pultuszczak

Facebook


Kupili za ponad milion

2017-05-11 1:50:13

Klamka zapadła, choć opozycja z całych sił przestrzegała przed nowym nabytkiem

Klamka zapadła, choć opozycja z całych sił przestrzegała przed nowym nabytkiem
Czwartkową sesję Rady Miejskiej zdominował temat, którego nawet nie było w pierwotnie przekazanym radnym i dyskutowanym na komisjach porządku obrad. Kilka godzin przed rozpoczęciem obrad zostali bowiem telefonicznie zawiadomieni o spotkaniu z konserwatorem zabytków, a na wstępie sesji burmistrz zwrócił się do nich, by wprowadzili do porządku obrad punkt dotyczący nabycia budynku koszarowego przy ulicy Tysiąclecia za kwotę 1 mln 100 tys. złotych. Radni opozycji byli, delikatnie mówiąc, mocno zaskoczeni. Wcześniej Krzysztof Nuszkiewicz zapowiadał bowiem, że tematowi zakupu tej nieruchomości będzie poświęcona specjalna komisja, więc mieli nadzieję, iż spokojnie zapoznają się z dokumentacją, projektem, kosztorysem, rozważą wszystkie za i przeciw. Tak się jednak nie stało.
O tym, że tak ważny projekt będzie głosowany na tej sesji nie wiedzieli radni, przynajmniej nie wszyscy, nie wiedzieli przedstawiciele lokalnych mediów, za to jakimś cudem przewidzieli to mieszkańcy. Grupa kobiet, również z małymi dziećmi, pojawiła się na sesji. I gdyby nie dziwne okoliczności, tajemnice i niezrozumiały w tej sytuacji pośpiech, nikt nie miałby nic przeciwko temu. Na posiedzenia Rady może przyjść każdy mieszkaniec, poprosić o głos, przedstawić swój problem. W miniony czwartek przybrało to jednak bardzo dziwną i zbyt emocjonalną formę. Żadna z obecnych na sali mieszkanek nie zabrała oficjalnie głosu, za to ciągle wdawały się w dyskusję z radnym Ryszardem Befingerem. Ten bezskutecznie próbował wytłumaczyć, że nikt tu nie jest przeciwko budowie mieszkań komunalnych, tylko zakup zrujnowanego budynku za ponad milion, bez pewności że otrzymamy dofinansowanie na bardzo kosztowny remont, wymaga naprawdę zastanowienia, działania bez pośpiechu i emocji. Argumentował, że mamy tereny pod budowę nowych bloków, na pewno tańszą i bez obciążenia ograniczeniami ze strony konserwatora i problemami, jakie w przypadku tak zniszczonego budynku mogą się pojawiać po drodze.
Burmistrz odpowiadał jak wcześniej. Tylko na renowację, a nie budowanie nowego można otrzymać dofinansowanie na poziomie 80 procent kosztów, choć sam przyznał, że nie jest to oczywiście w stu procentach pewne, że jakieś środki na ten cel w ogóle dostaniemy.
Głosów apelujących i powściągliwość i rozsądek przy podejmowaniu tak poważnej decyzji było więcej.
– Raptem trzeba uratować ten budynek, tylko że jak by wszystkim zależało na jego ratowaniu, to właściciel tego budynku, który ten i inne budynki zrujnował, oddałby go nam za darmo – mówił Sławomir Krysiak – Nie proszę państwa, podobno poszła komisja negocjacyjna, która wynegocjowała o 160 tys. mniej. Przecież to jest sprawa prokuratorska! I Wy się dziwicie, że przyjechał konserwator i powiedział zróbcie coś z tym?! Przecież dla wojewódzkiego konserwatora zabytków to jest kompromitacja, próbują ratować tyłek! Przez tyle lat nie karano tego człowieka (właściciela koszar – dop. red.) żadnymi większymi karami. Poprzednia konserwator zabytków, która była tu na spotkaniu miesiąc temu powiedziała, że nam to tak załatwi, że dostaniemy ten budynek za darmo. Więc nie dziwcie się, że my krzyczymy, że nie jest to nasze zadanie! (…) My chcemy budować mieszkania i nawet damy burmistrzowi zgodę na zadłużenie miasta, ale z sensem!
Zespół negocjacyjny, który jak twierdził burmistrz, wytargował niższą cenę za tę nieruchomość, był wybrany przez niego jednoosobowo, a nie desygnowany przez Radę. Nie było w jego składzie ani jednego radnego z opozycji. To właśnie wypomniał radny Ryszard Befinger, proponując, by cenę w uchwale w sprawie zakupu zmienić z 1 mln 100 tys. na symboliczną złotówkę. Wtedy łatwiej będzie przełknąć koszty ogromnego remontu. Jego wniosek nie uzyskał jednak akceptacji większości. W głosowaniu na temat zakupu 13 radnych było za, 7 przeciw.
Klamka zapadła, nie ma już powodu płakać nad rozlanym mlekiem, choć obawy i wątpliwości są zrozumiałe. Trzeba wierzyć, że wszystko pójdzie zgodnie z planem i ambitny remont zostanie przeprowadzony. Zgodnie z koncepcją przygotowaną przez Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Usług Inwestycyjnych z Ciechanowa, w zaadaptowanym budynku koszarowym ma postać 65 mieszkań o łącznej powierzchni 2620 m² i lokale biurowo – usługowe – 420 m².
Na parterze, oprócz tak zwanej powierzchni wspólnej, będą się mieściły właśnie te lokale użytkowe i 9 mieszkań o pow. od 38 do 42 metrów. Na dwóch kolejnych kondygnacjach ma być po 19 mieszkań o pow. od 28 metrów do 53 metrów, a na poddaszu zaprojektowano 18 mieszkań o pow. od 32 do 44 m.
Koszty zrealizowania tego przedsięwzięcia – roboty budowlane, instalacje sanitarne i elektryczne są szacowane na 8 mln 720 tys. 708 zł, co oznacza że będzie to kwota nieco ponad 2 tysięcy złotych za wyremontowanie metra kwadratowego tego budynku. Radni opozycji podeszli do tej kwoty z duży powątpiewaniem, nie wierząc, że za tyle da się doprowadzić do stanu używalności taką ruinę, w dodatku nadbudować poddasze użytkowe.
Oprócz koncepcji i kosztorysu wymieniona wyżej firma wykonała ekspertyzę stanu technicznego budynku przy ul. Tysiąclecia. We wnioskach czytamy między innymi, że koncepcja zmiany funkcji budynku koszarowego na mieszkalny jest możliwa, ale remont wymaga wykonania stosownych badań i opracowania programu prac konserwatorskich na etapie projektu budowlanego.

Komentarze

1 komentarz

  1. KM odpowiedz

    Remont tak zniszczonego obiektu będącego do tego zabytkiem będzie bardzo drogie…. Każdy kto chociaż odrobinę zna proces inwestycyjny wie że przy remoncie zawsze mogą pokazać się nowe rzeczy których kosztorysant nie przewidział. Budujmy. Tylko z głową!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *