pultuszczak

Facebook


List dający do myślenia i odpowiedź dyrektora Prusa

2017-08-31 12:24:43

W jednym z ostatnich numerów prezentowaliśmy fragmenty listu rodzica ucznia ZS Bolesława Prusa, w którym formułowano konkretne zarzuty wobec szkoły, nauczycieli, dyrekcji, w związku ze słabą zdawalnością egzaminu maturalnego. Prezentujemy list i odpowiedź dyrektora Doroty Orłowskiej, z którą mieliśmy okazję długo rozmawiać o realiach pracy szkoły, obowiązujących przepisach oświatowych i staraniach, jakie czynią wszyscy pracujący w Prusie, by szkoła wypadała jak najlepiej. Do tematu powrócimy, gdyż kierując się sugestiami pani dyrektor, chcemy zajrzeć do dokumentów z zewnętrznych kontroli, a także wyników egzaminów zawodowych

LIST DAJĄCY DO MYŚLENIA
Napisał go rodzic uczennicy Prusa, jako swego rodzaju komentarz – swój i innych rodziców- do bardzo kiepskich w tej szkole wynikach matur i to nie tylko tegorocznych. Temat ten poruszył również Kazimierz Dzierżanowski w cyklu Zagadane, który przypominamy w ramce. Prezentujemy tylko fragmenty listu, opuszczając treści obraźliwe, bo nie jest naszą intencją poniżanie czy wyśmiewanie kogokolwiek. Chodzi o to, by w końcu znaleźć przyczynę i szukać skutecznego rozwiązania sytuacji, która od jakiegoś czasu powtarza się co roku. Oczywiście oceniając sprawę zdawalności matur obiektywnie trzeba powiedzieć, że wiele tu zależy od szkoły i nauczycieli, ale tyle samo od uczniów, którzy muszą po prostu przysiąść i nadrobić zaległości przed tym ważnym egzaminem. W niedawnej rozmowie ze mną na ten temat, wicestarosta Beata Jóźwiak stwierdziła, że należałoby zdecydowanie podnieść kryteria punktowe decydujące o przyjęciu do liceum czy technikum, nie schodzić poniżej ustalonego progu. To już temat do rozważań dla specjalistów od naszej oświaty. A oto fragmenty listu
Refleksje które nasunęły mi się po lekturze Pana artykułu „Panie, plany się rypnęły” są bardzo przygnębiające. Jestem rodzicem absolwentki Prusa, pamiętając świetne czasy tej placówki za poprzednich dyrektorów, posłałam córkę do tej szkoły. Córka nie była „orłem”, ale też nie ostatnią uczennicą w gimnazjum.
Maturę w tym roku szkolnym zdało kilka osób. Poziom tej szkoły woła o pomstę do nieba, są to zmarnowane ciężko zarobione pieniądze rodziców. Zdecydowana większość to uczniowie dojeżdżający i płacący za bilety miesięczne. Do tego składki na artykuły, na upominki, itp.
My jako rodzice dzieci, które ukończyły tę szkołę, jesteśmy skazani na posyłanie ich na korepetycje. Córka mojej koleżanki, również niedawna absolwentka tej szkoły, znalazła pracę, ale żeby się utrzymać, musi podjąć studia. No i klops! W szkole cztery lata tańczyła, śpiewała, okazje do festynów i innych imprez były kilka razy w ciągu semestru. Do przygotowania takich imprez zaangażowana była cała klasa. Jedni dekoracje, drudzy próby, jeszcze inni posiadówki na korytarzu.Przygotowania do takich imprez trwały tygodniami. Tylko czy to jest szkoła artystyczna, czy chęć pokazania się?
Od dawna krąży wiadomość, że szkoła ma być zlikwidowana i dziwimy się, że przy takim poziomie nauczania do tego nie dochodzi. Brak tu kontroli nauczania, jest mnóstwo imprez kosztem lekcji.
Wcześniej szkoła ta funkcjonowała wyśmienicie, uczyli wspaniali pedagodzy języka polskiego, matematyki, rosyjskiego, angielskiego i pozostałych przedmiotów, a dyrekcja miała autorytet i poważanie.
Koleżanki, które ukończyły tę szkołę, dostawały się bez problemu na studia i są do dziś wspaniałymi nauczycielkami, ale dane im było zdać maturę. Moje dziecko uparło się przy wyborze tej szkoły, czego ogromnie żałuję, jak również koledzy i koleżanki, które w tej szkole na naukę i zdanie matury nie mogły liczyć.
Jest to sytuacja bez wyjścia. Korepetycje, żeby za rok zdawać? Wiadomo, że z upływem czasu jest trudniej. Proszę zwrócić na ten problem uwagę, żeby następni młodzi ludzie nie zmarnowali sobie startu w dorosłe życie. Część rodziców nie zasięga opinii o poziomie nauczania, tylko słucha dziecka, które się kieruje tym, że np. koleżanka tam idzie, jak to było w moim przypadku.

DYREKTOR PRUSA W ODPOWIEDZI NA LIST
Biorąc pod uwagę ogrom pracy i wysiłku wszystkich nauczycieli pracujących w szkole, którzy dokładają wszelkich starań w edukację i wychowanie uczniów Zespołu, jestem przekonana o konieczności odniesienia się do artykułów, które ukazały się w niniejszej gazecie, a dotyczyły wyników matur, tegorocznych i z lat minionych, jak również niektórych aspektów pracy szkoły
Zdawalność egzaminu maturalnego jest niezadowalająca w równym stopniu dla rodziców jak i dla dyrekcji i nauczycieli. Potwierdzam, że ta sytuacja spowodowana jest w głównej mierze przez matematykę, która ostatnio stanowi poważny problem edukacyjny naszych uczniów.
Wspomniane w liście sukcesy maturalne uczniów, przypadające na lata, kiedy Zespół nie był głównie szkołą zawodową, ale w której skład wchodziły licea ogólnokształcące, zawodowe potem licea profilowane. Jeszcze wcześniej było to powszechnie znane liceum pedagogiczne i studium nauczycielskie.
Przywoływanie więc poziomu zdawalności z egzaminów maturalnych z lat ubiegłych i porównywanie ich do obecnych, mija się z celem. Natomiast kwestia przyjmowania do szkoły uczniów tylko dlatego, aby nauczyciele mieli pracę, jest subiektywna i niesprawiedliwa, bowiem rekrutację do szkół regulują przepisy prawa oświatowego. Dodatkowo, w minionych latach wspomnianych w liście, swoistą selekcję uczniów przyjmowanych do danego typu szkoły, w sposób naturalny regulował wyż demograficzny, a jeszcze wcześniej progi punktowe. Utrzymujący się przez ostatnie lata niż demograficzny oraz uznanie przez państwo za niekonstytucyjne ograniczanie uczniom dostępu do edukacji wobec istnienia progów punktowych, sprawiło, że każdy uczeń ma szanse uczyć się w wybranej przez siebie szkole.
Młodych ludzi umacnia się w przekonaniu, że matura jest dla wszystkich, studia na wyciągnięcie ręki, a niestety nie każdy jest w stanie podołać takiemu wyzwaniu.
Ponadto, kiedy matematyka nie była przedmiotem obowiązkowym na egzaminie maturalnym, nasi uczniowie z powodzeniem zdawali maturę, m.in. z wiedzy o społeczeństwie i geografii. Kłopoty zaczęły się w momencie, kiedy matematyka dla przyszłych zawodowców stała się obligatoryjna, a zawody w których kształci szkoła, wybierają uczniowie uznający znajomość matematyki za niekoniecznie potrzebną. Według opinii uczniów, priorytetem ich starań edukacyjnych stają się egzaminy zawodowe, które zdają w większości na bardzo dobrym poziomie. Ponadto, uczniowie podejmują prace dorywcze, wykorzystując z powodzeniem wiedzę i umiejętności zawodowe nabyte w szkole. Uświadamiają sobie wówczas, że matura w tym momencie ich życia, nie jest najważniejsza, a wręcz w przyszłej pracy niezbędna. Pomimo starań nauczycieli, dyrekcji i rodziców podejmują, często samodzielnie, decyzję o rezygnacji z matury. Wolą czas poświęcony na naukę przeznaczyć na zarobienie własnych pieniędzy.
Chciałabym się także odnieść do innych kwestii poruszanych w liście, a które pozostawione bez odpowiedzi dają wypaczony obraz pracy szkoły. Od 2009 roku, kiedy zostałam jej dyrektorem podejmowałam działania zmierzające do poprawy sytuacji edukacyjnej uczniów, szczególnie z matematyki. W latach 2010-2015 dzięki środkom z projektów unijnych uczniowie mogli skorzystać podczas 2300 godzin m.in. z bezpłatnych dodatkowych zajęć z matematyki, języków obcych. W ostatnim roku szkolnym, dzięki organowi prowadzącemu uczniowie również otrzymali ponadprogramowe godziny matematyki. Nauczyciele uczący przedmiotów maturalnych oferowali lekcje w czasie ferii. Uczniowie, którym zależało, mogli korzystać z tych wszystkich form pomocy. Każdego można nauczyć, ale są dwa warunki – musi on chcieć i być obecny na lekcji. Nadmieniam również, że dzięki projektom, uczniowie mogli uczyć się w profesjonalnie wyposażonych pracowniach, uczestniczyć w różnych specjalistycznych kursach pogłębiających ich umiejętności zawodowe oraz stażach i praktykach w Austrii, Włoszech, Hiszpanii, Portugalii.
Odnosząc się do kontroli nauczania, nie mają do niej zastrzeżeń organy nadzorujące pracę szkoły. Oceniając poziom jej funkcjonowania podczas wielu kontroli przeprowadzonych w szkole, dostrzegają pozytywne aspekty jej działania.
Co roku w szkole mamy stypendystów Prezesa Rady Ministrów, laureatów konkursów ogólnopolskich i oddanych wolontariuszy (zarówno wśród uczniów, jak i nauczycieli) pracujących na rzecz WOŚP. Nasi uczniowie, realizując podstawę programową z przedmiotów zawodowych, jednocześnie dzielą się umiejętnościami z osobami starszymi, przedszkolakami, uczniami szkół podstawowych i gimnazjów.
Współczesna szkoła jest instytucją, w której proces nauczania i uczenia wiąże się nie tylko z realizacją programów przy tzw. tablicy. Szkoła jest zobligowana przepisami prawa oświatowego do realizacji wielu innych wymagań, m.in. uczniowie mają być aktywni, szkoła ma współpracować ze środowiskiem lokalnym, wspomagać rozwój zainteresowań i uzdolnień uczniów. Przedsięwzięcia organizowane w szkole mają za zadanie wspomagać rozwój zainteresowań i uzdolnień uczniów oraz współpracować ze środowiskiem lokalnym. Szkoły mają również obowiązek realizować program wychowawczy i profilaktyczny. Od kilku lat ilość organizowanych przedsięwzięć i uroczystości jest znacząco ograniczana, ale wyeliminowanie ich całkowicie jest niemożliwe.
Wracając do najbardziej drażliwego z poruszanych tematów, a więc wyników matur, chcę przypomnieć, że zdawalność z innych przedmiotów maturalnych (język polski, języki obce) jest dobra zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym.
W nadchodzącym roku szkolnym będzie realizowany przez okres dwóch lat nowy projekt unijny, w którym zaplanowano między innymi po 450 godzin dodatkowych zajęć z matematyki w roku szkolnym.
Podsumowując dziękuję wszystkim uczniom, ich rodzicom oraz nauczycielom i pracownikom szkoły, którzy dbają o dobre imię szkoły swoją pracą i zaangażowaniem. Dziękuję organowi prowadzącemu wspierającemu szkołę i wierzącemu w to, że sytuację z matematyką da się zmienić i kolejny rok przyniesie oczekiwaną poprawę.
dyrektor Zespołu Szkół im. Bolesława Prusa Dorota Orłowska

Komentarze

3 komentarze

  1. regina odpowiedz

    Pani Justyna ma rację. 80% zależy od tego, czy młodzieży chce się uczyć. A niestety nie chce jej się.
    Pomysł na to, by matura z matematyki była obowiązkowa, zawsze uważałam za „poroniony”. Humanista nie będzie raczej dobrym matematykiem, choć matematyk może być dobrym humanistą.
    Prawda jest też taka, że system nauczania i programy edukacyjne sprzed reformy gimnazjalnej były ułożone logicznie, dawały czas na powtarzanie materiału i uczyły logicznego myślenia i szukania rozwiązań na bazie przepracowanej wiedzy, a nie myślenia testami (trafię albo nie trafię z odpowiedzią). Teraz materiału jest za dużo z niektórych dziedzin, programy nauczania albo przeładowane, albo „niedorobione”. Nie do pojęcia jest też dla mnie przepuszczanie uczniów z klasy do klasy, którzy w wieku 15 lat nie potrafią czytać ani się wypowiedzieć albo podpisać. I to, że na stałe w szkołach nie zatrudnia się logopedów, przy obecnej liczbie dzieci z problemami w tym zakresie. Wkurza mnie też przerzucanie przez rodziców winy za braki edukacyjne dzieci na szkołę. Usiądź człowieku i pomóż dziecku, albo przypilnuj niech odrabia lekcje, nauczyciel nie jest rodzicem i nie ponosi odpowiedzialności za wychowanie Twojego dziecka. Ma za zadanie tylko wspierać Twój obowiązek wychowawczy. Jak Ty sobie nie radzisz z dzieckiem, to szkoła ma Cię wyręczać w obowiązkach rodzicielskich???? Dobrze, że nie jestem nauczycielem, bo Ministerstwo by fruwało, potem rodzice, a uczniom to bym przysłowiowego „kopa” zasunęła, żeby się trochę ogarnęła, a nie palcem miziała po smartfonach. Jak sobie pomyślę, że seria „tłumoków” opuszcza szkoły i potem ma mi ZUS naliczać na emeryturze, to włosy dęba mi stają. Dobrze, że część tej młodzieży jest jednak myśląca i ogarnięta.
    A i tak mi się jeszcze przypomniało a propos Prusa. Kiedy było tam studium nauczycielskie, nie było mowy, by pedagogiem nauczania początkowego została osoba, która miała jakąkolwiek wadę wymowy (bo w końcu miała jej uczyć trzylatki). Żadna uczennica tej szkoły nie opuściła też jej murów bez znajomości gry na jakimkolwiek instrumencie i bez znajomości zasad rytmiki. A teraz na studia pedagogiczne w specjalizacji nauczanie przedszkolne i elementarne trafiają osoby właśnie z wadami wymowy, bez słuchu muzycznego. I jak mają wyłapać pewne schorzenia czy wady rozwojowe dzieci, które należy diagnozować na wczesnym etapie dzieciństwa,jak mają nauczyć prawidłowej mowy. Dostęp powszechny do edukacji, bez egzaminowania wstępnego i testów kompetencji, doprowadził właśnie do takiej sytuacji, jaką dziś mamy.
    A tak jeszcze a propos młodzieży z „zawodówek”. Kultura osobista – porażająca (negatywnie). Moi znajomi, uczniowie zawodówek sprzed 25 lat, chwytają się za głowę, jaka obecnie młodzież przychodzi na praktyki. Wiedza teoretyczna = 0, z praktyczną częściowo lepiej, ale generalnie 25 lat temu większość obecnych uczniów nawet do szkół zawodowych by się nie „załapała”. Poziom wiedzy ogólnej poniżej kryterium, kultura osobista – raczkująca. Nie o wszystkich mowa oczywiście, ale niestety o dużej grupie osób. Młodość młodością, ale głupota i bezmyślność galopujące :-(, nie wspominając o chamstwie językowym.

  2. mama odpowiedz

    Witam,
    jestem mamą absolwentki tej szkoły i na wstępie nie polecam nikomu tej szkoły!
    Problem jest przede wszystkim w nauczycielach i braku empatii , zaangażowania w to aby uczeń zdał maturę. Już na pierwszy zebrani uderzyło mnie jak została przedstawiona ta szkoła że doskonale współpracuje z policja i itp. za byle co wzywana była policja do tej szkoły i ciągłe nagonki na uczniów przez niestety ale dyrekcje tej szkoły o czym nikt nie mówi?Przez taką postawę jacy póżniej mają być i ci uczniowie, skoro są traktowani jak jacyś intruzji. Druga bardzo istotna kwestia to sprawa matury jak uczeń ma zrobić maturę skoro nauczyciele tej szkoły szantażują ich, że jeżeli przystąpią do matury to postawią im jedynki z przedmiotów i nie zaliczą roku, wiadomo że większość z nich rezygnuje i do matury w ogóle nie podchodzi.
    Niech Pani Dyrektor otworzy wreżcie oczy , a nie udaje bo twe sprawy były już wcześniej alarmowane.
    Nie jest to dla Pani dziwne ,że 3/4 klasy nie przystępuję do matury , a skoro poszli do liceum to chyba jest oczywiste że chcą zrobić maturę.
    Moje drugie dziecko,już po moich doświadczeniach nie poszło do tej szkoły ale do LO im. Piotra Skargi
    w ogóle inna bajka , zero nagonek przez policję , wspaniały kontakt z nauczycielami widać zaangażowanie i walkę nauczycieli o te dzieci,aby zdały maturę, traktowanie ich z godnością.
    mama

  3. Justyna odpowiedz

    Zamiast zwalać winę na nauczycieli niech weźmie sie kobieta za swoją córkę😀. Nie rozumiem jak mozna zyc w przekonaniu ze wina lezy tylko i wylacznie po stronie szkoly..jak ktos nie ma chęci ani ambicji to nie zda i zaden nauczyciel nie da rady takiej osoby nauczyc! Chodziłam do tej szkoły przez 4 lata, nie należałam do grona dobrych uczniow, co semestr mialam zagrozenie z matematyki ale mature zdalam z dobrymi wynikami, w tym UWAGA- matematyka na 40% !! mozna?mozna.. !! ale niestety mamy takie czasy ze coraz częściej rodzice są ślepo zapatrzeni w swoje dzieci i nie widzą tego ze dla ich dziecka nauka jest ostatnią myślą.. jestem przekonana, ze szkola jest w stanie przygotować do egzaminu dojrzałości pod warunkiem ze uczeń nie bedzie sie bronil przed wiedzą którą nauczyciele posiadają i przekazują..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *