pultuszczak

Facebook


Nie cofniemy się przed niczym!

2017-02-01 11:41:40

Publikujemy list podpisany przez pułtuszczan sygnalizujący tzw. drugie dno pomysłu zakupu budynku koszarowego na cele mieszkaniowe, o którym głośno zrobiło się po ostatniej sesji i naszej publikacji. Niektóre, zbyt śmiałe i ostre stwierdzenia z oryginalnej treści listu, zmuszeni byliśmy wyrzucić lub zmienić. Pod listem publikujemy wyjaśnienia przedsiębiorcy K.P. który odezwał się do redakcji po ukazaniu się poprzedniego numeru Tygodnika

Publikujemy list podpisany przez pułtuszczan sygnalizujący tzw. drugie dno pomysłu zakupu budynku koszarowego na cele mieszkaniowe, o którym głośno zrobiło się po ostatniej sesji i naszej publikacji. Niektóre, zbyt śmiałe i ostre stwierdzenia z oryginalnej treści listu, zmuszeni byliśmy wyrzucić lub zmienić, ale sprawą się zajmujemy, zgłębiamy zawarte w liście informację i powrócimy do niej już za tydzień. O komentarz poprosiliśmy również burmistrza Krzysztofa Nuszkiewicza, który z przekonaniem twierdzi, że autorami listu są osoby przeciwne sensownemu zagospodarowaniu Koszar. Nie robiono tego przez lata, a on zgodnie z wyborczymi obietnicami zamierza to zmienić. W mailu do redakcji napisał: przedmiotowy tekst zawiera szereg nieprawdziwych, obraźliwych pomówień. Ewentualna publikacja listu może się spotkać z reakcją stosownie do właściwych przepisów prawa

W Pułtusku, pod rządami burmistrza Krzysztofa Nuszkiewicza, coraz część jej dochodzi do

bulwersujących faktów, obok których mieszkańcy Pułtuska nie chcą już przechodzić obojętnie. Obiecywał politykę na nowych zasadach i taką mamy: bałagan, nieprzewidywalność, lenistwo, chaos, zadufanie urzędników i brak ośrodka decyzyjnego (…). Szokującym przykładem z ostatniej sesji Rady Miejskiej (relacja w Tygodniku Pułtusk im z dn. 4 stycznia 2017 r. „Burmistrz chce kupić Koszary”) jest kuriozalny pomysł z kupnem i przebudową zdewastowanego budynku koszarowego przy ul.Tysiąclecia wraz z działką ok. 7,5 ha na cele mieszkaniowe.

Czytaliśmy o tym z niedowierzaniem, przecierając oczy ze zdumienia, bo jest to stary, zmurszały, rozpadający się obiekt o bardzo wysokich kondygnacjach 4,5 m. Była wojskowa administracja koszar wyceniła remont tegoż i sąsiedniego budynku po około 16 milionów zł każdy. Za pieniądze, które burmistrz chce wydać na kupno koszar, można zbudować od podstaw kilka nowoczesnych bloków mieszkalnych, przystępując do rządowego programu „Mieszkanie Plus”. Inwestycja proponowana przez burmistrza, śmierdzi na kilometr. Żyjemy w niedużej wspólnocie, która nie pozwala ukryć się w anonimowości. Mieszkańcy Pułtuska wiedzą, że stoi za nią lokalny biznesmen K.P., wspierany przez partyjnych kolegów z PSL. Aż. takiej prywaty pułtuska polityka jeszcze nie znała. Ludzie skierowani przez K. P. wycięli ponad 40 drzew, bez pozwolenia, z terenu byłej jednostki wojskowej i wywóz drewna odbył się jego transportem. Jego transport wywoził też elementy garaży, drzwi i płyty betonowe, z których można układać podłoże pod budowę drogi.

Jeśli uda się przepchnąć pomysł z wykupem budynku przez Radę Miejską, to K.P. otrzyma za publiczne (czyli nasze) pieniądze kolejny kosztowny prezent od PSL. A jest to możliwe, bo PSL ma większość, a jego radni nie są niczym innym, jak zdyscyplinowanym stadem do głosowania (…).

Popieramy głosy sprzeciwu wyrażone przez opozycyjnych radnych: Ireneusza Purgacza,

Ryszarda Befingera i Sławomira Krysiaka i przypominamy, że zarówno burmistrz jak i radni zostali przez nas wybrani po to, by dbać o dobro wspólne oraz racjonalnie i sensownie wydawać publiczny grosz. Obiecujemy, że nie będziemy przebierać w środkach i nie cofniemy się przed niczym, by ten gigantyczny szwindel nie powiódł się.

wkurzeni pułtuszczanie M. Brzezińska A. Kozakiewicz W,. Kuczyński J. Zalewska

Pułtuski biznesmen odpowiada w sprawie Koszar
Przesłany do nas list wkurzonych pułtuszczan, sugerujący że za pomysłem kupna budynków koszarowych i remontowania ich na mieszkania stoją jakieś nie do końca czyste interesy ugrupowania rządzącego w mieście i znanego przedsiębiorcy, wywołał ogromne zainteresowanie naszych czytelników

Po publikacji listu odezwał się do naszej redakcji również opisywany w nim przedsiębiorca K.P., który w długiej, i co najbardziej cenimy spokojnej, rzeczowej rozmowie, zapewnił że nigdy nie robił na terenie byłych Koszar nic nielegalnego. Autorzy listu zarzucali mu bezprawne wywożenie z tego terenu betonowych płyt i wycinkę drzew, również bez stosownych uprawnień i pozwoleń. K.P. kilkakrotnie powtórzył, że czynności te rzeczywiście miały miejsce, ale wszystko odbywało się w majestacie prawa. Płyty zakupił od Agencji Mienia Wojskowego w Warszawie przy ul. Daniłowskiego, jeszcze wtedy, gdy Koszary nie były własnością prywatną. Natomiast rozbiórkę garaży i wycinkę drzew wykonał na ustne zlecenie prywatnego właściciela terenu, który uzyskał stosowne zezwolenie od burmistrza Wojciecha Dębskiego. Drzewa do wycinki były zinwentaryzowane, oznakowane i tylko te poszły pod nóż. Jak twierdzi, nieprawdą też jest, że jakieś nielegalne praktyki odbywały się „za cichym przyzwoleniem policji”, bo w trakcie wykonywania wycinki policja była wzywana wielokrotnie, przyjeżdżała i sprawdzała czy wszystko odbywa się zgodnie z prawem, na zasadzie stosownych pozwoleń.
K.P. jest znanym w pułtusku przedsiębiorcą i jego zdaniem, że zarzuty spreparowane w liście bardzo go skrzywdziły, zszargały dobre imię. Nie ma nic wspólnego z pomysłem zakupu Koszar, jaki chce zrealizować burmistrz Krzysztof Nuszkiewicz, aczkolwiek osobiście uważa, że miasto już dawno powinno taki teren pozyskać.
– Chcę tez wyraźnie powiedzieć, że nigdy nie należałem do żadnej partii, z nikim nie miałem i nie mam politycznych powiązań. W Pułtusku prowadzę działalność od ponad 30 lat, znam praktycznie wszystkich, mam znajomych ze wszystkich miejscowych ugrupowań politycznych. Zatrudniam różnych ludzi i pracować u mnie może każdy, komu się pracować chce.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *