a kiedy zagłębisz zęby w czerwony miąższ, to… nie to! Albo skóra jak na byku, albo kwas, że za uszami trzeszczy, albo bezsmakowa masa.

Ludzie się zachwycają rybami u Piotrka Socharskiego. I OK, ale nikt nie wskazuje na smaczne krewetki, właściwie krewety. Dostajesz ich pięć czy sześć, dużych, więc możesz się nasmakować. I chociaż my lubimy krewetki bez tempury, GOŁE, w maśle, z czosnkiem i cebulką, z przesmażoną żywą papryką, z dużą ilością cytrynki i zielonej pietruszki, to wcięliśmy dwie porcje PIOTROWYCH krewetek i to po porcji ryby!  I to się nazywa magia. Jedzenie na świeżym powietrzu, nad Narwią i w miłym towarzystwie. My akurat jedliśmy, rozmawiając miło i niespiesznie z panem Sławomirem K., tatą pana Piotrusia K. i dziadkiem utalentowanego malarsko wnusia. I już wiecie – z mężem Marylki K. oczywiście. Mili ludzie.

Zaczęliśmy od terenów zielonych i na nich skończymy. Zapytaliśmy zastępcy burmistrza, kto będzie dbał o te zielone przestrzenie, na których roślin tyle, co  kocich łbów na rynku. Powiedział, że przez rok to ci, którzy je tworzyli, te przestrzenie. OK, ale chyba sprzątać śmieci nie będą, chwastów wyrywać także, najwyżej dosadzać rośliny, może formować krzewy… Już się więc lękamy o to, co się będzie działo wśród tej zieleni, skoro nie potrafimy uporać się z chwastami w widocznych miejscach, np. na trawniku przed 4 Stronami Świata. Chwasty tam były dorodne, powiedzieliśmy o nich zastępcy burmistrza i… znikły. Kiedyś legendy przechodziły z ust do ust, tak ocalały dla przyszłych pokoleń. Teraz z usta do ust przekazujemy sobie informacje o tzw. niedoróbkach. Bo odpowiedzialni za ich usuwanie niedowidzą.

GMD

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *