pultuszczak

Facebook


Na straganie w dzień świąteczny

2015-09-09 11:06:28

Niedzielne targowisko w Grabówcu przyciąga rzesze ludzi. Z miasta i jego dzielnicy, Popław, przychodzą i przyjeżdżają ci, którzy chcą coś kupić, z powiatu pułtuskiego oraz ościennych ci, którzy przywożą pod Pułtusk płody rolne, miody, wyroby wędliniarskie, kwiaty, pasze. I zwierzęta, ptactwo, rybki. Także odzież i buty, nawet pawie pióra i stare przedmioty

W sobotę cicho tu i spokojnie i nic nie wskazuje, że w niedzielę plac ożyje i będzie tętnił życiem. Ten sobotni spokój niepokoi burmistrza Krzysztofa Nuszkiewicza. Mówi: – Jest pomysł, aby to targowisko ożywić, oczywiście chodzi o soboty. Może przez organizowanie  targów tematycznych, może specjalistycznych… – Przydałby się nam jarmark staroci – głośno myśli pani Hanna, która ma w głowie grafik bliższych i dalszych jarmarkowych miejsc.

Na Grabówcu staroci jak na lekarstwo, ale na parkingu morze samochodów, zresztą  jak ludzi

(do parkingu prowadzi ZIEMNIACZANA aleja. Irysy, irga drobna i biała, denar – 15 kg 8 zetów). Same konie mechaniczne, nie uświadczysz żywego. A ludzie? Uśmiechnięci, chętni do rozmowy, wyjaśniający, otwarci. Taki trend, chociaż…

Po co pani to nagrywa?

– warczy sprzedawczyni bułek, kiedy pytam o to, kto kupuje te worki pełne pieczywa, a dyktafon mam wyłączony. – Bułki, 5 zł siatka, kupują ludzie dla zwierząt – informuje  kobieta z boku.

– O, ogórki! –  słyszę. Wyglądają ładnie, niezwiędnięte, małe, 4 zł za kg. Kupuję 2 kg i… dwa dni później żałuję tej decyzji. Źle się kiszą, niesmaczne, dziwne w smaku, chociaż twarde. Do ogórków proszę o koper (3 zł) i korzeń chrzanu (1 zł).  A owoce? Tych jest dużo mimo suszy. Sporo wiśni –

4 zł za kg, jabłka 2,50, śliwka węgierka – 3 jak klapsa.

I dorodne warkocze czosnku, 20 główek w jednym. A główka 2 zł, niemała. Prosto z plantacji. Kupujemy. Słuchamy przepisu na czosnkowe marynowanie, na słodko-kwaśno. Obok warkoczowego stoiska stoi pani Monika z wyszkowskiego powiatu, uśmiechnięta, wesoła. – Pierwszy raz tu przyjechałam, sprzedaję pomidory  po 1,50 i 2 zł (malinowe są po 4, ale dalej – gmd) i ogórki – 3zł – na sałatkę, sama je wyprodukowałam. Podoba mi się tu, ludzie życzliwi, wspaniali ludzie. Przy okazji zakupu pytamy o wpływ suszy na warzywa i owoce.

Jest tragedia – mówi – ale pomidory to podlewamy.

Dużo jaj, już od 40 groszy. I jeszcze więcej pieczarek, świeżutkich, zwartych, okrągłych, jedna w drugą. Po 3,50, 4,50 i 5 zł. Niedaleko stoisko z torebkowymi ziołami, wielki wybór. Powodzeniem cieszą się suszone pomidory z dodatkiem chili czy czosnku z bazylią.

A oto i alejka ptactwa, dużo gołębi. Tu też karma dla nich. Dla psów są kości wędzone i „żywe”, puszki z karmą i batony mięsne. Jednak na dłużej zatrzymujemy się przy ptactwie, gdzie tzw. swojskie klimaNiedzielne targowisko w Grabówcu przyciąga rzesze ludzi. Z miasta i jego dzielnicy, Popław, przychodzą i przyjeżdżają ci, którzy chcą coś kupić, z powiatu pułtuskiego oraz ościennych ci, którzy przywożą pod Pułtusk płody rolne, miody, wyroby wędliniarskie, kwiaty, pasze. I zwierzęta, ptactwo, rybki. Także odzież i buty, nawet pawie pióra i stare przedmiotyty. Kurczęta zielononóżki sprzedawane są po 7 zł. – Poszło mi już 15 sztuk, to tzw. tygodniówki – mówi sprzedawca, a jest 8.45. – Wziąłem jajka od pewnego dziadka, mam inkubator w domu, wszystko więc to jest mojego lęgu. Mam tu kilka mieszańców, ale to nie do sprzedania. Już w lipcu sprzedawałem zielononóżki, jeszcze mam w domu 17 sztuk, dla siebie zostawiłem. Jajka ich są bardzo dobre, mają mniej cholesterolu niż inne. Nie, jaj nie sprzedaję.

      A tu – pokazuje – mam kurkę ozdobną.

Nie, nie na rosół, za drogi by był.  Ludzie, zauważyłem,  chętnie też kupują ozdobne kurki do… ozdoby. Mam i króliki do hodowli, 25 zł sztuk.

Miły, starszy pan przy samochodzie. Bywa na targowisku co dwa tygodnie. Przyjeżdża z Marek. – Nieraz bywam na Żeraniu, nieraz w Płońsku – objaśnia. Patrzy na klatki z przepiórkami. – O, takie jajka znoszą – wskazuje na niewielką pstrokatą kulkę. – Lekarze je zalecają dla dzieci anemicznych.

A tu mam gołąbki diamentowe, małe choć dorosłe. Po dwa jajka znoszą, wysiadują, gruchają – tylko tak delikatnie. Tu są kanarki. Kolorowe – amadyna wspaniała. Te małe to papużki faliste, a te obok to nimfy. A to kogut feniks. Wszystko z mojej hodowli. Dalej są kaczki amerykany, mięsne, mogą być na pieczyste, na flaki, przepyszne na rosół. No i na czerninę. Jeszcze dalej kaczki, perliczki, indyczki, gąski. Kury.

Przystajemy przy pęku pawich piór.

Po złotówce. – Chce pani? – pyta sprzedawca z gminy Krasne, pan Krzysztof, który za dobre gospodarowanie dostaje puchary i dyplomy. – A nie przynoszą pecha? – dopytuję. – Ludzie je kupują, nie boją się przesądów. U mnie bażanty i pawie chodzą po podwórzu i mamy się dobrze – śmieje się. – Mamusia żyje już 92 lata  i też ma się dobrze. I zwierzęta mam zdrowe. A synogarliczki mam po

15 zł, koguta mam za 30 zł – na rosołek. Mam też króliczki. Mamy z dziecięcymi wózkami zatrzymują się właśnie przy nich, także przy szczeniaczkach. Ale tych mało.

Są i rybki. Do akwariów i do ogrodowych baseników. Do nich rośliny wodne.

Przy stoiskach z wędlinami mała kolejka. Są wędliny tradycyjne z firmy Wysocki i inne: salceson, pasztetowa, kiełbasy, wędliny szlachetne. Słoninka w papryce, na chleb. Smalec.

Galaretka z nóżek.  Jak z kulinarnego obrazka. 

Zadziwiają osłonki na szynkę swojej roboty, które wzięłam za… koronki. I nici do wiązania baleronów, które już chciałam kupić jako dratwę do robótek szydełkowych. Na torbę/siatkę.

Słodycze. Miody (35 zł duży słoik, nawet mniszkowe). Okulary do czytania. Sprzęt elektroniczny. Nawet wachlarze, w sam raz na upalne lato. Nici. Noże. Naczynia. Skarpety męskie – 5 złotych 5 par, stopki – 5 zł 3 pary.

Nieskomplikowane sprzęty rolnicze przydatne w gospodarstwie. Na pierwszym planie grabie, też miotły. Ale jest i przyczepka.       Dużo miejsca zajmują buty.  Butów w ogóle  zatrzęsienie. Można do nich trafić z zamkniętymi oczami, bowiem pod wiatą roztacza się zapach tworzyw sztucznych. Jest i odzież. Są i przedmioty z gatunku Wszystko po 5 złotych. Wdarły się i tu.Dużo  wszelkich roślin – pigwowiec 10 zł, bluszcz 3, świerk 2,50. Mnóstwo ciętych kwiatów, dominują różnobarwne mieczyki. Mają powodzenie.

 W doniczkach pysznią się  dojrzewające truskawki.

– Widziałem graczy w trzy krążki, otaczał ich spory tłumek, ale już znikli, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki – mówi nasz kierowca.

Zbliżamy się do końca targowej penetracji. Lidka: – Zrobię sobie kulebiak z pieczarkami. Ja: – A ja zrobię zupę pieczarkową. Nasz kierowca: – A ja zrobię sobie kawę! Ha ha ha.

Tuż przed wyjazdem z targowiska spotykamy dra Leona Wiśniewskiego.

– Robię już chyba trzeci kurs, żona zakupów tu nie robi, nie może patrzeć jak te ptaki są tu męczone.

Już kupiłem żonie kwiaty, a dla psów karmę.

Kiedyś karmiłem je kurzymi korpusami, ale lekarz weterynarii mnie ochrzanił, bo tyły i chodziły okrakiem… Jak ja – mówi, śmiejąc się. – Tu jest wszystko dobre i wszystko świeże, a w domu okazuje się, że niekoniecznie, np. jajka. A wędliny? Owszem, kupowałem. A samo usytuowanie targu?Owszem, utrudnia życie popławianom, korki…

Wychodzimy. Lidce przypomina się targowe powiedzenie:

– Tu się sprzedaje, tu się kupuje, odejdź łobuzie, bo cię opluję…

Komentarze

1 komentarz

  1. Alicja odpowiedz

    Uważam że to fajne miejsce choć ziemniaki po 8zl za 15kg… Nie wiem kiedy bo jeżdżę tam co tydzień i takiej ceny nie widziałam. Ceny różne, idzie kupić taniej lub drożej… Targowac się też idzie…Ale nie o to chodzi. Fajnie że jest miejsce gdzie przynajmniej moje młodsze dziecko może naglaskac się do woli kroilkow czy szczeniaków choć tych to zawsze jest jak na lekarstwo. Czasami 2-4 czasami w ogóle 🙁 a jeżdżę rano po 7 specjalnie by coś jeszcze było . Ludzie mili, sprzedający rozgadani. I jak moja podchodzi i pyta można pogłaskać zawsze chętni 🙂 fajne miejsce

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *