pultuszczak

Facebook


Mamy sporo do zrobienia

2016-08-09 6:06:36

Rozmowa z trenerem Nadnarwianki Arturem Salamonem

Serdecznie witamy w Pułtusku. Przez te osiem lat rozbratu z pułtuską piłką, pomyślał Pan, że kiedyś fajnie by było tutaj wrócić jako trener Nadnarwianki?
Witam. Tak do końca nigdy nie rozstałem się z Nadnarwianką. Przez te wszystkie lata trenowałem przecież pułtuską młodzież. Jeżeli zaś chodzi o seniorów, zawsze kibicowałem i na bieżąco śledziłem tabelę ligi, w której aktualnie grała Nadnarwianka.
Informacja o odejściu trenera Cezarego Moledy z Nadnarwianki, zbiegła się z Pana odejściem z Bugu Wyszków. Wielu kibiców czekało na to aż Pan po latach trenowania innych zespołów regionu (oprócz Bugu – Makowianka czy Iskra Krasne) obejmie nasz zespół. Jakie były kulisy Pana pojawienia się w Nadnarwiance i kiedy pojawiła się oferta?
Na decyzję o odejściu z Bugu miało wpływ wiele czynników. Po prawie dwuletnim pobycie w Wyszkowie doszedłem do wniosku, że prowadzonej przeze mnie drużynie potrzebny jest jakiś nowy impuls. Była to decyzja jak najbardziej przemyślana. Po rozmowie z prezesem Andrzejewskim postanowiliśmy więc zakończyć współpracę. Oferta z Nadnarwianki pojawiła się później. Prezes zaproponował mi współpracę, po odejściu z klubu trenera Moledy.
Trener Moleda wzbudzał wiele kontrowersji. Na pewno nie chciałby Pan oceniać poprzednika, jednak zapowiadał on przed startem ubiegłego sezonu, że celem jest awans do czwartej ligi, co zostało dość szybko zweryfikowane, a drużyna niemal do końca biła się nie o awans, a o utrzymanie. Jaki na ten moment Pan chciałby wyznaczyć sobie i drużynie cel na nadchodzący sezon? Na pewno miejsce Nadnarwianki powinno być w czwartej lidze, ale czy będziemy już w tym sezonie walczyć o powrót na ten szczebel?
Na dzień dzisiejszy, z moich obserwacji wynika, że mamy sporo do zrobienia. Nie chcę za dużo obiecywać, bo póki co, jest na to zdecydowanie za wcześnie. Stąd moja prośba do prawdziwych miłośników Nadnawianki, by dali nam trochę czasu. Zawodnicy muszą czuć wsparcie zarówno ze strony władz klubu, jak i kibiców. A komentarze, które czasami czytałem na stronie Nadnawianki, często pozostawiały wiele do życzenia. Robimy wszystko, żeby dobrze przygotować się do nowego sezonu, a jak zwykle boisko zweryfikuje możliwości, na jakie stać obecnie nasz zespół.
Drużyna przygotowuje się do sezonu i rozmawiamy już po pierwszych sparingach (10:0 z ŁKS Łochów I 2:3 z Bugiem Wyszków). Jakby Pan ocenił te spotkania i jakie są plany na dalszą część okresu przygotowawczego?
W rozgrywanych sparingach nie chodzi o wynik, który na tą chwilę jest sprawą drugorzędną. Chcę przede wszystkim poznać wszystkich zawodników, ich umiejętności i potencjał, jakim dysponują. W rozegranym w sobotę sparingu z Bugiem Wyszków grało 23 zawodników. Mimo
że przegraliśmy 2:3 , mam o wiele lepszy obraz naszej drużyny, jak po wygranym 10:0 meczu z Łochowem. Muszę w tym miejscu pochwalić chłopaków za zaangażowanie, z jakim podchodzą zarówno do meczów, jak i treningów.
Zobaczyliśmy na boisku kilku nowych (niektórych już nam znanych sprzed jakiegoś czasu) piłkarzy. Którzy z nich zaprezentowali się według Pana z dobrej strony?
Jest jeszcze za wcześnie na jakiekolwiek oceny. Dopiero się poznajemy, a o realne oceny możliwości poszczególnych zawodników można będzie się pokusić po kilku pierwszych ligowych meczach.
Czy jest jeszcze ktoś, kto w ostatnim czasie miał rozbrat z piłką, a kogo chciałby Pan nam
mówić na grę w Nadnarwiance?
Każdy zawodnik, który chciałby reprezentować barwy naszego klubu na pewno dostanie swoją szansę. Do gry w piłkę trzeba mieć „serducho”. Nikogo, kto kocha to robić, nie trzeba do niczego namawiać, dlatego nie zamierzam tego robić. Mam nadzieję, że uda nam się zbudować drużynę w dużej części składającej się z naszych wychowanków. Mamy bardzo młody zespół, który potrzebuje czasu, żeby zgrać się ze sobą. Chciałbym też ogrywać juniorów, bo mając w klubie tyle młodzieżowych zespołów, nie powinniśmy w przyszłości szukać zawodników do drużyny seniorów.
Na koniec pytanie o kibiców. Jest to chyba problem nie tylko Nadnarwianki, bo na całym Mazowszu obserwuje się spadek frekwencji na meczach niższych lig. Również u nas jest ona bardzo niska w porównaniu do czasów, gdy grał Pan w Pułtusku. Co trzeba zrobić żeby w tym aspekcie było lepiej i zainteresowanie Nadnarwianką było coraz większe?
Na to nie ma tzw. złotego środka. W ostatnim czasie wokół pułtuskiej piłki wytworzyła się jakaś dziwna atmosfera. Wiele osób, od lat związanych z klubem z tak długoletnią tradycją, podobnie jak ja zastanawia się, co można zrobić, żeby uzdrowić sytuację. Zdaję sobie sprawę, że kibiców na stadion przyciągają przede wszystkim wyniki drużyny seniorów. Nad tym pracujemy. Ale w Pułtusku mamy również wiele drużyn młodzieżowych. Dzieciaki nie tylko się fajnie bawią, ale również dobrze rozwijają. Myślę, że wspólne zaangażowanie ze strony władz miasta, zawodników i sztabu szkoleniowego oraz wielu miłośników piłki nożnej sprawi, że kibice wrócą w większej liczbie na pułtuski stadion.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *