pultuszczak

Facebook


KU DOROSŁOŚCI

2019-05-15 12:03:29

Pożegnanie z FENIKSEM

Serdecznymi słowami żegnano trzecioklasistów I LO CN-B im. 13 PUŁKU PIECHOTY w Pułtusku. Uroczystość rozpoczęło wprowadzenie sztandaru szkoły. Funkcję dowódcy pocztu sztandarowego pełnił Kamil Napiórkowski, sztandarowego Aleksander Chymkowski, zaś asystującego Patryk Jaworski. Spotkanie poprowadzili Adrian Morawski i Sandra Filipowska

To ona zwróciła się do absolwentów słowami: – Wkrótce opuścicie szkolne mury. Nie oznacza to jednak rozłąki ani zapomnienia o tych, którzy tu zostają: o troskliwych nauczycielach i wychowawcach, młodszych kolegach i koleżankach. Przecież to tutaj rodziły się wielkie odkrycia, emocje, przyjaźnie i  uczucia. To, co było obce i nieznane, stawało się zrozumiałe, przyjazne i bliskie. Mamy więc nadzieję, że wszystko to pozostanie w waszej pamięci na całe życie.

A absolwenci? Ci zapewniali, że „chwila pożegnania to dla nas dzień radości, ponieważ po przebytej długiej drodze i ciężkiej pracy  w zdobywaniu wiedzy, otrzymamy świadectwa, które są dla nas szansą sprawdzenia swoich umiejętności w czekającym nas już niedługo egzaminie dojrzałości”. – Z drugiej jednak strony nie brakuje nam wzruszeń, ponieważ zamyka się w naszym życiu rozdział, który był czasem pięknych chwil – zapewniali.

Do radości absolwentów z okazji  dnia pożegnania szkoły nawiązała  uczninica klasy drugiej Zuzanna Górska. To z jej strony padły słowa: – Cieszycie się, gdyż nadszedł dzień, na który z pewnością niecierpliwie czekał każdy z was – ukończenie szkoły. Jako młodsi koledzy i młodsze koleżanki podzielamy waszą radość, ale jednocześnie jest nam smutno, bowiem kiedy we wrześniu zabrzmi dzwonek, was już nie będzie.

Ważne słowa przekazała trzecioklasistom  również ich wychowawczyni, Ewa Obłuska. Powiedziała: – 3 lata ciężkiej pracy macie za sobą. Zdobyliście wiedzę, którą wykorzystacie 6 maja. Jest to jedno z pierwszych wyzwań, któremu jako dorośli ludzie musicie  stawić czoła. Życzę wam, aby wasze umysły nie uległy stresowi. Zdajcie egzaminy, a potem, a potem łapcie w żagle pomyślne wiatry.

E. Obłuska podziękowała paniom: Dorocie Oziminie, Beacie Archackiej, Iwonie Kamińskiej, Joannie Woźnicy za trzyletnią, owocną  współpracę.

Przedstawicielka rodziców – Dorota Ozimina, dziękując „za opiekę i troskę o nasze dzieci” dodała: – „Kto nabytą wiedzę  pielęgnuje, a nową bez ustanku zdobywa, ten może być nauczycielem innych”. Słowami tymi chcę wyrazić całemu gronu pedagogicznemu wdzięczność, podziw, szacunek za trud włożony w wychowanie oraz nauczanie naszych dzieci.

Wicedyrektor Beata Królak powiedziała: – Przed wami droga ku indywidualnemu rozwojowi, ku odkrywaniu nowych możliwości, ku dorosłości. Powinniście więc wyznaczyć sobie cel, który zamierzacie osiągnąć. Odnajdujcie własne ścieżki i starajcie się uczynić prawdę pochodnią, której światło nie pozwoli wam zgubić tego, co najistotniejsze dla bycia prawdziwym człowiekiem.

Pożegnanie absolwentów to również moment podziękowania tym uczniom, którzy reprezentowali szkołę na uroczystościach szkolnych i miejskich. Oto oni: Szymon Archacki, Cezary Knyżewski, Bartosz Liwartowski, Wiktoria Olkowska, Joanna Ozimina, Adam Wiśniewski, Patrycja Woźnica.

Wiktoria Olkowska, Cezary Knyżewski, Bartosz Liwartowski i Adam Wiśniewski otrzymali podziękowania za sukcesy sportowe.

Uczeń o najwyższej średniej ocen? Adam Wiśniewski. To o nim Wiktoria Kwiecień powiedziała, że jego mottem jest powiedzenie: – „Kropla drąży kamień nie siłą, lecz często padając – tak też człowiek staje się wykształcony nie siłą, lecz często się ucząc”.

CO NAM POWIEDZIELI?
Tuż przed uroczystością pożegnania absolwentów I LO CN-B im. 13 PP, poprosiłam o rozmowę tych, którzy za moment mieli pożegnać swoją szkołę, znanego FENIKSA. I dziewczęta, i chłopcy ubrani w wojskowe mundury, prezentowali się znakomicie. Chętnie odpowiadali na pytania
CEZARY KNYŻEWSKI: – Spędziłem w szkole trzy lata, na nauce, ale nie tylko. To lata pełne wrażeń: skakaliśmy, nurkowaliśmy, odbywaliśmy kursy samoobrony, wyjeżdżaliśmy na obozy. Uczyłem się w szkole dla mężczyzn, ale też dla dziewcząt, w klasie 21-osobowej. W naszej mundurowej klasie było siedem koleżanek. Jesteśmy zżyci, ale też nie ma taryfy ulgowej dla dziewcząt. Jak nas odbierają na ulicy? Bardzo dobrze, ludzie się przyglądają, przecież odróżniamy się od społeczeństwa na ulicy. Chodzimy w mundurach, w bordowych beretach i zachowujemy powagę. Kto zostanie w mojej pamięci? Pan kapral Adam Pytel, pani Ewa Obłuska, pan Mariusz Gierula. Co dalej? Zamierzam spróbować pójść do dwu służb – do policji i straży granicznej, zobaczymy, a może na studia?
ADAM WIŚNIEWSKI – Tak, brałem udział w programie telewizyjnym Pytanie na śniadanie. Mówiłem, jak funkcjonuje nasza szkoła, co robimy na co dzień, jak wygląda nasz dzień nauki, jak szkolenia. Wyjazdy? Tak, lubiliśmy je. Ich intensywność była różna – trzy na tydzień, raz na miesiąc… Bywaliśmy i w Sopocie, i pod Szczecinem, z Czarkiem, gdzie robiliśmy promujące stanowisko i pokaz naszych umiejętności, a tak naprawdę jeździliśmy po całej Polsce. Fajnie mi się tu żyło i szybko czas zleciał. Ten trzyletni czas wykorzystałem do maksimum.
WIKTORIA OLKOWSKA: – Z jakim wrażeniem pozostawię szkołę? No, przykro mi. Poznałam tu dużo fajnych osób, znalazłam tutaj chłopaka, Mateusza Grzymkowskiego. A dziewczęta? Zaczynało nas siedem i kończy tyle samo. Lubiłam się uczyć, ale bardziej lubiłam zajęcia wysiłkowe, fizyczne, bo ja biegam. Mam sporo sukcesów, jestem mistrzynią powiatu pułtuskiego i makowskiego do 21 km. Jestem aktualnie w wojskach obrony terytorialnej i jestem już żołnierzem, szeregowym. (Przypomniał Wiktorii Mariusz Szczerba). Rodzice? Dumni są! A te podchody miłosne? Kto do kogo robił? Właściwie to nie wiem…
MATEUSZ GRZYMKOWSKI – Byliśmy w relacji koleżanka – kolega z tej samej klasy. Pierwsza – druga klasa to koleżanka, potem przyjaciółka, a w drugiej klasie na obozie końcowym jakoś tak zaiskrzyło. No i potem zaczęliśmy więcej do siebie pisać SMS-ów, dzwonić, spotykać się… Nie, teraz się nie rozstaniemy. Zdamy maturę, złożymy papiery i gdzie nas przyjmą, tam pójdziemy. Nie, nie mieszkamy od siebie daleko, jakieś 20 km. A w szkole dobrze mi było, nieraz ciężko na obozach, kiedy był wysoki stopień ćwiczeń fizycznych…
KAMIL SMOGORZEWSKI – Szczególnie trudne były ćwiczenia w upale, na obozie wakacyjnym w Gorzewie niedaleko Płocka, gdzie biegaliśmy 8 km dookoła jeziora w 30-stopniowym upale. Nie, nie żałuję, że tu przyszedłem, bardzo fajna przygoda. Jeśli ktoś chce iść dalej w mundur, planować przyszłość w mundurze, to powinien przyjść do tej szkoły – dużo daje.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *