pultuszczak

Facebook


Łamie szablony

2016-08-09 5:25:50

Dyrygent to niezbędny zwornik orkiestry. Musi cechować się wybitną muzykalnością i charyzmą. Jego zachowanie – mimika twarzy, ruchy głowy jak i całego ciała – ma ogromny wpływ i na muzyków, i na odbiór muzyki, bowiem to dyrygenckie ruchy podkreślają zapisane w nutach cechy utworu muzycznego. Taki właśnie jest Robert Krajewski, którego niedawno podziwiali uczestnicy Grabolandii

– Poznaliśmy się kilka lat temu w pułtuskiej Szkole Muzycznej I stopnia – mówi Andrzej Kalinowski, szef Miejskiej Młodzieżowej Orkiestry Dętej. – Pan Robert jest puzonistą z zawodu, nauczycielem z wykształcenia. Poprosiłem go o konsultację muzyczną, zgodził się i tak oto wspiera nas swoją wiedzą, jakby szlifuje przygotowywane utwory. A jego kontakty z młodzieżą? On jest bardzo pozytywną osobą, emanuje energią. Kiedy wchodzi na salę prób, to jest wielkie Uuuu! Ja się tego uczę, ale to trzeba mieć w sobie.
Artur Miler: – Pan Robert Krajewski to sensacja – rewelacja. O takie osobowości chodzi, bo tacy ludzie zaszczepiają ducha artystycznego młodzieży, dopingują i dodają odwagi, żeby się otworzyć, żeby śmiało grać, co jest do zagrania, żeby nie bać się śmiałej interpretacji.
Sam R. Krajewski podaje, że z Pułtuskiem związany jest od sześciu lat. – Zastąpiłem byłego nauczyciela i wykładowcę w pułtuskiej Szkole Muzycznej I stopnia. Byłem zainteresowany prowadzeniem klasy instrumentów dętych, jestem puzonistą, ale mam prawo do uczenia i trębaczy, i instrumentów dętych blaszanych. A że moi uczniowie przynależą do ORKIESTRY, zostałem poproszony przez Andrzeja o prowadzenie zajęć sekcyjnych i się chętnie zgodziłem. To mnie interesowało, a ponadto prowadziłem orkiestry dęte. Tu dostałem, tak to powiem, rzecz trochę gotową i mogłem sobie pozwolić na interpretacje takie, jak je czuję. Orkiestra dęta ma to do siebie, że narzucone są pewne szablony związane np. z mundurem, że nie można dziwnych ruchów robić. Mnie to nie obowiązuje po prostu i w tym momencie łamię szablony.
Żywiołowy Robert Krajewski dyryguje rzadko, szkoda, bo dzięki niemu i Miejska Młodzieżowa Orkiestra Dęta dostaje świeżego oddechu, a i słuchacze, dzięki dyrygentowi, mają spektakl przed oczami. – Orkiestra w ogóle zrobiła bardzo duże postępy, zresztą w ogóle fajnie grała, ale teraz staramy się utrzymywać pewien styl muzyczny, żeby był zróżnicowany, żeby nie był jednolity, po prostu nudny. A ja? Jeśli ja dyrygując tańczę, to muzycy czują płynność i frazowanie danego utworu. I jeśli ja jestem w stanie tańczyć, to ludzie też mogą się bawić z nami.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *