pultuszczak

Facebook


MARYSIA KOMSTA – JOKER z Pułtuska

2019-12-06 12:53:39

Marysia Komsta to pierwszoklasistka ZS im. Bolesława Prusa w klasie TECHNIK REKLAMY. Pełna pomysłów. Jest znana naszym Czytelnikom jako osoba zaangażowana w działalność na rzecz WOŚP, w akcje charytatywne na rzecz ratowania zdrowia i życia dzieci i dorosłych, z powodzeniem też promuje nasze miasto podczas spotkań ze znanymi ludźmi, goszczącymi w Pułtusku

Ostatnio wcieliła się w postać Jokera, tak biorąc udział w licytacji zainicjowanej dla ratowania życia Kazimierza Stefankiewicza, Kazia, który jest po dwukrotnym przeszczepie szpiku kostnego.

Kiedy przemierza ulice Pułtuska, robi wrażenie. Ludzie zatrzymują ją, proszą o zdjęcie z… Jokerem.

Maluje ją, a robi to wręcz artystycznie, znajoma mamy dziewczynki, pani Olga. Charakteryzacja Marysi, według zdjęcia, trwa niedługo, ot, 20 minut. Czerwony garnitur kupiła w Internecie, zieloną koszulę i żółtą kamizelkę znalazła w ciucholandzie – po dopasowaniu przez krawcową i koszula, i kamizelka leżą jak ulał.  – Buty mam swoje, znaczy… mamy – śmieje się. – No i włosy mam umalowane, dół mam podkolorowany na zielono – dodaje. Wizerunek Marii wynika z jej autorskiego projektu MARYSIA KOMSTA – JOKER Z PUŁTUSKA. I projekt, i JOKER został powołany do życia, by czynić dobro. A było tak. – Najpierw to był mój pomysł na Halloween po tym, jak z klasą obejrzałam film JOKER w warszawskiej Arkadii. Zafascynował mnie film i Joker. Powiem tak: zakochałam się w tej postaci. Zrobiłam kilka zdjęć jako Joker, zdobyłam wiele lajków, ludzie polubili mnie w tym stroju. Pomyślałam, że tę popularność wykorzystam dla dobrej sprawy. Oddałam zdjęcie na licytację na rzecz pana Kazia, licytację POMOC DLA KAZIA. Wyszyłam też ręcznik na tę licytację. Wiem, że pan Kazio się wzruszył i mnie to złapało za serce. Zdjęcie ze mną jako Jokerem wylicytowała, za pół setki, pani Ewa Cichocka. Panią  Ewę, z córką i pułtuskim Jokerem, sfotografował  tata Marysi, Jarosław. To nie jedne zdjęcie pana Jarosława. Piękne jest również  to w starym kinie Narew, w pustej sali, na tle czerwonych krzeseł kinowych. – Tata pracuje dla mnie – śmieje się Komstówna. Jarosław Komsta: – Jako tata wspaniale odbieram tę charytatywną działalność mojej córki. Cieszy mnie to. Po kim ma taką żyłkę? Głownie po mamie, która lubi pomagać ludziom, ale nie zawsze wychodzi jej to na dobre. – Nie przesadzaj, tato – mówi Maria. – A zdjęcia? Zdjęcia to mój chleb powszedni, fotografuję przedmioty z naszej CEPELII KOMSTA na stronę internetową…- Lubię pomagać, myślę, że wiem, co czuje człowiek cierpiący, chory. Wiem, że należy pokazać takiemu człowiekowi, że nie jest sam, że jest mu potrzebny drugi człowiek.

Grażyna Maria Dzierżanowska

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *