pultuszczak

Facebook


MAMY AMBICJE

2015-08-04 12:13:27

Z Justyną Godlewską i Sylwestrem Chojnackim, członkami zespołu ludowego PUSZCZA BIAŁA w Pniewie, rozmawia Grażyna Maria Dzierżanowska

Jesteście państwo parą na scenie?

Sylwester Chojnacki: Nie, ja tańczę z panią dyrektor ze szkoły w Pniewie, Jolantą Jackowską.

Justyna Godlewska: A ja obecnie z Robertem Bachankiem.

S.Ch. W zespole jestem od dziecka, wcześniej brałem udział w grupie DZIECI PUSZCZY BIAŁEJ, którym aktualnie zajmuje się właśnie pani Jola.

J.G. Dzieci, wiadomo, biorą udział w dziecięcych konkursach, kiedy dorastają, wchodzą do zespołu dla dorosłych, czyli do PUSZCZY BIAŁEJ i grają w programach dla starszych uczestników, np. w „Zalotach”, „Weselu kurpiowskim”, „Przy kądzieli”… Dotychczas oba zespoły były pod jednym kierownictwem, pana Bonifacego Kozłowskiego. Obecnie, z różnych względów, zespołem dziecięcym zajmuje się pani dyrektor Jackowska.

Przed panem, panie Sylwestrze, leży dyplom, piękna nagroda!

S.Ch. No tak! Po kilku latach pracy i prób… Próbowaliśmy w ubiegłym roku, ale nie udało nam się w ogóle wystąpić z tego względu, że mamy trochę kłopotów z członkami zespołu…

J.G.: Naboru dawno nie było…

S.Ch. I z dziecięcego zespołu nikt jeszcze nie dotarł do naszego. Po prostu nie mieliśmy ludzi. W tym roku jakoś się udało i wystąpiliśmy w Nowogrodzie koło Łomży. No i pierwsza nagroda w kategorii zespołów folklorystycznych dla dorosłych w Ogólnopolskim Konkursie Zespołów Kurpiowskich. Bardzo jesteśmy zadowoleni – w konkursie brało udział ponad 500 osób, oczywiście w różnych kategoriach i grupach wiekowych.

J.G. Zespoły, soliści i kapele ludowe…

S.Ch. Konkurs odbywa się cyklicznie i to od wielu lat.

J.G. Ponadto w tym roku była wstępna weryfikacja, ponieważ tyle chętnych zgłasza się na ten konkurs, że trzeba było wykazać się osiągnięciami.

Panie Sylwestrze, ten pański talent to po rodzicach?

S.Ch. Po rodzicach! Jak rodzice, Kazimiera i Czesław Chojnaccy, brali udział w próbach, to ja byłem koło nich, kręciłem się… Przyglądałem. Oczywiście tańczyli u pana Bonifacego.

Pan zresztą chłopak jak… walczyk, szczuplutki, proporcjonalnie zbudowany, pani Justyna zgrabna i śliczna…

J.G. (śmiech) Dlatego uczymy tańczyć.

S.Ch. Od dwóch lat prowadzimy zespół pieśni i tańca w Golądkowie, w ZSCKR.

Słyszałam. I już macie sukces na koncie.

S.Ch. Tak. Mateusz Szczypiński w kategorii soliści/młodzież zdobył w Ostrołęce I miejsce (Kurpiowskie Prezentacje Artystyczne), ja zająłem drugie w kategorii soliści/ dorośli. Uczeń przerósł mistrza!

To nie jest niemiłe!!! Pani Justyno, a pani doświadczenia taneczne? Też pani tańczy od dziecka?

J.G. Pamiętam, był rok 1998, pan Bonifacy przyjechał do nas do szkoły w Pniewie (byłam wtedy w siódmej klasie) i robił nabór do zespołu. Mój brat i moja siostra też tańczyli, ale zostałam tylko ja i tak tańczę do tej pory, byłam w zespole dziecięcym, młodzieżowym, teraz w dorosłym.

„Wesele kurpiowskie” zrosło się z panem Bonifacym na zawsze, jak drzewo z ziemią.

S.Ch. Przed laty konkurowaliśmy z „Weselem” z zespołem z Krakowa i zajmowaliśmy pierwsze miejsca. Jednego roku przebili nas tylko o tyle, że podjechali pod scenę karetami, w zaprzęgach konnych. Wtedy oni zajęli pierwsze miejsce, my drugie, ale wydarzenie było ogromne.

Panie Sylwestrze, dlaczego pan wciąż tańczy? Świat niesie tyle pokus, przyjemności…

S.Ch. Przyjemności, owszem, mam jak każdy swoje pasje, choćby praca w naszej straży pożarnej. A dlaczego tańczę? Kiedyś kierownik Kozłowski wręcz zmuszał nas do ciągłych prób śpiewu i tańca, potem samoistnie wrośliśmy w zespół. Widzieliśmy, jak starsi tańczą… No i wyjazdy zagraniczne były dla nas atrakcyjne i ciekawe – na początek blok socjalistyczny: ZSRR, Bułgaria, Węgry, Czechosłowacja, odwiedziliśmy też Francję, Estonię, Litwę, w niektórych krajach byliśmy wielokrotnie, a w Polsce to chyba wszędzie, to znaczy na wszystkich znaczących konkursach i festiwalach.

Pani Justynko, a pani?

J.G. Trochę ominęły mnie te wyjazdy zagraniczne, doszłam do zespołu później niż Sylwek. Ale Polskę poznałam, miałam możliwość zwiedzania kraju. Z występów na scenie czerpię dużą przyjemność, zresztą zawodowo jestem wuefistką, więc taniec czy ruch w ogóle są mi bliskie, dlatego też prowadzimy golądkowski zespół.

S.Ch. Wszystkiego nauczyliśmy się od pana Kozłowskiego.

Znam go doskonale, to człowiek wielce zasłużony dla kultury naszego regionu. No i najprawdziwszy artysta w swoim zawodzie.

S.Ch. Tak, niezwykle wymagający i wielki nerwus, chociaż ostatni troszkę się ustatkował, jest spokojniejszy (śmiech). Jednak to on nauczył nas wiele o regionie, w którym żyjemy – Kurpie Białe. Nie jest łatwo prowadzić zespół i to tyle lat! W związku z tym – po ostatniej rozmowie – doszedł do wniosku, że przekaże zespół…

… pani Joli Jackowskiej.

J.G. No tak się składa, że nie.

Oj. Brawo, panie Sylwestrze!!!

S.Ch. Oficjalne przekazanie zespołu ma się odbyć jeszcze w lipcu, pewnie się na tym spotkaniu pojawi poseł Henryk Kowalczyk. Pan poseł chce nam pomóc w założeniu stowarzyszenia.

To wpraszam się na spotkanie! I pytam: czy mamy nową modę? Modę na ludowe zespoły?

S.Ch. Być może. Weźmy zespół golądkowski. Młodzież na początku patrzyła na nas z boku, chłopcy i dziewczęta podchodzili do zespołu z pewną ostrożnością… W tej chwili widzę w nich siebie, jestem zapaleńcem-folklorystą i właśnie w niektórych osobach zespołu widzę już zapaleńców, jak ja. Bardzo się z tego obydwoje cieszymy. Widać, że nasza praca odnosi skutek.

J.G. Można powiedzieć, że młodzi garną się do nas, stanowimy jedność. Przed objęciem kierownictwa zespół przeżywał kryzys. A teraz możemy się pochwalić… Dzięki naszym staraniom powstały nowe stroje, zespół znacznie się rozrósł. Mamy kapelę trzyosobową, ja gram na bębenku, Sylwek na akordeonie, mamy skrzypka – Jurka Więckowskiego.

Świetnie. Ale wróćmy do PUSZCZY BIAŁEJ. Próby?

S.Ch. Próby mamy w Pniewie, ale chcemy zespół przenieść do Pułtuska, gdzie mamy salę i możliwość pozyskania większej ilości członków, myślimy tu o mieszkańcach miasta i okolic. Chcemy też przysposobić naszą młodzież z Golądkowa do zespołu PUSZCZA BIAŁA i w ogóle rozwinąć zespół. Pan Janusz Jeleń z Dzierżenina chce nas w tym wspierać.

J.G. Mamy ambicje i mnóstwo pracy przed sobą. Mamy również nadzieję, że znajdzie się więcej osób, którym będzie zależało na krzewieniu folkloru kurpiowskiego.

Wymienimy nazwiska najlepszych tancerzy i tancerek?

J.G. Długo by wymieniać…

S.Ch. Najlepsi jesteśmy wtedy, kiedy jesteśmy wszyscy, kiedy stanowimy zespół. Dowodem może być wspomniane wyżej pierwsze miejsce w ogólnopolskim konkursie.

To ja państwu życzę i wielu wygranych konkursów, i wielu sukcesów, które już, tak czuję, pukają do waszych nowych drzwi.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *