pultuszczak

Facebook


Mogłoby być bez zadęcia

2015-12-29 1:59:57

Sobota, 19 grudnia, przed 14. W stronę kładki przez Narew idą ludzie – samotnie i grupkami, całe rodziny – z dziećmi i psami. Są rowerzyści. Podążają samochody osobowe. W pobliżu kładki stoi zielony busik z trzynastoma miejscami pasażerskimi – budzi zainteresowanie przechodniów

Pogoda sprzyja, przez chmury przeciska się słońce, chociaż Narew stalowa, nieprzyjazna, jesienna. Emocje rosną – na kładce znajduje się już szampan, leżą ciasta, stoi kawa. – Nasza kładka ładniejsza niż molo. – To historyczna chwila dla miasta i powiatu – słyszę. W rozmowie z TYGODNIKIEM zastępca burmistrza Róża Krasucka nie kryje radości: – Wiele jeszcze braków w Pułtusku, ale damy radę!
Do udziału w uroczystości szykuje się Pułtuska Młodzieżowa Orkiestra Dęta. Za chwilę rozpocznie się uroczystość związana z oddaniem kładki do użytku. Jej scenariusz – przemyślany, dynamiczny i atrakcyjny – będzie miał duży wpływ na odbiór wydarzenia przez pułtuszczan i gości spoza miasta. Przez most przejechała już kawalkada aut.
Słychać dźwięki orkiestry. – Szanowni państwo, rad jestem, że tak licznie zgromadziliśmy się na uroczystości oddania do użytkowania kładki/mostu, bo pewnie jednak będziemy mówić kładki, chociaż jej szerokość sprawia, że można ją nazwać mostem – mówi burmistrz Krzysztof Nuszkiewicz i przechodzi do witania gości. A ci to znani ludzie PSL, samorządowcy miasta i powiatu, księża, dyrektorzy szkół i szefowie jednostek, wójtowie oraz goście z Warszawy i Ciechanowa.
Przedstawia zebranym kalendarium budowy obiektu. Zaczyna go data z maja 2012 roku (Złożenie przez gminę wniosku o dofinansowanie projektu Transport miejski w Pułtusku, dotyczącego organizacji nowej linii transportu między Pułtuskiem a Popławami i Grabówcem – m.in. przebudowa kładki o szerokości 4.75 m, zakup 3 pojazdów o napędzie elektrycznym i 5 przystanków autobusowych), kończy 16 grudnia, kiedy to odbyły się pomyślne próby obciążenia kładki (64 tony) i 17 grudnia – uzyskanie pozwolenia na użytkowanie. – I udało się, bardzo dziękuję za zaangażowanie wszystkim swoim współpracownikom z UM, najbardziej pani kierownik Mariannie Bochenek, która pilotowała tę sprawę. Wzrośnie bezpieczeństwo naszych mieszkańców. I jeśli się uda, będą tu jeździły na co dzień samochody. Na razie założenia są takie, jakie były: czyli komunikacja piesza, rowerowa, z możliwością przejazdu samochodów specjalnych – karetka, pogotowie, straż, busików.
Głos zabiera ksiądz Tadeusz Kowalczyk: – Chciałem wyrazić ogromną radość, tak jak doczekaliśmy wolności, tak i tej kładki. Szczególnie popławiacy się cieszą z tego powodu. I do szkoły, i do pracy, i do urzędu, i do pięknych „staroci” będziemy mieli łatwość przemieszczania się. Jesteśmy wdzięczni. Doceniamy i dziękujemy.
Radny sejmiku wojewódzkiego Witold Chrzanowski: – Mogłoby być bez zadęcia, kładka byłaby znacznie węższa, ale to nie z naszym burmistrzem, bo to wyjątek. Pokażcie mi państwo włodarza w którejś gminie, który miałby rozstrzygnięty przetarg na taką inwestycję i nie czekałby spokojnie na jej wykonanie. Jesteśmy więc wdzięczni burmistrzowi, że poszerzył tę kładkę za właściwie niezmienioną cenę, bo z budżetu miasta nie poszły na większe to pieniądze.
Dyrektor Elżbieta Szymanik z Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych: – Bardzo się cieszę, że ta kładka będzie służyła mieszkańcom. Niech w mieście Pułtusku dobrze się ludziom żyje i zachęcam pana burmistrza do kolejnego konkursu. (Burmistrz mówi TAK).
I czas na wstęgę. Poświęcenie i ceremonię przecięcia. Dokonuje jej burmistrz, E. Szymanik, radny wojewódzki Witold Chrzanowski, minister Tadeusz Nalewajk, starosta Jan Zalewski (wszyscy ludzie PSL) i poproszony z tłumu młodziutki pułtuszczanin. Za chwilę ks. Kowalczyk rozda chętnym fragmenty biało-czerwonej materii. TYGODNIK też dostaje cząstkę.
Orkiestra. Brawa zebranych. Ks. Wiesław Kosek: – Niewątpliwie jesteśmy świadkami niezwykle ciekawego wydarzenia w historii naszego miasta. Gratuluję wszystkim, którzy przyczynili się do budowy kładki i szczęśliwego jej zakończenia. Tej kładki z pewnością nie da nam się rozbujać, jak to ongiś bywało, ale bezpiecznie będzie po niej przechodzić. Dlatego też jako ludzie wierzący nasze myśli wznieśmy do Pana Boga, abyśmy w pokoju, bez lęku, bez waha, bezpiecznie się po niej poruszali. Następuje poświęcenie busików, do których za moment wsiądą pierwsi pasażerowie. I czas na wspólny toast szampanem. Za kładkę! I za jej twórców.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *