pultuszczak

Facebook


KUPUJ TABLICĘ, ROBIĘ AKCJĘ

2020-01-07 6:36:08

Siedzimy w barze KROKIET przy Świętojańskiej. Ze mną Anna Kaczuk właścicielka baru i jej przyjaciółka – czuwająca nad wystrojem estetycznym baru, charytatywna menager – Małgorzata Dąbrowska. Fajne baby. Na ścianie tablica: PODARUJ OBIAD, JEŚLI MOŻESZ, WEŹ, JEŚLI POTRZEBUJESZ (paragony: danie dnia, drugie danie, zupa, ciasto, kawa, herbata). Spotkałyśmy się 25 listopada, trzy dni później – na FB baru – pojawił się wpis informujący o tym, że tego dnia z obiadów skorzystało 9 osób i że Akcja zaczyna nabierać tempa

Grażyna M. Dzierżanowska: – Drogie panie, to jak to się zaczęło?
Małgorzata Dąbrowska: – Inicjatywa PODARUJ OBIAD, to nic innego jak rzymska akcja ZAWIEŚ KAWĘ. W Rzymie jest taka kawiarnia artystyczna, która obecnie nazywa się właśnie ZAWIEŚ KAWĘ, i tam to się zaczęło, czyli ktoś kupił kawę dla siebie i opłacił kolejną dla kogoś tam. Akcja przybrała tak wielki odzew i zasięg, że kraje europejskie zaczęły ją powielać. I z biegiem czasu przerodziła się ona w ZAWIEŚ POSIŁEK, PODARUJ OBIAD, a generalnie chodziło o jedzenie dla bezdomnych w dużych miastach, dla ludzi potrzebujących.
No i?
No i kilka dni temu obudziłam się i przyszła mi na myśl ta akacja, zresztą rozmawiałyśmy już z Anią o niej w ubiegłym roku. Pogadałyśmy i jakoś nie zorganizowałyśmy akcji. Ale ten ranek… Zadzwoniłam do Ani, powiedziałam: „Kupuj tablicę, robię akcję”.
A Ania?
Ania powiedziała: „Rób, co chcesz”. A ja jej, że jak dotrę do KROKIETA, to wszystko wytłumaczę. Ale najpierw dałam ogłoszenie na FB, że robimy taką charytatywną akcję. Spotkała się ona z niesamowitym odzewem. W ciągu właściwie czterech dni, bo dzisiaj jest piąty, przeczytało nasze posty 116 tysięcy 200 osób.
O mateńko!!!
Anna Kaczuk: – Niesamowite! Pięć miast takich jak Pułtusk.
M.D.: – Masa komentarzy, masa udostępnień. Doskonale, bo to musi być akcja, w którą angażują się mieszkańcy.
Kto pierwszy podarował posiłek?
M.D.: – Ja. Powiesiłam zupę, żeby tablica nie była pusta. To była zupka do wyboru. I tak każdego dnia, jeśli na tablicy wiszą paragony, to chętni posiłku mogą je zdjąć, podejść do pani za bufetem, podać jej paragon i odebrać posiłek.
Pierwsze wzruszenie, pani Małgosiu?
Wzruszyła mnie dziewczynka, która przyszła z babcią. Mama jej przeczytała z FB o akcji i ona postanowiła wziąć pieniążki ze skarbonki i wykupić zupkę dla głodnego człowieka. Ale jak jadła posiłek z babcią, to zobaczyła, że jeszcze ma parę złotych, i – przy wsparciu babci – postanowiła jeszcze dokupić kopytka. No i te kopytka bodajże jeszcze są na tablicy. No a wczoraj odwiedził nas chłopczyk Adaś R., też z pieniędzmi ze skarbonki, i wykupił zupkę. Ścisnęło mnie to za gardło.
Jacy to ludzie, ci zawieszający paragony?
M.D.: – To często ludzie, którzy do baru przychodzą na obiad. Nieraz pytają o tę akcję i kupują posiłki.
A.K.: – Ale są i tacy, którzy przychodzą, bo przeczytali o akcji na FB i chcą podarować posiłek.
Co mówią ci zawieszający paragony?
M.D.: – Że to superakcja, że świetna, że akceptują ją.
OK, ale ludzie różni są… Nie obawiają się panie pomówienia o to, że tą akcją ściągają klientów do baru?
A.K.: – Takie myślenie nie przyszłoby mi to do głowy. My klientów mamy dużo, nieraz lękamy się, czy damy radę ich obsłużyć. Gotujemy smacznie, domowo i z najlepszych surowców, więc nie, NIE myślałyśmy w ten sposób. No i na rynku gastronomicznym jesteśmy od lat. Zresztą na całym świecie są takie akcje i nie ma co im się dziwić. Ludzie ludziom robią przysługę, ot! Jeszcze coś powiem… Dawno temu przychodziły do mnie dzieci z koszar, którym dawałam zupę. Mówiły, że są głodne i pytały, czy mogą dostać zupę. Najpierw przyszedł jeden chłopiec, potem przyprowadził brata, potem innych, tak że czterech chłopców przychodziło.
Przez dwa dni od rozpoczęcia akcji była cisza…
M.D.: – Tak. Pierwszego dnia pojawiły się dwa/trzy paragony od ZAWIESZAJĄCYCH posiłki, a biorących ani ani.
A.K.: – Starsi ludzie nie mają FB.
M.D.: – Właśnie. I smartffonów. I ja wszystkich fb-wiczów prosiłam o rozpowszechnienie sprawy. Wczoraj skontaktowałam się z paniami: Ewą Kowalską i Beatą Gemzą z MOPS-u i ustaliłyśmy, że będziemy współpracować, że opiekunki OŚRODKA będą brały posiłki dla starszych ludzi, kwalifikujących się do takiej pomocy. Panie są na etapie powiadamiania o akcji. Tu dodam, że my nie weryfikujemy, kogo stać na korzystanie z naszej akcji, kogo nie. Kto jest głodny, korzysta. Ci co mają potrzebę, podchodzą do tablicy, biorą paragon i jedzą.
A.K.: – Była pani z URZĘDU PRACY, wykupiła dwa obiady… Poprosiłam, żeby informowała ludzi potrzebujących o naszej inicjatywie. Powiedziała, że przekaże informację swoim koleżankom, które mają styczność z petentami URZĘDU PRACY.
Pierwsi paragonowi goście pań?
M.D: – To była pani. Przyszła, sięgnęła po kwit, podeszła do pani Beaty i otrzymała posiłek. Była zadowolona i dziękowała za akcję. Powiedział, że dawno zupy nie jadła, zresztą jak pan, który marzył o ciepłej strawie.
A.K.: – Czyli jest zapotrzebowanie na takie inicjatywy…
M.D.: – Tylko taka sprawa… Każdy ma swoją godność, trzeba dużej dozy dyskrecji.
A.K.: – Powiem wam, że jak ktoś głodny, to do nas przyjdzie.
Kiedy mówiłam znajomym, z kim i o czym będę rozmawiała, proszono mnie, bym zapytała o to, czy KROKIET nie stanie się przystanią dla ludzi nadużywających alkoholu, nie dbających o swoją higienę… Czy bar z miejsca estetycznego i czystego nie stanie się miejscem, do którego ludzie nie będą chcieli przychodzić…
M.D.: – Znamy kilku takich mężczyzn. Jeśli przyjdą, dostaną posiłek na wynos, poczekawszy na zewnątrz… Na razie nic takiego się nie dzieje. Nie można siedzieć i nic nie robić! Czasami trzeba w życiu zaryzykować.
A.K.: – Trochę przerażona byłam tym… Ale był już taki mężczyzna, dostał posiłek na wynos i poszedł. Jasne, nie może się to wszystko odbywać kosztem innych klientów.
Jestem ciekawa, jak długo potrwa akcja PODARUJ OBIAD.
M.D.: – Myślę, że przez cały okres zimowy. I przez cały ten czas będziemy informować o tym, jaki jest ruch paragonów na naszej tablicy. Tablicy nie będziemy likwidować nawet po okresie zimy i jeżeli ktoś będzie miał życzenie podarowania posiłku, to go podaruje. Jedynie to, że po zimie nie będziemy nagłaśniać sprawy. Taki mamy zamysł. Jak się sprawa rozwinie, nie wiemy. I – pani Grażynko – nie chcemy być nachalni. I jeszcze jeden aspekt… Nie chciałabym, żeby ludzie, którzy przychodzą tu jeść, myśleli, że będą jakoś nagabywani do udziału w akcji. Absolutnie! O tym nie może być mowy. U nas wszystko dzieje się na zasadzie dobrej woli. Zamówiłam plakat, który będzie tu wisiał i informował o akcji. I mam nadzieję, że przyjmie się ona na tyle, że będą z niej korzystać ludzie potrzebujący. I dziękuję Ani, że korzysta z moich pomysłów. Aha, wiele osób pisze do mnie z innych miast, chce przysyłać pieniądze… Napisała do nas pani z kraju, w którym funkcjonuje euro, że nie jest zamożna, ale prześle 30 euro. Nie przewidywaliśmy czegoś takiego, nie mniej zastanowimy się, czy nie uruchomić stosownego konta…
Bardzo paniom dziękuję za rozmowę, a swoich znajomych – bliższych i dalszych – proszę: PODARUJCIE ZGŁODNIAŁYM OBIAD!
Rozmawiała Grażyna M. Dzierżanowska

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *