pultuszczak

Facebook


KURS POSTĘPOWANIA Z URZĘDAMI

2021-04-23 4:29:51

Kto i co powinien? Kto ma rację?

Chyba każdemu dorosłemu zdarzało się pisać do urzędu pismo w jakiejś sprawie, podanie, wniosek czy oświadczenie. Stajemy się wtedy petentem, choć wielu z nas irytuje to określenie, kojarzone z PRL-em. O mieszkańcu pukającym do drzwi urzędu mówi się też „interesant” albo „klient”. Hasło „petent” wydaje się usprawiedliwione, łacińskie słowo petere oznacza prosić, żądać, wymagać. Klient powszechnie kojarzy się bardziej z kupującym w sklepie. Jednak wiele osób, stawiając na nowoczesność i otwartość w urzędach, upiera się właśnie przy nazywaniu osób załatwiających sprawy w urzędach klientami. Pomyślmy… do wielu urzędów takie nazewnictwo chyba pasuje, bo historyczne znaczenie słowa klient brzmi: „ubogi człowiek uzależniony od swojego patrona” (cytat z wikisłownika).

Tak czy inaczej, od czasu do czasu piszemy do urzędu pisma lub przychodzimy osobiście załatwić sprawę. I właściwie zawsze, w urzędowych odpowiedziach i w urzędniczych wyjaśnieniach słyszymy o „kpa”, czyli o przepisach kodeksu postępowania administracyjnego. Oczywiście mało który mieszkaniec zna przepisy tego kodeksu i na szczęście ta niewiedza nie jest zbrodnią. Co więcej, autorzy kodeksu tak formułowali prawo, aby było przyjazne dla obywateli i uwzględniało brak znajomości przepisów. Jednak ta otwartość przepisów administracyjnych oparta jest na urzędnikach. Czyli: nie przejmuj się petencie – urzędnik zna przepisy i poprowadzi cię przez urzędowe wyboje. No właśnie…. czy urzędnicy znają przepisy kpa?

LEKCJA 1. Niewłaściwie skierowane pismo.

Nasza redakcja od czasu do czasu pisemnie prosi różne urzędy o informacje czy wyjaśnienia, potrzebne do naszych artykułów. Nie ma co ukrywać – bywa, że czekamy na odpowiedź miesiącami – ale to będzie tematem jednej z kolejnych lekcji. Ostatnio przesłaliśmy do jednego z naszych urzędów gmin list z konkretnymi pytaniami, do wydziału, który wydawał się właściwy. Po tygodniach oczekiwania zaczęliśmy się upominać telefonicznie – urzędniczka kierująca tym wydziałem uznała, że mail wysłany przez Redakcję Tygodnika Pułtuskiego mógł „trafić do spamu” (dla niewtajemniczonych: to taka osobna przegródka na niechciane lub podejrzane listy w systemie elektronicznej poczty). Urzędniczka obiecała, że sprawdzi pocztę, bo naszych pytań nie otrzymała.

Po określeniu czego dotyczyły, wyjaśniła nam, że niestety jej wydział w urzędzie miasta nie odpowie na nasze pytania, bo nie mają pełnej wiedzy, zatem redakcja musi to pismo przesłać do „właściwego” urzędu, czyli do Starostwa Powiatowego. Tak też zrobiliśmy – jednak pozostaje pytanie: czy urzędniczka postąpiła właściwie?

Odpowiedź jest oczywista, jednoznaczna i wprost zapisana w kodeksie postępowania administracyjnego:

art. 65. § 1. Jeżeli organ administracji publicznej, do którego podanie wniesiono, jest niewłaściwy w sprawie, niezwłocznie przekazuje je do organu właściwego, zawiadamiając jednocześnie o tym wnoszącego podanie. Zawiadomienie o przekazaniu powinno zawierać uzasadnienie.

Zatem lekcja pierwsza do Ciebie, miły czytelniku jest następująca: jeśli skierujesz do urzędu pismo i okaże się, że „to nie ten wydział” albo „to niewłaściwy urząd”, to pamiętaj, że urzędnik, który dostał Twoje pismo na biurko, ma prawny obowiązek przesłać je do „właściwego” urzędu – a Ty dostaniesz pisemne powiadomienie, dokąd je przekierowano. Pani kierowniczka z naszej opowiastki nie zna tego przepisu kpa, lub co gorsza – zna, ale nie stosuje.

LEKCJA 2: Szczęśliwi czasu nie liczą….

Zajmiemy się bardzo istotną kwestią: terminów na załatwienie sprawy. Dla zilustrowania problemu posłużymy się, jak poprzednio, doświadczeniami naszej Redakcji. Wysyłamy pisma z pytaniami do urzędów dość często, przy czym „urząd” to nie tylko Urząd Miasta czy Starostwo Powiatowe, ale także inne „jednostki budżetowe”, funkcjonujące w oparciu o publiczne finansowanie, jak choćby Zarząd Dróg Powiatowych czy nasza powiatowa Policja. Po wielu latach mamy swoje przemyślenia i doświadczenia, wiemy czego możemy się spodziewać po różnych urzędach. Niestety bardzo często wszelkie terminy przewidziane kodeksem administracyjnym są niezachowywane przez urzędników. Bywa, że po upływie kilku miesięcy dopominamy się o odpowiedź, a i wtedy nie jest łatwo. Możemy się jedynie domyślać, jak urzędnicy traktują mieszkańców w kwestii dochowywania terminów, skoro nasza redakcja potyka się co i rusz o dramatyczną nieterminowość urzędów. Gdyby była możliwość, zrobienia szybkiej ankiety wśród urzędników, aby bez zaglądania do słynnego „kpa” odpowiedzieli na proste pytanie: ile czasu ma urząd na załatwienie sprawy? Gwarantuję, że ogromna większość (i to nie tylko w pułtuskich urzędach….) odpowie: 30 dni! I tu, niestety, jest istota problemu nieznajomości przepisów kodeksu.

Kodeks postępowania administracyjnego wskazuje urzędnikom konkretne obowiązki co do terminów: art. 35. § 1. Organy administracji publicznej obowiązane są załatwiać sprawy

bez zbędnej zwłoki.

§ 2. Niezwłocznie powinny być załatwiane sprawy, które mogą być rozpatrzone w oparciu o dowody przedstawione przez stronę łącznie z żądaniem wszczęcia postępowania lub w oparciu o fakty i dowody powszechnie znane albo znane z urzędu organowi, przed którym toczy się postępowanie, bądź możliwe do ustalenia na podstawie danych, którymi rozporządza ten organ.

§ 3.

Załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić nie później niż w ciągu miesiąca , a sprawy szczególnie skomplikowanej – nie później niż w ciągu dwóch miesięcy od dnia wszczęcia postępowania, zaś w postępowaniu odwoławczym – w ciągu miesiąca od dnia otrzymania odwołania.

§ 3a.

Załatwienie sprawy w postępowaniu uproszczonym powinno nastąpić niezwłocznie , nie później niż w terminie miesiąca od dnia wszczęcia postępowania.

Art. 36. § 1. O każdym przypadku niezałatwienia sprawy w terminie organ administracji publicznej jest obowiązany zawiadomić strony, podając przyczyny (podkreślenia redakcji)

W ogromnej większości przypadków, zwłaszcza tych prostszych spraw urzędowych, odpowiedź na pytanie „ile czasu ma urząd na załatwienie sprawy” brzmi: NIEZWŁOCZNIE! Jeśli urzędnik twierdzi, że „kpa przewiduje 30 dni” to jest co najmniej nieprecyzyjny – bo ten urzędniczy „miesiąc na odpowiedź” dotyczy jedynie złożonych spraw, wymagających uzyskania dodatkowych wyjaśnień. Niestety urzędnicy często do wszystkich spraw przykładają tą samą miarę. W efekcie powstają gorzkie anegdoty – jak choćby o petencie, który zapytał w urzędzie która jest godzina i usłyszał, że powinien napisać pismo, a urząd odpowie w ciągu miesiąca….

Od 1 lipca 2021r. wejdą w życie zmiany przepisów w kwestii terminów, co niestety nieco „rozmydli” możliwości upominania się o sprawne działania urzędów. Wtedy zapewne wrócimy do sprawy w publikacjach naszego Tygodnika.
LEKCJA 3
Ja tu nie jestem od wyjaśniania!
Kolejna, trzecia lekcja w ramach „KPU”, czyli kursu postępowania z urzędami, będzie dotyczyła kwestii bardzo istotnej, wręcz generalnej. Chodzi mianowicie o to, że zwykły człowiek najczęściej nie zna przepisów administracyjnych, zwłaszcza, że nasz kodeks administracyjny tylko pozornie jest przejrzysty i jednoznaczny. Tymczasem mamy gąszcz przepisów, często zawiłych, nieprecyzyjnych i dających możliwość uznaniowego ich interpretowania przez urzędników. A urzędnicy w rozmowach z interesantami często odnoszą się do kodeksu postępowania administracyjnego, rzucając na lewo i prawo, że „kpa to, kpa tamto”, nie powołując się przy tym na konkretne brzmienie przepisów. Hasło „kpa” często staje się takim urzędniczym zaklęciem, które powoduje, że petent przestaje upominać się o swoje racje, bo sam nie zna prawa administracyjnego, zatem zakłada, że może się mylić, a urzędnik z pewnością ten mityczny kodeks administracyjny ma w jednym paluszku, zatem to urzędnik ma rację… Jak wspominaliśmy przy okazji pierwszej z naszych lekcji, ustawodawca sformułował prawo administracyjne tak, aby uwzględniało ewentualną niewiedzę prawną obywateli – i było przyjazne. Powtórzymy jeszcze raz uproszczone założenie: urzędnik zna przepisy i poprowadzi obywatela w korzystnym dla tego obywatela kierunku. Prawda, jak to obiecująco brzmi?

Rzeczywistość bywa niestety inna. Wielu czytających ten felieton zapewne przypomni sobie jakąś własną, słowną potyczkę z urzędnikiem, który upierał się przy swoim stanowisku, bez wchodzenia w szczegóły, bez podania przejrzystego wyjaśnienia. Albo sytuację, w której okazało się, że czegoś nie wiedzieliśmy, że coś nam umknęło – bo urząd nas po prostu nie poinformował. Co więcej, niekiedy można wtedy usłyszeć od urzędnika, zasadnicze stwierdzenie: „ja tu nie jestem od informowania i udzielania wyjaśnień!” Kodeks postępowania administracyjnego, ten słynny „kpa” na który urzędnicy tak chętnie się powołują, podaje wprost:

art. 9. Organy administracji publicznej są obowiązane do należytego i wyczerpującego informowania stron o okolicznościach faktycznych i prawnych, które mogą mieć wpływ na ustalenie ich praw i obowiązków będących przedmiotem postępowania administracyjnego. Organy czuwają nad tym, aby strony i inne osoby uczestniczące w postępowaniu nie poniosły szkody z powodu nieznajomości prawa, i w tym celu udzielają im niezbędnych wyjaśnień i wskazówek. (podkreślenie red.)

Niczego tu już nie trzeba dodatkowo wyjaśniać. Wszystko wydaje się oczywiste. Pamiętajmy jednak, że urząd to nie punkt informacyjny. Urząd ma działać w interesie społecznym i w interesie każdego z nas. Ma obowiązek informować strony tak, aby wszystko było zrozumiałe i aby nikt nie czuł się wyprowadzony w pole. Urzędnicy mają obowiązek sprawnego, rzetelnego i dogłębnego rozpoznania sprawy. Tak, by nic nie dawało powodów do wątpliwości. To też zostało ujęte w kodeksie:

art. 7. W toku postępowania organy administracji publicznej stoją na straży praworządności, z urzędu lub na wniosek stron podejmują wszelkie czynności niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli.

Pamiętajmy też, że nie zawsze mamy rację – zatem jeśli sprawa przybierze niekorzystny dla nas obrót, to należą nam się klarowne wyjaśnienia, zrozumiałe dla „zwykłego człowieka”. A jeśli generalnie nie wiemy, co i jak należy zrobić we własnej sprawie, bo brakuje nam wiedzy prawnej, to należy się udać do punktu darmowej pomocy prawnej. Informacje o NPP, czyli nieodpłatnej pomocy prawnej, zarówno na terenie Pułtuska jaki i gmin naszego powiatu znajdziecie Państwo na stronie internetowej powiatpultuski.pl lub telefonując do naszego starostwa.

 

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *