pultuszczak

Facebook


Nad tym wszystkim zamknął się świat

2019-10-08 2:36:22

W ubiegłym tygodniu pułtuszczanie czcili pamięć 80. rocznicy deportacji pułtuskich Żydów (26 września 1939r.). Uroczystość, doskonale przygotowana, składała się z kilku części, z których pierwsza miała miejsce w Muzeum Regionalnym, gdzie ogłoszono wyniki konkursu historyczno- literackiego Pułtuski Krajobraz Pamięci. Następnie licznie zebrani udali się pod pomnik w alei Polonii, przy którym delegacje złożyły kwiaty i wieńce. Spacer śladami bolesnej historii żydowskich mieszkańców Pułtuska zakończył to wzruszające spotkanie

Dyrektor MR Andrzej Popowicz ogłasza zwyciężczynie konkursu. Oto one: laureatka Jadwiga Kaźmierczak, autorka wzruszających wspomnień o pięknej przyjaźni jej taty Jerzego Korsaka z pułtuskim Żydem Martinem Ginsbergiem, oraz wyróżnione Marta i Monika Gralewskie, siostry.

Aneta Szymańska, szefowa Pułtuskiego Stowarzyszenia Dialogu MOST: – Dzisiaj jest bardzo smutny dzień, dzień wypędzenia Żydów z Pułtuska. Pułtusk bez żydowskich mieszkańców utracił jakby połowę, bowiem Żydzi stanowili połowę obywateli. Ich kultura, tradycja była obecna w naszym mieście. Nad tym wszystkim zamknął się świat, to już nie wróci. A laureatom  dziękuje za udział w konkursie.

Aneta odczytuje fragment pracy pani Jadwigi. Wzruszenie.

– Smutna to rocznica. Jeżeli Pułtusk byłby człowiekiem, to można powiedzieć, że 80 lat temu wyrwano naszemu miastu fragmenty ciała – mówi zastępca burmistrza Tomasz Sobiecki.  – Głowę, czyli doświadczenie; tradycje żydowskie, czyli brzuch –  kulinaria; nogi – Żydowskie Towarzystwo Sportowe MAKABI. Nasi przodkowie stracili znajomych, przyjaciół. Dziś więc będziemy mogli uczcić pamięć, tych, którzy zostali wyrzuceni z Pułtuska.

Pomnik przy alei Polonii. Podążają pod niego przedstawiciele starostwa, UM, uczniowie, nauczyciele. Aneta Szymańska odczytuje list od Zafriry Malovany Shmukler. „Data 26 września 1939 rok jest najważniejszą dla Żydów z Pułtuska. W tym tragicznym dniu pułtuscy Żydzi zostali zgromadzeni przez nazistowskich Niemców w parku i z niego popędzeni na most, skąd już nie było powrotu. Potomkowie Żydów z Pułtuska pamiętają ten dzień, jakby zdarzył się wczoraj. Niestety, ludzie, którzy  doświadczyli  tamtych wydarzeń, już odeszli. Teraz nowe  pokolenia muszą pamiętać o tym, co się stało i żyć tą pamięcią. Podziwiam waszą wolę zapamiętania daty deportacji i przygotowanie tego spotkania. Tak mieszkańcy Pułtuska pamiętają o swoich żydowskich sąsiadach. Jesteśmy wdzięczni”.

Tuż przed złożeniem kwiatów przed pomnikiem, głos zabiera Severin Gurman z Izraela, którego rodzice przeżyli ów straszny dzień 26 września. – Dziękuję, że pamiętacie nas, naszych rodziców, znajomych. Moi rodzice przeżyli deportację, w czasie wojny znaleźli się w Rosji, po wojnie przybyli do Polski, a w `57 wyjechali do Izraela, gdzie teraz mieszkamy z dziećmi i wnukami. Łamie się głos pana Severina.

Z alei Polonii udajemy się na most na Popławy, symbol zagłady pułtuskich Żydów. Tu zebrani zapoznają się z fragmentem książki Sama Domba, który był świadkiem deportacji, obserwował ją z matczynych rąk. (Matka Domba nie przeżyła marszu przez most, została zastrzelona).  Deportacja… „Wyglądało to tak, jak pędzenie stada zwierząt!”

Profesor Krzysztof Ostrowski: –  Pan Sam Domb jest z nami związany od ośmiu lat. Przyczynił się do powstania w mieście różnych konkretnych przejawów pamięci. Myślę, że jego wizyta w Pułtusku przyczyniła się przede wszystkim do wytworzenia klimatu pamięci. I myślę, że Sam Domb przeżywa dzisiejszy dzień w tej chwili  w Nowym Jorku. W imieniu nas wszystkich tu zebranych, chcę przekazać mu nasze wyrazy pamięci i współczucia w związku z tym, co się tu stało, jak mówił NAD RZEKĄ, PRZY MOŚCIE.

A mostów w `39 r. było dwa – drewniany, w okolicy obecnego popławskiego, i drugi, który stał  w miejscu  obecnego wyszkowskiego. Ten drugi był już zniszczony wskutek walk z Niemcami. – Trudno więc sobie wyobrazić – mówi K. Ostrowski – żeby można go było wykorzystać do przeprowadzania ludzi. Tak więc musimy żyć z tym, że nie odtworzymy dokładnie  historii tego, gdzie to przejście nastąpiło, ale sądząc po bliskości placu, na którym Żydzi byli zebrani, to był to most drewniany.

Teraz zebrani poznają fragment wspomnień. Spisał je Joseph  Brandszpigiel, który jako dziecko przekraczał most z ojcem. Oto wyimek obrazujący to, co się działo na przejściu.  „Niemcy, kogo chcieli, wyrzucali do Narwi. Gdy doszliśmy do mostu, ojciec wziął mnie na ręce. Niemcy zawsze stali we dwóch albo we trzech. Jeden z Niemców chciał ściągnąć mnie z rąk ojca, a reszta próbowała go wrzucić do wody. Jeden z nich złapał nawet go za szyję. Młody Niemiec z grupy powiedział im: „Zostawcie go, nie widzicie, że on ma dziecko? Maleńkie dziecko?”. Puścili nas, ale ojca uderzyli nahajką”.

Jeszcze jedna stacja na moście hańby `39 roku i się rozchodzimy. W milczeniu. Za rok znowu się tu spotkamy.

Spotkanie zorganizowało Muzeum Regionalne i Pułtuskie Stowarzyszenie Dialogu MOST, a przebiegało pod auspicjami Stowarzyszenia Byłych Mieszkańców Pułtuska w Izraelu,  Starostwa Powiatowego w Pułtusku i UM. Patronat medialny – TYGODNIK PUŁTUSKI.

Pod pomnikiem  ku czci pułtuskich Żydów wciąż leżą kwiaty, palą się znicze, jak na popławskiej kładce. Na moście przystają pułtuszczanie, czytają, co podają kartki zostawione przy zniczach. Niektórzy mówią, że nie wiedzieli o tragedii Żydów sprzed 80. laty. Albo:  „O Boże, jakie to straszne. Pokój ich duszom”.

Relacja Grażyna M. Dzierżanowska

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *