pultuszczak

Facebook


Kto ma przywilej jeżdżenia przez kładkę?!

2016-11-16 1:34:24

To pytanie, w imieniu oburzonych mieszkańców, zadał radny Ryszard Befinger

Nowa kładka z założenia miała służyć pieszym i rowerzystom. Poszerzono ją, by umożliwić kursowanie elektrycznych busików i przejazd służb ratunkowych w razie potrzeby. Powtarzano, że na ten most, oprócz mikrobusów, mogą wjechać tylko pojazdy uprzywilejowane. Zgodnie z encyklopedyczną definicją są to pojazdy wysyłające sygnały świetlne w postaci niebieskich świateł błyskowych i jednocześnie sygnały dźwiękowe o zmiennym tonie, jadące z włączonymi światłami mijania lub drogowymi. Do pojazdów uprzywilejowanych należą głównie te używane w związku z ratowaniem życia i mienia ludzkiego, bądź usuwaniem skutków katastrof, są nimi także pojazdy służb odpowiedzialnych za zachowanie bezpieczeństwa – w szczególności policji.
Tymczasem mieszkańcy często korzystający z kładki z oburzeniem sygnalizują, że nie wszyscy obowiązujących tu zakazów przestrzegają i jeżdżą przez most prywatnymi autami. Dotyczy to osób znanych w Pułtusku, stąd też sugestia, że w naszym mieście są „równi i równiejsi”, a tych ostatnich nie każe się za łamanie prawa. Jak przypomniał radny Befinger, na kładce mamy przecież bardzo dobry monitoring. Nagrania można przejrzeć, winowajców zidentyfikować i przypomnieć im, że akurat w tym miejscu uprzywilejowani nie są. A my w pełni popieramy!
I W TYM TEMACIE:
W poprzednim numerze pisaliśmy o „równych i równiejszych na pułtuskiej kładce”, czyli tych, którzy przez nią bezkarnie przejeżdżają prywatnymi autami, mimo że zgodnie z przepisami takie prawo mają tylko tak zwane pojazdy uprzywilejowane. Te używane są w związku z ratowaniem życia i mienia ludzkiego, bądź usuwaniem skutków katastrof, czyli należą do służb odpowiedzialnych za zachowanie bezpieczeństwa. Po naszej publikacji odezwali się oburzeni czytelnicy sygnalizując, że przez kładkę, samochodem osobowym a nie karetką, nadal przejeżdża głównodowodzący pułtuskiego szpitala Robert Gajda. Zapytaliśmy więc burmistrza, jak to się ma do obowiązujących zakazów. I cóż się okazało? Dowiedzieliśmy się, że dr Gajda ma pozwolenie na takowe przejazdy od samego ministra spraw wewnętrznych i administracji. Pismo w tej sprawie dotarło również do Urzędu Miejskiego, więc wszystko odbywa się, jak to się szumnie mówi, w majestacie prawa.

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *