pultuszczak

Facebook


Ludzie ludziom gotują taki los

2021-06-15 10:08:51

Jest coraz gorzej

Wracamy na pułtuskie osiedle mieszkaniowe, którego sprawą zajmujemy się od 2016 roku, chcąc pomóc ludziom, który kupili działki z domami od małżeństwa, mając nadzieję, że będą spokojnie żyć, w pięknych okolicznościach przyrody, na uboczu. Swobodny, niczym nieograniczony, dożywotni dojazd do swoich posesji od drogi krajowej 61, mają zagwarantowany na zasadzie służebności. Cóż z tego, kiedy narasta konflikt z małżeństwem które sprzedało im działki i domy. Ludzie co chcą za wszelką cenę doprowadzić do kapitulacji mieszkańców osiedla i do tego, by z przejazdu korzystać przestali. Nie pomógł utrzymujący w mocy zasady służebności, prawomocny już wyrok sądu, ba, nie pomogła nawet grzywna nałożona na oboje  małżonków za nękanie sąsiadów i to, że teraz czeka ich sprawa karna w sądzie. Zamontowali na przejeździe dwie bramy, zamykane na kłódki, łańcuch i fundują mieszkańcom osiedla codzienne „atrakcje”, podbiegając do ich samochodów, krzycząc nagrywając, na różne sposoby uprzykrzając życie im oraz osobom do nich przyjeżdżającym.  W dodatku wykrzykują w stronę tych ludzi, że to oni są nagrywanymi ofiarami nękania, w tej samej chwili trzymając w ręku telefon z włączona kamerką. Od kilku lat stale monitorują przejazd zamontowanymi własnoręcznie kamerami. Gdy tylko pojawiłam się na osiedlu, chcąc zobaczyć jak wygląda przejazd, jego otoczenie oraz porozmawiać z mieszkańcami, małżeństwo które sprzedało im domy, zaraz o tym wiedziało, że chodziłam „po ich posesji”. Tymczasem mając swobodny przejazd, jak również prawo przechodzenia, mieszkańcy powinni móc zapraszać gości, rodziny i nie martwić się że za każdym razem będą atakowani.

Jestem w posiadaniu kilkudziesięciu filmików, na których widać agresywne zachowanie kobiety i mężczyzny, histeryczne krzyki w stronę przejeżdżających, do których wysyłają też esemesy oskarżając ich o nękanie i naruszanie miru domowego. Oddajmy głos mieszkańcom osiedla, bo to oni na co dzień muszą znosić owe ataki słowne, nieprzyjemności, z niepokojem oczekując na rozprawę i licząc, że to w końcu poskromi ludzi, którzy na początku, zanim sprzedali im domy, kreowali się na spokojnych, miłych, bezkonfliktowych sąsiadów Kto mógł się spodziewać aż tak diametralnej zmiany…

Ze względu na ochronę danych osobowych, małżeństwo nazwijmy państwem X. Kiedy przygotowywałam pierwszy z serii tych artykułów, umówiłam się z nimi na spotkanie w ich domu, nagrałam wypowiedzi, spędzając tam ponad godzinę. Z wszystkiego się wycofali, potem nie zgadzali na jakiekolwiek komentarze, twierdząc, że jestem stronnicza, niesprawiedliwa i strasząc sądem. A oto wypowiedzi mieszkańców osiedla:

I. Pomimo ukarania p. X grzywną nasza sytuacja nie uległa poprawie, a wręcz się pogorszyła.15 października 2020 roku moja żona  zgłosiła na policji ponowne zawiadomienie o dalszym uporczywym nękaniu przez p. X. Spowodowane to było tym, że utrudniali nam poruszanie się po służebności, zamykali bramy tuż przed nadjeżdżającym pojazdem, zamykali bramy po każdym naszym przejeździe, zmniejszali ciśnienie wody, a ostatecznie nie wywiązali się z umów kupna-sprzedaży domów i nie podłączyli nas do miejskiej sieci wodociągowej. Do 5 października korzystaliśmy z przyłącza wody zamontowanego w domu p. X i z ich licznika. Jednak 4 sierpnia poinformowali nas, że od 5 października 2020 roku odłączają nam wodę. Nie pomogły rozmowy oraz negocjacje. Byliśmy zmuszeni wykopać na podwórku studnię głębinową. Ale i to nie podobało się p. X. Podczas wykonywania prac związanych z budowaniem studni byliśmy obserwowani, nagrywani i zastraszani, kierowano pod moim adresem groźby karalne, wzywali na nas policję, że niszczymy ich własność (która jest na naszym podwórku).

20 października 2020 roku Prokuratura Rejonowa w Pułtusku wszczęła śledztwo w sprawie uporczywego nękania. Prokuratura w swojej decyzji napisała, że to postępowanie nie zawiera znamion czynu zabronionego, ale postępowanie należy prowadzić na podstawie przepisów o postępowaniu o wykroczenie.

Do kwietnia 2021 roku cały czas zamykano nam bramy. Często gdy jedna z nich była otwarta, p. X dobiegali i zamykali ją tuż przed nadjeżdżającym pojazdem. Obie bramy są każdorazowo zamykane za nami. Gdy wyjeżdżam nawet na chwilę, muszę je na nowo otwierać. Często zostawiają różne rzeczy na środku służebności, musimy ponownie wychodzić z auta i je przestawiać. Przejazd jest zwężony do minimum i zastawiony różnymi rzeczami: donice, wiadra, metalowe wózki. Czasem ciężko nam otworzyć drzwi od samochodu by z niego wysiąść i ich nie uszkodzić. Wielokrotnie krzyczano na nas, wysyłano nam smsy, że nękamy p. X i „dewastujemy” bramy. To jest nieprawda. My tylko korzystamy ze służebności zgodnie z jej przeznaczeniem. Nikt z naszych bliskich nie może do nas wjechać od strony ul. Kościuszki, ponieważ zaczynają się awantury o udostępnianie klucza.

Od dnia 15 kwietnia 2021 roku, gdy otrzymaliśmy powiadomienie o odwołaniu rozprawy z dnia 21 kwietnia, sytuacja drastycznie się pogorszyła. Zachowanie p. X stało się wulgarne i agresywne. Musimy nagrywać każdy przejazd i momenty, kiedy jesteśmy w pobliżu bramy np. spacerując z dziećmi, ponieważ obawiamy się o nasze bezpieczeństwo. Za każdym razem kiedy przejeżdżam p. X stoją i czekają na mnie przy jednej z bram z telefonem w ręku, krzyczą, zaczepiają mnie, wysyłają mi smsy. Oczywiście sami wszystko nagrywają. Wchodzą na pas służebności utrudniając lub blokując mi przejazd (a mają z drugiej strony domu swobodne przejście). W czwartek 22 kwietnia o godz. 7.52 rano pani X napadła na mnie, gdy wsiadłem pod bramą do samochodu. Była agresywna, szarpała drzwi auta, kilkukrotnie otworzyła je, nie miała na sobie maseczki. Sprawa została zgłoszona na policję. Posesja p. X jest monitorowana całodobowo. Każdy nasz ruch po służebności lub części wspólnej jest kontrolowany i nagrywany. Naszych gości też. Ale gdy p.X widzą, że my ich nagrywamy dostają szału i są agresywni. Musimy to robić, bo sytuacja staje się niebezpieczna.

W sobotę 24 kwietnia 2021 roku pani X  zaczepiała moją żonę, która spacerowała z półtorarocznym synem. Wyzywała ją od gówniar, wrzeszczała tak, że dziecko było bardzo poruszone wrzaskiem i samo zaczęło krzyczeć. Gdy przejeżdżaliśmy wieczorem tego samego dnia pani X zamykając za nami bramę wykonywała dość wulgarne i prymitywne gesty w naszym kierunku.

Dodatkowo w czasach pandemii – od samego jej początku, nasze zdrowie jest narażane każdego dnia, ponieważ musimy dotykać bramy, kłódki i łańcucha, którego dotyka tyle osób.

Atrapa jednej z bram jest tak ciężka, że mam kłopot by ją odsuwać. Żona ma problemy, a dzieci nie są w stanie jej odsunąć.

Jesteśmy przerażeni i obawiamy się o nasze bezpieczeństwo i zdrowie, ponieważ p. X puściły „wszelkie hamulce” i zachowują się nieobliczalnie.

II. Mogę powiedzieć że jest coraz gorzej. My i nasi goście jesteśmy notorycznie zaczepiani przez państwa X, którzy wciąż okupują bramę, krzyczą w naszą stronę, zachowują się agresywnie. Ostatnio taka sytuacja była w Boże Ciało, kiedy odwiedzili nas goście i mąż wyszedł, żeby im otworzyć bramę. Wcześniej państwo X atakowali słownie mojego 17 – letniego syna, straszyli oskarżeniem, kuratorem. Ta sytuacja trwa od dłuższego czasu i jesteśmy tym bardzo zmęczeni,

III. Praktycznie przy każdym przejeździe spotyka mnie to samo co moich sąsiadów, krzyki „proszę zachować mir domowy”, „proszę zamknąć bramę” i tym podobne. Jak przejeżdżam gdy ich nie ma, to potem dostaję esemesy, że udostępniam ich posesję innym ludziom. Krzyki są straszne, albo oboje ile sił w płucach, albo jedno z nich. Za każdym wyjeżdżającym i wjeżdżającym natychmiast zamykają bramę, od samego rana do wieczora. Kiedyś miałem taką sytuację, że pan X zobaczył jak jadę, pobiegł i zamknął mi bramę  a potem usiadł szybko na huśtawkę, czyli to jest takie celowe złośliwe działanie. Wcześniej brama na tym przejeździe była otwarta całymi dniami, zamykana tylko na noc, a wszystko zaczęło się w roku 2016, pogorszyło gdy sąd orzekł, że nam się ta służebność należy.

Na zdjęciach widać jak małżeństwo X próbuje „uatrakcyjnić” przejazd mieszkańcom osiedla, ustawiając na nim różne rzeczy, pozostawiając np. dziecięcy rowerek czy zaraz obok ustawiając basen z parasolką dla dzieci (podobno czują się zagrożeni?!), a teraz trampolinę. To paranoiczne podejście nie wróży niczego dobrego. A mogło by być tak normalnie, gdyby tylko okazać odrobinę dobrej woli i chcieć normalnie żyć z sąsiadami. Tak kiedyś było, teraz pozostaje wiara, że finał sądowej batalii zapewni mieszkańcom długo wyczekiwany spokój i prawo do normalnego dojeżdżania do swoich domów.

Z OSTATNIEJ CHWILI

W poniedziałkowe popołudnie, gdy kończyliśmy pracę nad tym numerem Tygodnika, mieszkańcy osiedla otrzymali od państwa X informację:

W związku z pracami modernizacyjnymi, w dniu 8 czerwca 2021 roku, nie będzie możliwości przejazdu po naszych działkach, pasem służebnym.

Atrakcji ciąg dalszy…

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *