pultuszczak

Facebook


PIELĘGNUJ MAGIĘ ŚWIĄT

2018-12-05 10:31:07

Ranek. Piątek. Dwudziesty trzeci dzień listopada. Szaro. Za oknem brązowiejące trawy. Dobrze, że wysokie, nawet bardzo – bloków nie widać. Jeszcze różowieją wrzosy, zielenieje lawenda. Na stole pierzaste chryzantemy w fiolecie. Ale… Ale za miesiąc będzie… dzień do Wigilii

Nie przyszłoby mi to do głowy, gdyby nie upiorna w sny noc. Siedzę więc bezmyślnie przed telewizorem, przerzucając się z jednego rannego programu na drugi. Zrzucam z siebie sny, otrzepuję z obrazków nocy. Nagle… MAGIA ŚWIĄT. Pielęgnuj magię świąt. Daj się ponieść magii świąt…

I zaraz obrazek w głowie. Ożywa z każdą chwilą. Kościuszki. W kuchni cieplutko, babcia podrzuca węgiel do i tak rozpalonej kuchni. Siedzę w koszulinie na stołeczku. Gardło już nie boli, chociaż jestem świeżo po ciężkiej anginie.

Ktoś tupie w sieni, którą dzielimy z państwem Sadowskimi. Otwierają się drzwi, bucha zimno, i do kuchni wsuwa się… świerkowy wierzchołek. Im więcej świerku w kuchni, tym więcej leśnego, „zimnego” zapachu. Tak pachnie tylko raz w roku.

Na choinkę już czeka żelazny stojak, wykonany przez tatusia u Glinki. A choinka? Ta stanie niedaleko świętego obrazu z Panem Jezusem. Ubierzemy ją z siostrą. Na pewno zawiśnie na niej słomkowo – bibułkowy łańcuch, bombki i bombeczki. Gałązki obciążą świeczniki z cienkiej blaszki, kolorowe. Na wierzchołku drzewka znajdzie się srebrny czubek, pod nim srebrna gwiazda z pazłotka. No i koniecznie anielski włos, który sypnie się z samej góry do samego dołu.

Kwaśny zapach kapusty roznosi się po całej kuchni. Gotują się warzywa na sałatkę. Moczy się drobna fasola z ogródka za domem pani Czulińskiej. Moczą się śledzie z beczki z pomarańczową ikrą i łososiowym mleczem dostarczone przez ciotkę Zosię Zalewska ze sklepu na Daszyńskiego, gdzie pracowała. (Kiedy była bufetową na stacji autobusowej, dworcowi pijaczkowie mówili do niej: „Pani Zosiu, granata poproszę”, a GRANAT to był kotlet mielony. Twardy jak kamień. Wszyscy lubili moją ciotkę Zosię, brata-łatę). W wiadrze łomocze się karp. Z okien schodzi srebrzysty krajobraz namalowany przez mróz…

Magia świąt. Pielęgnuj magię świąt. Daj się ponieść magii świąt.

Za moment rozpocznie się przedświąteczne sprzątanie, szorowanie, czyszczenie. Zmiana firan, zasłon, pościeli.

Za chwilę zacznie się zakupowe szaleństwo. Tymczasem myślisz, co gdzie kupić i co z tego zrobić. Żeby smakowało, żeby rodzinka mówiła „Ach, pyszne!”, żeby było inaczej niż w poprzednie Boże Narodzenie.

Więc mięsa i wędliny. Jakie? Gdzie? Kaczka z Lidla czy gęś z Kauflandu, flaki od Lenarcika czy indyk z drobiowego przy 17 Sierpnia. A ryby? Śledzie, karpie i łosoś? Pewnie od Piotrka Socharskiego, jak co roku. A łosoś wędzony na zimno czy zamacerowany przez siebie. To pycha. A może pstrąg w plastrach na zimno? A drób nadziewać czy dusić. Pewnie perliczki z Lidla. Ale dla Olusia to na pewno ZWYCZAJNE kotleciki mielone z mięsa z Intermarche. Wypróbowane. Bo makowiec to na pewno zamówić. Trzeba poprosić Wandę, a potem odebrać ciasto z… zakładu fryzjerskiego. A wędliny? Od pana Adama Kowalczyka czy od pana Andrzeja Marjańskiego, czy od państwa Jużyków z Doliny Serowej. Acha i zamówić pierogi z Naszej Pierogarni, żebym tylko nie zapomniała, bo w zeszłym roku obudziłam się za późno. Bigos? Nie, Ata robi świetny wigilijny, ten będziemy jeść w święta.

A prezenty? Sobie kupię książkę w magicznej księgarence pana Marka Lelenia. Może dołożę coś z Rossmana? A reszcie?

A potem? Potem to tylko paść w sypialni z książką i nie doczytać pierwszej strony.

A jeszcze potem?

Goście.

Wszystko będzie na tip top, ale z tą MAGIĄ ŚWIĄT w mojej duszy to pewnie się nie uda. Zaburzy ją pamięć o dzieciństwie, o tym, co nie wróci. Ta choinka przyniesiona przez tatusia… To tupanie zaśnieżonych nóg… Obraz tych, których nie ma…

No, zaburzy ją… życie.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *