pultuszczak

Facebook


Na głupotę nie ma mocnych?!

2019-04-10 11:16:50

Jedni budują, drudzy niszczą

Ze Stanisławem Wasilewskim, wędkarzem, przewodniczącym Stowarzyszenia Nasza Narew, muzykiem, poetą, bardzo fajnym i otwartym człowiekiem, Tygodnik zna się i współpracuje od dawna. O swojej wędkarskiej pasji i miłości do Narwi może opowiadać godzinami, ale na słowach nie poprzestaje, podobnie jak jego koledzy ze stowarzyszenia.

W sierpniu zeszłego roku, pan Stanisław zabrał Tygodnik na wypad w teren, by pokazać, jak nad Narwią praca wre. Wszystko dzięki aktywności Stowarzyszenia Nasza Narew, które pozyskało dotację z Fundacji Orlen Dar Serca w wysokości 10 tys. złotych. Pozwoliło to udrożnić odcinek ok. 150 m przy stanicy wędkarskiej PZW koła nr 79 Ursus we wsi Strzyże. Prace wykonywała firma „Senior” Jacka Kalinowskiego z Serocka.

Po co się coś takiego robi? Wszystko dlatego, by do Narwi wróciły ryby, które odzyskają miejsca tarliskowe oraz rzadkie gatunki ptaków.

– Dzięki zeszłorocznemu przekopowi i temu, że z pozyskanego urobku zrobiliśmy wyspę, mamy u nas sieweczkę rzeczną, ptaka ściśle chronionego, który w tym roku wyprowadził u nas wiosną 20 lęgów – opowiadał nam Stanisław Wasilewski – Mieliśmy ptaka o nazwie kszyk, bardzo rzadkiego, który wyprowadził dwa młode, mamy dwie czaple białe, żurawie, kaczki. Z końcem września planujemy kolejny przekop, na który uzyskaliśmy już wszystkie zezwolenia., od koryta rzeki 280 metrów po skosie od nowej przepompowni, żeby połączyć się z nowym przekopem, bo tam się wszystko blokuje, czego efektem jest brak tlenu w okresie letnim. Na drugi przekop zebraliśmy 12 tys. zł. Ten wykonany w ubiegłym roku w Gzowie kosztował 25 tys.zł, z dotacji z Urzędu Marszałkowskiego na czynną ochronę gatunków chronionych. Tę dotację już w całości rozliczyliśmy.

Skąd pozyskują pieniądze? Stanisław Wasilewski zwraca się o wsparcie do prywatnych sponsorów, fundacji, pieniądze wpłacili również członkowie koła nr 79 w Ursusie, których pokazujemy na zdjęciu niżej.

Stowarzyszenie Nasza Narew powstało w listopadzie 2013 roku, w miejscowości Gzowo. Cel mają jeden – ratowanie ginącej w oczach rzeki Narwi, w okręgu rybackim nr 7 i dalej aż do wód Zalewu Zegrzyńskiego. Chodzi o przywrócenie ginącej fauny i flory rzecznej w powiecie pułtuskim, doprowadzenie do całkowitego zakazu odłowów sieciowych, które doprowadziły do wyginięcia takich gatunków jak: brzana, miętus, karaś, kleń, jaż, szczupak, sandacz, płoć, okoń i boleń.

Z radością obserwowaliśmy zaangażowanie wędkarzy i ich niezwykłą determinację w walce o to, by nam wszystkim przywrócić piękną Narew. Miejsce to odwiedziliśmy ponownie w miniony piątek, towarzysząc członkom Stowarzyszenia w wizytacji pracowników PGW Wody Polskie Zlewnia Wód Dębe, na czele z zastępcą dyrektora Jackiem Drozdowskim. Przyjechali w dwóch sprawach. Po pierwsze chodziło o wydanie pozwolenia wodnoprawnego na kolejne przedsięwzięcie Naszej Narwi, po drugie o interwencję w bardzo przykrej, wręcz skandalicznej sprawie. Chodzi o to, że ktoś niszczy wcześniej wykonaną robotę, przychodząc tu ukradkiem, zapewne pod osłoną nocy. Wędkarze doskonale wiedzą, że „szkodnikami” są okoliczni rolnicy, dwóch panów którzy nie mogą się pogodzić, że tego miejsca nie mają już do wyłącznej dyspozycji. Wcześniej przez lata wypasali tu krowy, było to miejsce niczyje, więc uznali że ich. I choć dokumenty wyraźnie wyznaczają granice nieruchomości prywatnych i terenów nadnarwiańskich, jakoś to do niektórych nie dociera. Niszczą więc to, co wykonano za pozyskane przez Stowarzyszenie Nasza Narew pieniądze. Na miejscu interweniowała policja z posterunku w Pokrzywnicy, ale odmówiono wszczęcia postępowania, bo nikt wskazywanych sprawców na gorącym uczynku nie przyłapał, a trudno żeby się sami do tego przyznali.

Przedstawiciele Wód Polskich obiecali pomoc w tej patowej sytuacji, zgłoszenie sprawy na policję i do prokuratury. Mamy więc nadzieję, będzie skuteczny ciąg dalszy. Na pewno można o nim mówić, jeśli chodzi o kolejne działania Naszej Narwi. Panowie się nie zrażają i nie składają broni. Jest to przecież ich miejsce na ziemi.

To i kolejne zdjęcie pokazują, że ktoś niszczy wcześniej wykonane prace z premedytacją

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *