pultuszczak

Facebook


Mam dobrą wizję tego miasta

2018-10-05 12:23:08

Z kandydatem na burmistrza Pułtuskiego Forum Samorządowego – 28-letnim Łukaszem Skarżyńskim, prawnikiem w trakcie pisania pracy doktorskiej – rozmawia Grażyna M. Dzierżanowska

Łukasz Skarżyński przyszedł na spotkanie z Pawłem Krężołkiem, ekspertem w dziedzinie pozyskiwania środków unijnych, doświadczonym w pisaniu wniosków, „które w naszym mieście cierpią na brak realizacji”. Jego ciekawe, merytoryczne odpowiedzi na pytania, niestety, zostały skrócone z wiadomych względów – TYGODNIK nie jest z gumy… Z tej to również przyczyny do wywiadu nie weszło kilka pytań i odpowiedzi na nie, np. o zamek, o osobistą elegancję, o piękną żonę i rewitalizację RYNKU czy reakcję na wyborczy hejt. Ale i tak nasi Czytelnicy poznają kandydata PFS ze wszech stron.
Nie odbywa Pan jeszcze żadnych spotkań przedwyborczych, chociaż już widać Pana i słychać. Nie było spotkania inaugurującego kampanię …
Nie było. Spotkanie odbędzie się pod koniec kampanii, w październiku. Wtedy podsumujemy wnioski z kampanii, dowiemy się, jak ludzie przyjęli nasz program wyborczy. Zarazem będziemy mogli ocenić, jak przebiegła kampania i jak głęboko dotarł przekaz. Mam nadzieję, że w takiej konwencji – czysto marketingowej – uda nam się jeszcze raz przypomnieć społeczeństwu o naszych kandydatach.
I będzie to spotkanie przypominające społeczeństwu, że należy iść na wybory…
Jak najbardziej. Naszym celem jest wyciągnięcie do wyborów jak największej rzeszy pułtuszczan… Nie ukrywajmy, że około dwóch tysięcy osób jest na garnuszku gminy i powiatu. Elektorat pracowniczy jest już zagospodarowany. Analizując wyniki wyborcze z lat 2006 – 2010 – 2014 widać tendencję głosowania na bieżącą ekipę rządzącą, tą która dała pracę. Lepsze zło znane niż nieznane… (śmiech). Wskazuje na to, między innymi, fakt zaangażowania na listy wyborcze pracowników samorządowych jako wabika. Dlatego uważam, że zwycięstwem dla Pułtuskiego Forum Samorządowego będzie uczestnictwo w wyborach jak największej liczby ludzi, która do tej pory nie chodziła na wybory i nie jest uzależniona od ekipy obecnie rządzącej. To są ludzie, którzy przeważą…
Pan rozmawiał z ludźmi, którzy nie chodzą na wybory?
Podczas długich czterech lat owszem. Niemniej uogólniając przez to, że od 16 lat miasto pogrążone jest w marazmie, w ludziach wykształciła się swoista bierność, bo nie wierzą w to, że coś da się zmienić. Chcemy przekonać wyborców, że istnieje trzecia droga (Pułtuskie Forum Samorządowe). Każdy kto czuje się obywatelem, powinien chodzić na wybory, żeby później mieć możliwość oceny, że coś jest źle czy dobrze. Debata publiczna w mojej ocenie należy do tych, którzy biorą udział w wyborach.
Co można wyczytać z Pana ładnej twarzy na bilbordach?
Czy ładna? To pojęcie subiektywne… (śmiech). Pani redaktor, to twarz człowieka radosnego, nie należę do narzekających, uważam, że trzeba się cieszyć doczesnością… Carpe diem! Co jeszcze można wyczytać? To twarz człowieka pewnego siebie, eleganckiego, kurtuazyjnego – zwracam ogromną uwagę na konwenanse, etykę, kulturę.
Pan jest realistą czy trochę fantastą?
Jestem zdroworozsądkowym, realnie stąpającym po ziemi człowiekiem. Trzeba być realistą, patrząc na to miasto…
Słyszę, że zewsząd ruina i pięciu kandydatów na burmistrza – nie lęka się Pan?
Nigdy niczego się nie lękam – inaczej siedziałbym na tzw. emeryturze politycznej. Nie pcham się obsesyjnie do polityki dlatego, że jestem chory na mandaty. Uważam po prostu, że mam dobrą, realną wizję tego miasta. Mnie w sektorze prywatnym jest bardzo dobrze. Bycie burmistrzem nie jest dla mnie nobilitacją – ani gospodarczo, ani finansowo. Wraz z zespołem ludzi, których dobieram w kontekście zarządzania pułtuskim budżetem, oraz współpracy, chcę zrobić coś dla mieszkańców i naszej gminy. Chcę narzucić wizję temu miastu, żeby ci, którzy przyjdą po mnie, byli zmuszeni poniekąd realizować to, co Skarżyński wymyślił.
Powinno nam chodzić o kontynuację dobrego.
Będę się starał przygotować mieszkańców na kadencję. Ale jeśli da się ich przekonać na jedną, to sądzę, że będę i drugą kadencję. Tyle pozwala prawo. Czyli realnie swoją koncepcję rozpatruję na 10 lat, ale również przygotowuję narzędzia dla mojego ugrupowania, które – za 10 lat – będzie mogło realizować moją koncepcję lub ewentualnie dla konkurencji, która przejmie to miasto w lepszej kondycji niż dotychczas.
Ma Pan wielu zwolenników, ale też słyszę, że Pan młody, że bez doświadczenia samorządowego.
Pracowałem przez 2,5 roku w jednostce budżetowej m. st. Warszawy, więc nie wiem, skąd te informacje. Poza tym według mnie nie ma czegoś takiego, jak nabycie doświadczenia samorządowego. Rada Miejska nie daje takiego doświadczenia, bo to organ uchwałodawczy, a organ wykonawczy to co innego. Druga sprawa… Inicjatywa uchwałodawcza jest prawie że w 90 procentach realizowana przez burmistrza. I pytanie: czy któryś z burmistrzów władających miastem – dobrze czy źle – miał jakieś przygotowanie burmistrzowskie? W odniesieniu do mojego wieku – werwa, chęć do pracy i głowa pełna pomysłów to wada? Takich ludzi to miasto potrzebuje teraz jak nigdy!
Ale są zawody bliższe i dalsze burmistrzowaniu.
Ja obecnie jestem przedsiębiorcą, dysponuję własnymi pieniędzmi, do których mam szacunek. I taki szacunek do pieniądza chcę przenieść na gminę. Ja zatrudniam ludzi i RATUSZ też zatrudnia ludzi. Staję do zamówień publicznych, ratusz takowe organizuje. Mam firmę związaną z budownictwem, druga to spółka zajmująca się prawem.
Pan chce być burmistrzem czy Pan pragnie nim być?
Niczego nie pragnę, ja mam poczucie misji i serce wobec tego miasta i chcę ją zrealizować. Jeśli mi się uda – będzie to ciężka praca. Tu przez 16 lat różne kliki miały pomysły na miasto i nie umiały ich zrealizować.
Te pułtuskie kliki?
Jedna z nich zrzuciła swój kamuflaż i nazywa się wreszcie PiS-em – wcześniej Samorządowe Porozumienie Ziemi Pułtuskiej, a druga klika jest przenikająca się, ludowo-lewicowa. Mają jakby symbiozę, oddzielnie jakoś im źle idzie, więc są razem… Czytaj: PSL i SLD. Dzisiaj się podzielili i swój elektorat również dzielą, Niemniej patrząc na przebieg kampanii w toku ostatnich miesięcy, mam uzasadnione obawy, że możliwa jest koalicja PiS z PSL dla utrzymania status quo.
Pan jest pułtuszczaninem.
Pułtuszczakiem, pułtuszczanin jest obywatelem miasta, pułtuszczak jest jego rdzennym mieszkańcem…
Pułtuszczak to potoczne… Ale jako PUŁTUSZCZAK zna Pan każdą dziurę w mieście… Co Pana bulwersuje?
Jeżdżąc dużo po Polsce, jako historyk i esteta widzę, że to miasto przespało zbyt wiele czasu, jakby dopiero wyszło z epoki socrealizmu. Bywam na Białorusi, Ukrainie, w Rosji i widzę że tu jest podobnie. Fabryki poupadały, mieszkańcy dojeżdżają do pracy, a miasta są w ruinie. Pułtusk popadł w ruinę nie tylko gospodarczo, ale i wizerunkowo. Na wszystkich polach jesteśmy do tyłu w stosunku do wielu miast, nie tylko tych sąsiednich.
Miasto turystyczne?
Nie mamy w ogóle bazy hotelowej, nie mówiąc o wizerunku miasta. Tu nie ma oferty dla turysty. I dla biedniejszego i dla bogatego. Nie mamy kwater prywatnych i gminnych w centrum miasta… Ale wierzę, że możemy być miastem turystycznym, to się sprawdza w miejscowościach z mniejszym potencjałem, a my mamy ogromne możliwości, ale nie mieliśmy realizowanej jednolitej koncepcji.
Pana nie przeraża zadłużenie miasta?
Wszystkie miasta, nawet te zachodnie, są zadłużone.
Pierwszy dzień w RATUSZU? Zastępca kobieta czy mężczyzna?
Jestem zwolennikiem burmistrzowania bez zastępcy. Zastępca jest uzależniony od fluktuacji politycznej, od tego, z kim musielibyśmy wejść w koalicję albo kohabitować. Czego oczywiście na tą chwilę nie rozważam. Jestem zwolennikiem otaczania się doradcami. Jednego z nich pani już poznała. Na pewno będzie tzw. minister finansów (skarbnik) – płci pięknej, tyle mogę powiedzieć. Przy tej okazji powiem, że obecnego skarbnika uważam za współwinnego niedoli naszego miasta.
Pan przewietrzy RATUSZ?
Nie, ja chcę otworzyć tym ludziom głowy, jest tam wiele osób z pomysłami, z możliwościami, z niewykorzystanym potencjałem organizacyjnym.
Na niektórych ludziach nie da się przeprowadzić takiej operacji.
(śmiech). Jestem zwolennikiem pracy korporacyjnej, będziemy pracować na projektach, więc każdy będzie musiał podążyć za pociągiem. Zadania!
Trzy JEDYNKI Pan pokazał na swoich listach. Co łączy tych ludzi? To Artur Miler, Adam Knochowski i Pan oczywiście.
Łączy ich lokalizm. Pułtuskie Forum Samorządowe zrzesza ludzi, którzy dobrze życzą miastu i gminie, którzy chcą traktować miasto jak przedsiębiorstwo i dobrze nim zarządzać. To nas łączy, nie wchodzimy na poziom polityki krajowej, bo ta dzieli, a nie łączy.
Listy do powiatu nie macie.
Powiat w tej kadencji odpuszczamy. Mamy 27 osób, to jest nasza drużyna do miasta, trzy okręgi wyborcze po 9 osób. Jest parytet, na każdej liście pięciu mężczyzn i cztery kobiety. Listy są selekcjonowane z ludzi wolnych od wszelkich koligacji, których w tym mieście niemało. Jestem zwolennikiem skupienia się na jednym ośrodku, a nie długiej walce o dwa czy trzy. Rozproszenie uwagi na wiele frontów dałoby mierny efekt. Jako PFS chcemy dzisiaj zrobić coś dobrego dla gminy, a za 5 lat przenieść te działania na powiat. Przyznam jednak szczerze, że gdybym wiedział, że tak dobrze będzie nam szła rekrutacja do list wyborczych, uderzylibyśmy przyczółkowo na powiat.
Pan gdzie się widzi po dwóch kadencjach burmistrzowania?
W sektorze prywatnym. Ale też widzę się w RADZIE MIEJSKIEJ i chcę służyć nowemu burmistrzowi swoją wiedzą i radą, a przede wszystkim cieszyć się z tego, że moja koncepcja jest nadal realizowana. Moim marzeniem na starość jest (parafrazując prezydenta Warszawy Starzyńskiego) widzieć Pułtusk wielkim.
Na koniec… Z jakich Pan jest Skarżyńskich, oprócz tego że z przystojnych? Znałam ze szkoły Janka Skarżyńskiego…
Janek Skarżyński to mój dziadek. Mieszkał na 3 Maja. Skarżyńscy przyszli do Pułtuska w drugiej dekadzie XX w. Z ziemią pułtuską jesteśmy związani od przeszło 200 lat. Rodzinnym majątkiem był Skarżyn – Giełczyn – Usznik, od 1806 r. dobra skupione wokół Popowa. Na marginesie, Tomasz Skarżyński był posłem na Sejm Księstwa Warszawskiego oraz Królestwa Polskiego od 1812 roku i reprezentował naszą ziemię przez prawie 20 lat, jego syn Edmund był sędzią pokoju ziemi pułtuskiej.
I jeszcze jedno. Co Pan myśli o pozostałych kandydatach na burmistrza?
Niech osądzą ich wyborcy. Uważam, że konkurencja wystawiła stosunkowo najsłabszych kandydatów, jakich mogła… Dodatkowo mamy do czynienia z obozami, które w mojej ocenie niewiele, bądź nic nie zrobiły w tym mieście przez ostatnie 16 lat. Dodatkowo jeden się podzielił (śmiech). Jest więc najlepsza możliwość odzyskania miasta dla wszystkich mieszkańców, nie tylko „wybranych”…

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *